REKLAMA

Znalazł się chętny do obsługi zdjęć z przeglądów. Do gry wchodzi UFG

Zdjęcia na przeglądzie przestały być luźnym pomysłem z projektu ustawy. Na sejmowej komisji padły konkrety: aplikacja, cztery kadry i serwery Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. A wszystko po to, żeby auto musiało fizycznie stawić się na stacji diagnostycznej.

Znalazł się chętny do obsługi zdjęć z przeglądów. Do gry wchodzi UFG
REKLAMA

Pomysł fotografowania pojazdów podczas badania technicznego wraca w polskiej legislacji jak refren ze starego przeboju. Tym razem dostał jednak nazwę, wykonawcę i termin. Na posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury 20 października prezeska Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego przedstawiła założenia aplikacji FOTO SKP.

REKLAMA

Mechanika jest banalna. Diagnosta dostaje narzędzie, które prowadzi go przez komplet ujęć: dwa pokazujące zewnętrzny stan pojazdu wraz z tablicami rejestracyjnymi, trzecie numeru VIN, czwarte z wskazaniem drogomierza – podobnie jak już dziś niektórzy ubezpieczyciele prowadzą swoich klientów przy zgłaszaniu szkody. Fotografie mają trafiać do centralnego repozytorium, a wgląd w archiwum mają dostać uprawnione podmioty, w tym ubezpieczalnie. Taka nowa wersja teczek, tylko tym razem dla samochodów.

Jest też istotny szczegół techniczny. Dopytywana o sztuczną inteligencję i podrasowane pliki, prezeska UFG wyjaśniła, że do systemu trafią wyłącznie zdjęcia wykonane w trakcie badania przez aplikację. Nie będzie możliwości wgrania wcześniej przygotowanej fotki. Jeśli faktycznie tak by było, przegląd załatwiany przez telefon mógłby w końcu przejść do historii.

REKLAMA

Skąd ten nagły pośpiech

UFG nie dołączył do dyskusji z nudów. Liczba zidentyfikowanych polis OC zawieranych na pojazdy użytkowane we Włoszech przekracza już 175 tys., a koszty procederu dla polskiego rynku ubezpieczeń przekroczyły 350 mln zł. Mechanizm opisywaliśmy tutaj już lata temu. Włoch sprzedaje auto na papierze polskiemu pośrednikowi, ten rejestruje je i ubezpiecza nad Wisłą, a pojazd w praktyce nie opuszcza Italii. Włoskie służby zdążyły już skonfiskować pierwsze transporty polskich blach.

Resjetracja samochodów w mObywatel

Do rejestracji potrzeba jednak zaświadczenia o badaniu technicznym, a samochodu nad Wisłą nie ma. Tę lukę wypełniają nieuczciwi diagności, którzy poświadczają obecność samochodu nieobecnego na stacji.

REKLAMA

Rachunek za tę kreatywność wystawia Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, które policzyło go co do złotówki. W 2024 r. nieubezpieczone auta na polskich tablicach wyrządziły we Włoszech szkody za 6,9 mln zł, w ubiegłym roku było to już 18,4 mln zł, a przez pierwszych dziewięć miesięcy 2026 r. już za 40 mln zł. Koszty biorą na siebie polskie ubezpieczalnie, co oznacza, że muszą je sobie odbić w składkach nas wszystkich.

Co jest w projekcie, a co dopiero w prezentacji

W wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów od 1 września widnieje projekt UC166, czyli nowelizacja Prawa o ruchu drogowym wdrażająca dyrektywę 2014/45/UE. Rząd zapisał w nim obowiązek fotograficznego dokumentowania obecności pojazdu na badaniu technicznym, możliwość przyjazdu na przegląd do 30 dni przed wyznaczonym terminem bez utraty dotychczasowej daty oraz przebudowę nadzoru nad stacjami i diagnostami. Planowany termin przyjęcia przepisów przez Radę Ministrów to I kwartał 2027 r.

REKLAMA

FOTO SKP jest czymś innym: to propozycja narzędzia, którym ten obowiązek dałoby się obsłużyć. Fundusz deklaruje, że dostarczyłby je w niespełna rok. Między slajdem na komisji a paragrafem w Dzienniku Ustaw rozciąga się jednak korytarz uzgodnień, konsultacji i urzędniczej weny.

Unia patrzy na licznik

Polska nie działa w próżni. Bruksela od zeszłego roku przerabia cały pakiet badań technicznych, a jednym z filarów zmian jest ukrócenie manipulacji drogomierzem, czyli – mówiąc wprost – kręcenia liczników. Warsztaty miałyby spisywać przebieg, producenci przesyłać odczyty z aut połączonych z siecią, a krajowe rejestry miałyby zostać podpięte do unijnej platformy wymiany danych.

REKLAMA

Polski resort infrastruktury jeszcze niedawno nie widział powodu, by diagnosta porównywał wskazania licznika. Teraz ma powstać system, w którym sfotografuje drogomierz przy każdym badaniu. Zmiana zdania czasami potrzebuje pomocy z zewnątrz.

Rachunek już zapłaciliśmy

Wypada przypomnieć, że rachunek za uszczelnianie systemu wystawiono wcześniej. Od 19 września 2025 r. okresowe badanie techniczne osobówki kosztuje 149 zł zamiast 98 zł, bo stawka stała w miejscu przez ponad dwie dekady. Teraz do tej kwoty dochodzi perspektywa aplikacji, repozytorium i twardszego nadzoru. Resort póki co nie wspomina o nowych podwyżkach. I tego się trzymajmy.

REKLAMA

Jeśli więc wkrótce diagnosta poprosi, żebyś podjechał równo i nie zasłaniał tablicy, nie rób mu awantury. On nie robi sobie pamiątki, tylko zbiera dowody.

* Zdjęcie główne wygenerowane z pomocą AI.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA