W wakacyjnym Mercedes-Benz Studio na Placu Defilad w Warszawie miała miejsce polska premiera trzech nowych SUV-ów marki ze Stuttgartu. Prezentację zdominowały duże liczby.

Od momentu otwarcia Mercedes-Benz Studio Warszawa przy Pałacu Kultury i Nauki polski oddział niemieckiego koncernu nie próżnuje. Po hucznym otwarciu nie ma dnia, żeby nie działo się tam coś interesującego. Wielkimi krokami zbliża się światowa premiera nowego GLA, ale na razie musiałem się zadowolić prezentacją trzech największych SUV-ów Mercedesa w ich najnowszych wcieleniach.
Zmiany zarówno w GLE, jak i GLS skrupulatnie swego czasu opisał już red. Lewandowski, więc ja skupię się na tym, co mnie najbardziej podczas piątkowego pokazu zainteresowało. A były to liczby.
Polscy klienci lubią duże SUV-y z gwiazdą na masce
Nie wiem, czy wiecie, a jak nie wiecie, to zaraz się dowiecie, że te trzy SUV-y, czyli GLE, GLE Coupe i GLS, odpowiadają na naszym rynku za około 15 proc. ogólnej sprzedaży Mercedesa. To niezły wynik, biorąc pod uwagę jak bardzo rozbudowaną gamę modelową ma firma ze Stuttgartu.
Od 2019 roku aktualna generacja GLE znalazła ponad 1 mln nabywców na całym świecie, z czego 12 500 szt. sprzedano w naszym kraju. Daje to Polsce 8. miejsce w globalnym rankingu sprzedaży tego modelu.
Przesuń w lewo, aby odsłonić nowe GLE:





Wprowadzone na rynek rok później GLE Coupe łącznie sprzedało się w liczbie ponad 230 tys. egzemplarzy, a tylko u nas było to 6800 szt. W tym przypadku Polska ma jeszcze lepszą lokatę – dokładnie 5. pozycję na świecie. Największy GLS od 2019 roku trafił do ponad 363 tys. klientów, z czego 4100 szt. zarejestrowano w naszym kraju. Tutaj globalnie mamy 7. miejsce.
Przesuń w lewo, żeby odsłonić nowego GLS:





Drugi lifting zamiast nowej generacji
Włodarze Mercedesa uznali, że zamiast tworzyć od podstaw całkowicie nowe modele, zafunduje swoim flagowym SUV-om kolejną kurację odmładzającą. Tym razem dawka zmian jest większa niż przed trzema lata.
Z przodu uwagę zwraca większy, sięgający reflektorów grill, który jest podświetlany i wypełniają go dziesiątki małych gwiazd Mercedesa. Przyznam, że nie miałem wystarczająco samozaparcia, żeby je dokładnie policzyć.

Nowe są także reflektory DIGITAL LIGHT w technologii microled. Producent podaje, że mają zasięg do 600 metrów, ale co jeszcze istotniejsze, w każdej z lamp umieszczono po dwie świecące, trójramienne gwiazdy.
I w zasadzie opisane wyżej zmiany są wspólne dla wszystkich trzech modeli. Zakres modernizacji w tylnej części nadwozia w każdym z nich był natomiast inny.

Widziany od tyłu GLS po drugim liftingu wyróżnia się lampami z motywem trzech trójramiennych gwiazd każda oraz szeroką listwą łączącą oba światła:

W odświeżonym GLE jest podobnie, ale tutaj znajdziemy już tylko po dwie gwiazdy w każdej lampie:

Najmniej zmieniło się GLE Coupe, poznamy je jedynie po podświetlanych gwiazdach w tylnych lampach:

Do tego, jak przy każdym szanującym się liftingu, dodano też nowe lakiery i wzory felg. Choć akurat nie jestem pewny, czy któreś z poniższych obręczy to właśnie te nowe:







Duże SUV-y potrzebują dużo ekranów
A przynajmniej tak wydają się myśleć ludzie w Mercedesie. Zarówno GLS, jak i GLE oraz GLE Coupe mają teraz MBUX Superscreen, czyli pakiet trzech 12,3-calowych wyświetlaczy rozpościerających się na całą szerokością kokpitu – dla kierowcy, dla pasażera i do obsługi multimediów.

W sumie więc w trzech prezentowanych autach było łącznie aż dziewięć ekranów, a to jeszcze nie było ostatnie słowo ze strony Mercedesa. W GLS można bowiem domówić dodatkowo dwa kolejne – dla pasażerów jadących w drugim rzędzie.

Pasażer może nawet pograć sobie w gry, jeśli się nudzi:

Do oferty wprowadzono również nowe kroje tapicerki i warianty kolorystyczne wykończenia kabiny. GLS standardowo jest siedmiomiejscowy, a w GLE trzeci rząd siedzeń jest oferowany za dopłatą. W GLE Coupe natomiast takiej opcji z oczywistych względów nie ma.
Tak wygląda wnętrze w GLE i bagażnik:









Tak prezentuje się kabina i kufer w GLE Coupe:







A tak z kolei jest w GLS:









Pod maską tylko sześć albo osiem
Mowa o cylindrach, rzecz jasna. Po liftingu z gamy GLE i GLE Coupe zniknęły czterocylindrowe dwulitrówki. Od teraz zarówno w dwóch mniejszych SUV-ach, jak i flagowym GLS dostępne są tylko 3-litrowe R6 – benzynowe oraz wysokoprężne.

Gama GLE wygląda aktualnie tak:
- GLE 350 d 4Matic (diesel, 286+23 KM, 650 Nm, 0-100 km/h w 6,2 s)
- GLE 450 d 4Matic (diesel, 367+23 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 5,3 s)
- GLE 450 4Matic (benzyna, 381+23 KM, 560 Nm, 0-100 km/h w 5,3 s)
- GLE 450 e 4Matic (PHEV, 435 KM, 680 Nm, 0-100 km/h w 5,6 s)
- AMG GLE 53 4Matic+ (benzyna, 449+23 KM, 600 Nm, 0-100 km/h w 4,9 s)
- AMG GLE 53 Hybrid 4Matic+ (PHEV, 585 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 4,5 s)
Paleta jednostek napędowych w GLE Coupe jest niemal identyczna – brakuje w niej tylko benzynowego wariantu 450.

W Mercedesie GLS wybór natomiast jest prostszy i niezmiennie pozbawiony plug-inów:
- GLS 350 d 4Matic (diesel, 313+23 KM, 650 Nm, 0-100 km/h w 6,2 s)
- GLS 450 d 4Matic (diesel, 367+23 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 5,6 s)
- GLS 450 4Matic (benzyna, 381+23 KM, 560 Nm, 0-100 km/h w 5,7 s)
Oprócz tego już niedługo do sprzedaży wejdą jeszcze wersje z 4-litrowym, benzynowym V8. W przypadku wszystkich trzech będą to sygnowane przez AMG odmiany 63 (612+23 KM, 850 Nm), a w GLS ponadto jeszcze wariant 580 (537+23 KM, 750 Nm). Po więcej informacji na ten temat odsyłam do kolejnego tekstu autorstwa red. Lewandowskiego.

Pora na naprawdę duże liczby
Czyli ceny. Znów zacznijmy od zwykłego GLE:
- GLE 350 d 4Matic – 419 900 zł
- GLE 450 d 4Matic – 464 300 zł
- GLE 450 4Matic – 456 300 zł
- GLE 450 e 4Matic – 464 300 zł
- AMG GLE 53 4Matic+ – 544 300 zł
- AMG GLE 53 Hybrid 4Matic+ – 584 400 zł





A jeśli ktoś woli GLE Coupe, to do podanych kwot musi jeszcze doliczyć 30 tysięcy zł. Z wyjątkiem wersji 450 4Matic, bo jak wcześniej wspomniałem, akurat tej w tym nadwoziu nie dostaniemy.





Do nowego Mercedesa GLS z kolei bez 0,5 mln zł w kieszeni nawet nie ma co podchodzić:
- GLS 350 d 4Matic – 535 000 zł
- GLS 450 d 4Matic – 541 000 zł
- GLS 450 4Matic – 565 000 zł





A jeśli potrzebujecie wiedzieć więcej o specyfikacji GLE i GLE Coupe, to kliknijcie TU, a jeśli bardziej interesuje was GLS, to TUTAJ. I nie zgadniecie, kto napisał oba te teksty.

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny lifting zapewnił największym spalinowym SUV-om Mercedesa drugą młodość. Wyglądają naprawdę świeżo i starają się wszystkich zadowolić – petrolheadzi dostali większe silniki, a dla gadżeciarzy przygotowano więcej ekranów.
Dla każdego coś miłego, jak to się mówi.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.