REKLAMA

Byłem na polskiej premierze ID. Polo. A to auta, które kupiłbym za 154 290 zł

Nowy Volkswagen ID. Polo kosztuje aktualnie minimum 154 290 zł. Wybrałem 3 inne auta, które wolałbym kupić, mając do wydania taką kwotę na samochód z salonu. W końcu pomarzyć zawsze można.

VW ID. Polo
REKLAMA

Ostatnio miałem okazję wziąć udział w polskiej premierze nowego Volkswagena ID. Polo. Z racji, że nie był to mój pierwszy kontakt z tym modelem, bo oglądałem go już wcześniej przedpremierowo w Hamburgu (moje wrażenia do przeczytania TUTAJ), skupiłem się na tym, czego wtedy jeszcze nie znałem – cenniku. A on na razie nie wygląda zbyt atrakcyjnie.

Teoretycznie ten miejski elektryk powinien startować od 99 990 zł, ale bazowa wersja ma pojawić się w sprzedaży dopiero pod koniec lipca. Z tego względu obecnie za ID. Polo trzeba zapłacić co najmniej 154 290 zł.

W tej cenie dostaniemy samochód w specjalnej edycji Life Premiere Edition, która co prawda wyróżnia się wyposażeniem bogatszym niż w zwykłych odmianach, ale nadal ma 17-calowe stalówki z kołpakami. Lekkim pocieszeniem są przynajmniej mocniejszy silnik (211 KM) i większa bateria (52 kWh) w standardzie, zapewniające do 454 km zasięgu.

O ile za niecałe 100 tysięcy zł ID. Polo faktycznie może być ciekawym pomysłem na elektryczne wozidło do miasta, o tyle za blisko 155 tysięcy… Cóż, osobiście, dysponując takim budżetem na nowe auto, raczej wybrałbym coś innego. I spalinowego.

Pozostając w salonie Volkswagena

Na Passata w TDI niestety nie starczy, bo takowy zaczyna się od 182 690 zł, za to na 1.5 eTSI MHEV (150 KM) już proszę bardzo, ponieważ startuje od 154 190 zł. Stówka mniej od ID. Polo, ale całkowicie podstawowa wersja. A jak już brać auto z salonu, to przynajmniej nie gorzej wyposażone niż 15-letni Passat szwagra sprowadzony z Niemiec. Szukam dalej.

No i cyk, znalazłem zwycięzcę – mając w kieszeni 155 tysięcy zł i upierając się na Volkswagena, mój wybór padłby na nowego T-Roka. Auto w najwyższej wersji R-Line (m.in. 18-calowe felgi ze stopów lekkich, klimatyzacja 3-strefowa, ekran dotykowy o przekątnej 12,9 cala) ze 150-konnym silnikiem 1.5 eTSI MHEV i DSG kosztuje 154 990 zł. Tak wiem, o 700 zł drożej niż elektryczne Polo, ale umówmy się, przy takim budżecie kilka stówek nie robi wielkiej różnicy.

VW T-Roc

Jeśli zaś na chwilę wyłączyłbym zdrowy rozsądek i postanowił zaoszczędzić całe 300 zł (akurat na pierwsze tankowanie) względem ID. Polo, to uśmiechnąłbym się w stronę Golfa GTI, który oferuje 265 KM i według promocyjnego cennika można go mieć za 153 990 zł.

Z wiatrem we włosach

W kategorii „nierozsądny wybór” palmę pierwszeństwa dzierży jednak Mazda MX-5. Może i ma tylko 136 KM generowanych przez wolnossące 1,5 l, ale tylny napęd i manual są dla mnie wystarczająco przekonującym argumentem. Problem mam tylko z ceną.

Bo opcje są dwie – bazowa wersja Prime-Line (m.in. 16-calowe alufelgi, manualna klimatyzacja, materiałowa tapicerka), którą wyceniono na 145 300 zł, dzięki czemu prawie 9 tysięcy zł zostaje w kieszeni lub o oczko lepsza odmiana Exlusive-Line (m.in. automatyczna klimatyzacja, skórzana tapicerka, audio Bose i reflektory matrycowe LED), ale ona z kolei wymaga dołożenia do puli minimalnie ponad 3 tysiące zł, bo kosztuje 157 300 zł. Trudne się wylosowało.

Mazda MX-5

Samochód ostateczny

Ze 155 tysiącami zł w gotówce pod pachą można również dumnym krokiem wejść do salonu Dacii, powiedzieć: „Poproszę najdroższe auto, jakie macie” i wyjechać Bigsterem doposażonym we wszystko, co się da. I w dodatku zachować prawie 3500 zł reszty. Albo zaszaleć jeszcze w katalogu z akcesoriami.

Chwila zabawy z konfiguratorem flagowego SUV-a Dacii przynosi rezultat w postaci 151 600 zł za egzemplarz w wersji silnikowej hybrid-G 150 4x4 (miękka hybryda z gazem, dwusprzęgłowym automatem i napędem wszystkich kół) oraz wyposażeniowej Journey (m.in. 10-calowe cyfrowe zegary, dostęp bezkluczykowy i elektrycznie sterowana tylna klapa) ze wszystkimi dostępnymi opcjami (19-calowe felgi, dwukolorowe malowanie nadwozia, dach panoramiczny elektrycznie otwierany, pakiety Parking i Zimowy Plus).

Dacia Bigster

Na całe szczęście nie mam akurat wolnych 155 tysięcy zł ani nie potrzebuję nowego samochodu. Bo koniec końców wylądowałbym pewnie i tak w salonie Hondy, z którego wyjechałbym nowym Civikiem. Akurat wersja Sport z rocznika 2026 kosztuje teraz po rabacie 147 400 zł. Tylko mogliby wreszcie to bezprzewodowe Android Auto zrobić.

Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.