REKLAMA

Duży sedan Toyoty za 122 900 zł. Idzie po rekord

Nie musicie kupować Ferrari, żeby wszyscy na ulicy zwracali na was uwagę. Ta Toyota też jest czerwona, ma pięć metrów długości i kosztuje tylko 122 900 zł.

Duży sedan Toyoty za 122 900 zł. Idzie po rekord
REKLAMA

By wyróżnić się na ulicy, wystarczy kupić mało praktyczne auto. Bogaci postawią na dwuosobowe Ferrari. Inni wybiorą pick-upa z V8, który pali jak smok, a pozostali skuszą się na Toyotę Mirai, którą można tankować tylko w kilku miejscach w Polsce. I dobrze wiem, który z tych samochodów przemówi do was najmocniej.

REKLAMA

Toyota Mirai Executive za 122 900 zł przechodzi samą siebie

Jeśli od nazwy Mirai jeżą wam się włosy na głowie, nie ma co się dziwić. Luksusowy sedan to przykład wiary Toyoty w technologię wodorową, która okazała się rozwijać dużo wolniej, niż się spodziewano.

Niewielu producentów zdecydowało się na opracowanie swoich modeli wodorowych. W efekcie koszty tankowania nie spadły, a liczba stacji wodorowych nie wzrosła odczuwalnie, przez co Toyota Mirai i Hyundai Nexo wielu osobom kojarzą się po prostu z autami, które równie dobrze nie musiałyby istnieć.

REKLAMA

Ale uwierzcie mi, nie brakuje kierowców, dla których taka właśnie Toyota Mirai będzie idealnym sposobem na wyróżnienie się na drodze, a pomijając tankowanie, będzie to naprawdę wygodne auto z długą listą wyposażenia.

Oczywiście samochód nie zawsze był tak tani, bo katalogowo Toyota Mirai kosztowała przynajmniej 338 900 zł. Nie tak dawno pisaliśmy o nowiutkim egzemplarzu, który zszedł z ceną do 134 900 zł, ale nowy rekord należy do sztuki kosztującej 122 900 zł i to w najwyższej wersji wyposażenia Executive. W waszej kieszeni zostanie zatem aż 216 000 zł, czyli więcej niż kosztuje bazowy GR Yaris.

REKLAMA

Wyposażenie tak obszerne, że zabrakło mi tchu

Toyota Mirai w wersji wyposażenia Executive oferuje między innymi automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne, dwustrefową automatyczną klimatyzację, elektryczne szyby, lusterka opuszczające się podczas cofania, podgrzewane wycieraczki, oświetlenie nastrojowe, elektryczną klapę bagażnika, bezkluczykowy dostęp czy bezprzewodową ładowarkę.

To nie wszystko. Dostaniecie też przednie i tylne światła LED z doświetlaniem zakrętów, 19-calowe felgi, tapicerkę ze skóry syntetycznej, podgrzewaną kierownicę i fotele przednie, Apple CarPlay (bezprzewodowo) i Android Auto (przewodowo), 12,3-calowy ekran dotykowy, wyświetlacz wskaźników, system kamer 360 i masę asystentów jak chociażby układ detekcji przeszkód, martwe pole czy system ostrzegania o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu z automatycznym hamowaniem.

REKLAMA

Dodajmy do tego czerwony lakierek i czarną tapicerkę, a na ulicy nikt nie minie was obojętnie, choć za spojrzeniami raczej nie będzie krył się podziw, tylko zdziwienie.

Być może Mirai wstrzeli się w wasze wymagania

Silnik elektryczny Toyoty Mirai drugiej generacji oferuje 182 KM i 300 Nm. Do działania potrzebuje wodoru i tlenu, które wchodzą w reakcję chemiczną i wytwarzają prąd, więc co jakiś czas będziecie musieli odwiedzić stację wodorową.

REKLAMA

Nie ma się co dziwić, że oferta pochodzi od dealera Toyoty z Rybnika, bo w tym mieście pod koniec 2023 roku otworzono pierwszą stację wodorową na Śląsku i drugą komercyjną w Polsce. Toyota Mirai z łatwym dostępem do stacji wodorowej brzmiała jak strzał w dziesiątkę, ale… wyszło jak wyszło.

Teoretycznie duża Toyota Mirai mierząca 4975 mm może pokonać do 650 km między wizytami na stacjach, co wydaje się niezłym wynikiem. Jeśli mieszkacie w większym polskim mieście, gdzie akurat działa taka stacja wodorowa i na co dzień nie pokonujecie dużych dystansów, zakup Toyoty Mirai za 122 900 zł może być niezłą inwestycją, jeśli szukacie wygodnej i dużej limuzyny.

REKLAMA

A jeżeli czerwona Toyota Mirai jest dla was zbyt pstrokata, ten sam dealer oferuje też egzemplarz w niebieskim kolorze, również z 2023 roku, który kosztuje 134 900 zł, zamiast katalogowych 373 900 zł. Jest on wyposażony w dodatkowy pakiet VIP Black z 20-calowymi felgami, wentylowanymi fotelami, trzystrefową klimatyzacją, dachem panoramicznym i podgrzewanymi tylnymi fotelami.

Są różne sposoby, by pomęczyć się i wyróżnić na drodze. Można mieć miejsce tylko na jednego pasażera, można mieć potężnego pick-upa, którego apetyt na paliwo trzeba będzie ciągle zaspokajać, ale można też mieć auto, przy którym otwarcie każdej nowej stacji wodorowej będzie powodem do otwarcia szampana.

REKLAMA

Więcej o marce Toyota przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA