Ferrari w cenie Skody. Superauta szukają nowego domu

Wyjechanie z salonu nową Skodą to marzenie wielu kierowców, ale sporo z nich nie zdaje sobie sprawy, że za identyczne pieniądze mogą mieć prawdziwy supersamochód. Ferrari, Porsche czy Audi R8 – możecie mieć którekolwiek z nich.

Ferrari w cenie Skody. Superauta szukają nowego domu

Założę się, że gdybym powiedział wam, że możecie znaleźć Ferrari, Porsche 911 albo Audi R8 w cenie nowej Skody, pewnie szybko zostałbym wyśmiany, ale po chwili to wy, a nie ja będziecie się wstydzić. Cóż, większość osób po prostu kojarzy takie samochody z kwotami dochodzącymi do miliona złotych, a w rzeczywistości można je mieć dużo taniej.

Weźmy taką Skodę Enyaq Coupe RS, wyszło 301 300 zł

Wiem, że zaraz rozlegną się głosy, że skoro szukamy sportowego spalinowego samochodu, lepiej byłoby zestawić go z 265-konnym Kodiaqiem RS. Ale jeśli chcemy emocji, 340-konny elektryczny Enyaq RS Coupe wypada dużo lepiej, bo przyspiesza do setki w 5,4 sekundy, czyli o 0,9 sekundy szybciej. Jeżeli dopchacie go opcjami dodatkowymi aż po sufit, z 255 200 zł zrobi się 301 300 zł, a to już przyjemny budżet.

Zanim przewiniecie niżej, lepiej dwa razy zastanówcie się, czy aby na pewno chcecie wiedzieć, co omijacie, decydując się na rodzinne wozidło do 300 000 zł. Tu żadne BMW serii 5 ani XC60 nie pomogą. Jeżeli to jeszcze dobrze nie wybrzmiało – oczywiście szukamy używanych supersamochodów, bo w salonie Ferrari, Lamborghini czy McLarena za takie pieniądze ledwo starczyłoby wam na jedną czwartą nowego auta. No to po kolei.

Źródło: Otomoto.pl, autor: Rafał

Ferrari 612 Scaglietti to świat V12

Historia modelu 612 Scaglietti zaczęła się w 2004 roku i trwała w sumie przez siedem lat. Jest to poprzednik Ferrari FF, co sugeruje, że na jego pokładzie zmieszczą się cztery osoby, więc wcale nie będzie trzeba rezygnować z zakładania rodziny. Wisienką na torcie jest jego 5,7-litrowe V12 generujące 540 KM, które rozpędzają 4,9-metrowy samochód do 320 km/h. Sprint do setki trwa natomiast tylko 4 sekundy.

Ten egzemplarz z 2005 roku może nie przyciąga uwagi krwistą czerwienią, ale ma to swoje zalety, bo wydaje się dość niepozorny. Dodatkowo ciemne wnętrze będzie łatwiejsze do utrzymania. Samochód ma 90 tys. km przebiegu – lęk przed kosztownymi awariami pewnie śniłby mi się po nocach, ale za 280 000 zł zawsze macie 20 000 zł zapasu, jeśli coś byłoby z nim nie tak.

Źródło: Otomoto.pl, autor: maciej

Znajdzie się coś nowszego, na przykład AMG GT Coupe

Jeśli Ferrari wydaje wam się zbyt stare i egzotyczne, warto spojrzeć na niemiecką propozycję. Na Mercedesa-AMG GT Coupe będziecie patrzeć z dużo większym spokojem, a 462-konne 4-litrowe V8 wcale nie musi być kompromisem (4 sekundy do 100 km/h). Jego uciekająca tylna oś, która próbuje przenieść wszystko, co tylko może na asfalt daje dużo frajdy, ale z drugiej strony są też wady.

Auto ma bowiem tylko dwa fotele, więc w grę wchodzą tylko wyjazdy solo lub w parze. Czarny lakier pokryto folią PPF, a samochód z 2016 roku sprowadzono do Polski cztery lata temu. Przebieg na poziomie 56 tys. km jest akceptowalny, podobnie jak cena wynosząca 285 000 zł.

Źródło: Otomoto.pl, autor: Piotr

Audi R8 na lęk przed RWD

Rozumiem, jeśli wolicie supersamochód z napędem na obie osie - wtedy idealne dla was jest Audi R8 Coupe z 2007 roku. Auto ma całkiem przyzwoity przebieg wynoszący 63 tys. km i 4,2-litrowe V8 generujące 420 KM. Na prostym torze do setki rozpędzicie się w 4,6 sekundy, ale najważniejsze jest to, że nie będzie wam przy tym towarzyszyć tak duży lęk przez utratą przyczepności, bo nad wszystkim czuwa napęd quattro.

Zanim stwierdzicie, że kupowanie leciwego sportowego auta wiąże się z ryzykiem przygarnięcia kota w worku, uspokoję was, bo ten egzemplarz kosztuje 195 000 zł, czyli do 300 000 zł jeszcze sporo brakuje. Na tyle dużo, że gdyby coś się z nim działo, będziecie mogli skorzystać z reszty pieniędzy.

Źródło: Otomoto.pl, autor:

Porsche 911? Zawsze i każde

Dzisiejsze zestawienie nie mogłoby ominąć kultowego Porsche 911. Jeśli macie farta, do 300 000 zł dacie radę znaleźć egzemplarze najnowszej generacji 992 w podstawowej wersji, ale dużo lepiej rozejrzeć się za poprzednikiem, 991. Jeden z przykładów to samochód z 2014 roku z 3,5-litrowym bokserem oferującym 350 KM i z 7-biegowym PDK. Brzmi jak średniawka, ale spokojnie, bo ten zestaw pozwala na przyspieszenie do setki w 4,4-4,6 sekundy, czyli podobnie do mocniejszego R8. Auto trochę pojeździło, bo 53 tys. km w 12 lat to więcej niż 63 tys. km w 19 lat, ale za 272 000 zł może być to czyjeś spełnienie marzeń.

Źródło: Otomoto.pl, autor: Stacja Klasyki

Lepiej cofnąć się w czasie

Skoro już szukamy nieco starszego auta, może po prostu chodźmy za ciosem i weźmy samochód, który można było znaleźć na plakacie w pokoju każdego nastolatka lat 80. Ponownie mowa o Porsche 911, w tym przypadku wersji SC Targa z 1980 roku. Macie tu 3-litrowy silnik, 180 KM i 60 tys. km przebiegu. Tu akurat nie chodzi o osiągi, tylko o fakt, że letnim wieczorem możecie toczyć się po mieście przy starych hitach. I to wszystko za 295 000 zł. Spróbujcie osiągnąć taki klimat w nowoczesnym Enyaqu Coupe RS.

Z drugiej strony, nie dziwię się tym, którzy zwyczajnie boją się przekrętu lub wtopienia pieniędzy, dlatego wolą przeznaczyć taką sumę na pewne auto, które co prawda nie zawsze daje emocje, ale w odpowiedniej konfiguracji może równie skutecznie zbierać spojrzenia na ulicy. Nie trzeba jednak od razu rezygnować z marzeń, czasem to wykupienie raportu, przykładowo na CarVertical (z tym linkiem dostaniecie 20% rabatu), może pomóc w znalezieniu samochodu ze sprawdzoną historią.

Wtopy niestety się zdarzają i będą się zdarzać, a pewnie nikt nie chce jechać przez całą Polskę, by stracić pół dnia, bak paliwa i wrócić z pustą lawetą. Warto uważać na podejrzane okazje, które mogą służyć chociażby wyłudzeniu zaliczki, bo po drugiej stronie może czekać wizja postawienia superauta we własnym garażu i słuchania hipnotyzującego ryku dużego silnika, kiedy tylko macie ochotę.

Więcej przeglądów ofert znajdziesz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.