Samochody elektryczne próbują swych sił na autostradzie. Kto pokona e-trona? Nawet Hyundai Kona
Niemiecka firma przeprowadziła test zużycia energii w samochodach elektrycznych na autostradzie. Pierwsze miejsce nie zaskakuje, ale drugie i ostatnie już tak.

Koło tego testu nie mogłem przejeść obojętnie, bo niedługo w naszej redakcji zagości elektryczny Hyundai Kona, który uzyskał bardzo dobry wynik. A przed chwilą rozmawiałem z redakcyjnym kolegą o tym, że życie właścicieli samochodów elektrycznych bywa trudne. Uboga sieć stacji ładowania nie pozwala im spokojnie zaplanować dalekiej podróży.
Każde oddalenie się od domowego gniazdka wiąże się ze skrupulatnym planowaniem ładowania, a zasięg na autostradzie ubywa znacznie szybciej niż w trakcie dojazdów do pracy i po świeże bułeczki. Właściwie tylko Tesla może pochwalić się satysfakcjonującymi zasięgami swoich pojazdów, wspartymi siecią ładowarek o wysokiej mocy - Superchargerów. Po bułeczki można Teslą jeździć nawet z Warszawy do Berlina.
I oto dowody same wpadają w ręce. Teslarati opisało test przeprowadzony przez nextmove - niemiecką wypożyczalnię samochodów elektrycznych. Sprawdzono, jak dużo energii zużywają samochody elektryczne na autostradzie. Wynik porównania spodoba się w Hyundaiu, ale w Audi się raczej nie ucieszą. Wygrała Tesla - to było dość oczywiste.

Zużycie energii w samochodach elektrycznych na autostradzie.
Nextmove do wyścigu wystawił Teslę Model S 100D, X 100D i Model 3. Za reprezentację innych marek musiały wystarczyć Hyundaia Kona i Audi e-tron. Model X oraz Kona wystartowały na oponach letnich i zimowych. W Modelu X wiązało się to ze zmianą rozmiaru kół, a w przypadku Audi opon nie zmieniano, ale porównano dwa modele - z klasycznymi lusterkami zewnętrznymi i taki bez nich, za to z obrazem z kamer.
Kierowcom testowanych pojazdów narzucono pewne ograniczenia. Mieli używać tempomatu, by wyeliminować własne przyzwyczajenia w posługiwaniu się pedałem przyspieszenia w czasie jazdy. Zabroniono również włączania ogrzewania, a gdyby marzli, zalecono używanie podgrzewanych foteli. We wszystkich samochodach wyłączono również odzyskiwanie energii z hamowania. Test przeprowadzono przy 8 stopniach Celsjusza temperatury zewnętrznej i na prawie kompletnie pustej autostradzie.
Z takimi założeniami kierowcy ruszyli do boju, nie ścigając się na dystansie dwa razy po 85 km. Pierwszy przejazd odbył się z prędkością docelową 130 km/h, a drugi z taką, którą rzadko kiedy oglądają oczy właścicieli elektrycznych pojazdów - 150 km/h.

W każdym z przypadków najniższe zużycie energii osiągnęła Tesla Model 3, osiągając wynik 18,5 kWh na 100 km jazdy ze średnią prędkością 115 km/h. Przy wyższej prędkości (średnia 130 km/h) zużycie sięgnęło 20,9 kWh w przeliczeniu na 100 km.

Zaskakujące jest miejsce drugie, które zajął Hyundai Kona na letnich oponach w obu zakresach prędkości. Nie przegoniła go Tesla Model S, a już tym bardziej bez szans był Model X, okupujący miejsce piąte, przegrywając nawet z Hyundaiem Kona na zimowych oponach. Bardzo smutną minkę zrobiło Audi e-tron, które ze zużyciem o 10 kWh wyższym od Modelu 3 znalazło się za każdym razem na końcu. Kamery zamiast lusterek pomogły, ale tylko w zwycięstwie nad wersją ze zwykłymi lusterkami. Obie wersje zamknęły tabelę.
Ostatnie miejsce nie jest zaskakujące, bo e-tron jest najcięższy w tym zestawieniu elektrycznych pojazdów. Zwycięski Model 3 masą przewyższa o prawie tonę. Nextmove testowany egzemplarz Audi nawet samodzielnie zważył i zaraportował wynik 2620 kg, o 130 kg większy niż minimalna masa własna pojazdu wskazywana przez producenta.
Bogate wyposażenie tego pojazdu na pewno nie pomogło mu powalczyć z Modelem X, który według danych katalogowych ma masę też około 2,5 tony. Ciężkie SUV-y nie miały wielkich szans w tym zestawieniu.
Na otarcie niemieckich łez przygotowano zestawienie różnic w zużyciu energii przez dany model w zależności od średniej prędkości. Tu e-tron okazał się najlepszy i mężnie walczył o miano samochodu elektrycznego, który nadaje się na autostradę. Różnica w zużyciu energii w jego przypadku wyniosła tylko 9 proc. Było mu prawie obojętne, z jaką jedzie prędkością, czego nie można powiedzieć o pozostałych pojazdach, których zużycie wzrastało o 12-14 proc. w trakcie przejazdu z wyższą prędkością.

Pechowo dla samopoczucia Audi nextmove przygotował jeszcze jedno zestawienia. Ma ono umiarkowany sens, bo nie uwzględnia pojemności akumulatorów zamontowanych w testowanych samochodach. Podano, ile kilometrów zasięgu pokazywał każdy z testowanych samochodów dla każdego zakresu prędkości.

Wygrała Tesla Model S z dystansem 480 km (średnia prędkość 115 km/h) i 408 km (średnia prędkość 130 km/h), a najgorszy wynik uzyskało Audi e-tron (301 i 275 km). Przedostatni w tej konkurencji Hyundai Kona (322 i 283 km) jest dostępny w wersji z pojemnością 64 kWh, Audi e-tron dysponuje zaś zestawem akumulatorów trakcyjnych o pojemności 95 kWh. Wyszło trochę jakby porównywać zasięg samochodu kompaktowego z 50-litrowym zbiornikiem paliwa z ponad dwutonowym SUV-em, który zmieści 85 litrów paliwa.

Ponownie decydująca była masa. Minimum w przypadku Hyundaia Kony to 1685 kg w pojemniejszej wersji. Dodatkowo Audi e-tron jako jedyny pojazd w stawce poruszał się na 21-calowych kołach. Nie jest też do końca jasne, czy samochody startowały z akumulatorami naładowanymi do 100 proc. pojemności - w filmie pada zdanie, iż wnętrze samochodów zostało wstępnie nagrzane, a to mogło odjąć kilka kilometrów zasięgu.
A gdzie reszta elektrycznych modeli?
Dobór samochodów był dość ubogi. Te same modele startowały na letnich i zimowych oponach nie tylko z metodologicznych powodów. Im więcej wariantów, tym łatwiej było wypełnić tabelkę. W dodatku Tesla konkurowała sama ze sobą - zaprezentowano jej wszystkie modele i to w czterech wariantach. Gdyby któremuś poszłoby słabiej, to wygrałaby inna Tesla. Próbę oparto zapewne na samochodach dostępnych w wypożyczalni, ale nie ma tu na przykład Jaguara i-Pace obecnego w innych filmach nextmove.
Zużycie energii będziemy mogli sami już niedługo przetestować w Hyundaiu Kona i Audi e-tron. Na pewno wybierzemy się nimi na autostradę.
Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.