Nowa Toyota Camry o 42 000 zł taniej. Taksówkarze w amoku
Nawet najdroższa wersja Corolli Sedan kosztuje dużo mniej od najtańszego Camry, ale jak widać, czasem zdarzają się wyjątki od normy. Co powiecie na niemal pięciometrową limuzynę za 149 900 zł?

Nie chciałbym być taksówkarzem jeżdżącym dopiero co odebraną nową Corollą Sedan i dowiedzieć się o istnieniu ogłoszenia słupskiego dealera Toyoty, który oferuje Camry z 2026 roku za 149 900 zł. W takiej gablocie pasażerowie czuliby się jak w prawdziwym pałacu.

Nowiutka Toyota Camry za 149 900 zł
Od premiery Toyoty Camry najnowszej generacji minęły już dwa lata, ale model ten nadal jest marzeniem wielu kierowców, również taksówkarzy, którym w większości przypadków przychodzi jednak kursować Corollami i Priusami.
Takie Camry jako przedstawiciel segmentu D jest bowiem o 29 cm dłuższe od kompaktowej Corolli Sedan (4920 vs. 4630 mm), co przekłada się na więcej miejsca dla przewożonych pasażerów. Do tego dochodzi też nieco wyższa pojemność bagażnika (493 vs. 471 litrów) i bardziej dynamiczny silnik, nie wspominając o bardziej eleganckim wnętrzu.
Problem w tym, że katalogowe ceny najnowszej Toyoty Camry zaczynają się od 191 900 zł (promocyjnie od 169 900 zł), gdy w przypadku Corolli Sedan to zaledwie 121 400 zł (promocyjnie od 119 600 zł), dlatego znacie już odpowiedź na pytanie, dlaczego trochę trudniej spotkać ją jeżdżącą na taksówce.

42 000 zł zostaną w kieszeni
Czasem można jednak trafić na wyjątkowe okazje, takie jak ta. To dlatego, że dealer Toyoty ze Słupska oferuje nowe Camry z 2026 roku w wersji wyposażenia Comfort za 149 900 zł zamiast katalogowych 191 900 zł, czyli o 42 000 zł taniej. Może dodam tylko, że najlepiej wyposażona Corolla Sedan Executive kosztuje 148 900 zł, więc dokładacie tysiaczka i przeskakujecie o segment wyżej.
Zaraz ktoś powie, że przecież chińska konkurencja też nie śpi, bo za Bestune B70 mierzące 4855 mm długości wystarczy zapłacić 99 900 zł albo że za 159 900 zł kupicie jeszcze większe (4985 mm) Hongqi H5. Za te pieniądze w pierwszym dostaniecie jednak 160-konne 1.5, a drugi oferuje 218-konne 2.0. Oba wypadają gorzej od 230-konnego 2.5 w Camry, które w dodatku jest klasyczną hybrydą.
Może rzeczywiście znajdzie się kilku chętnych na chiński segment D, zwłaszcza jeśli blokuje was budżet, ale umówmy się, po nocach i tak będziecie śnić o Camry, które jest przedstawicielem japońskiej myśli technicznej i oferuje całkiem niezłe wyposażenie w standardzie.

Dajcie jej ciepły garaż
Za 149 900 zł dostaniecie między innymi dwustrefową automatyczną klimatyzację, zdalnie otwierany bagażnik, bezprzewodową ładowarkę, bezkluczykowy dostęp, składane lusterka, podgrzewane wycieraczki, światła LED, 17-calowe felgi, skórzaną kierownicę i dźwignię biegów, welurowe dywaniki, kanapę składaną w proporcjach 60:40 czy elektryczną regulację fotela kierowcy z ustawieniem dla odcinka lędźwiowego wraz z wysokością.
Jakby tego było mało, oba fotele przednie są podgrzewane, dostaniecie cztery porty USB, 7-calowe zegary, 12,3-calowy centralny ekran dotykowy, 6 głośników, kamerę cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi i masę najnowszych systemów bezpieczeństwa.
Szkoda, że lakier nadwozia to Pure White bez dopłaty, bo takie Camry dużo lepiej prezentuje się w czarnym, srebrnym lub czerwonym kolorze, ale nietrudno domyślić się, że ktoś, kto konfigurował ten egzemplarz, kierował się myślą „Najtaniej, jak się da”, a to bez wątpienia wyszło. Teraz tylko kwestia czasu, aż ktoś da tej Toyocie cieplutki garaż. Kto wie, może też skończy na taksówce.
Więcej o marce Toyota przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.