REKLAMA

Dla Mercedesa 1169 KM to za mało. Nowe AMG wgniecie w ziemię

AMG stwierdziło, że przerobi katapultę w rakietę, dlatego nowe GT 4-drzwiowe Coupe będzie miało jeszcze wiecej mocy. Na fotografiach szpiegowskich przyłapano nową wersję tego modelu.

Dla Mercedesa 1169 KM to za mało. Nowe AMG wgniecie w ziemię

Miłośnicy ekstremalnych wrażeń będą zachwyceni, bo Mercedes-AMG nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w przypadku GT 4-drzwiowego Coupe, od którego debiutu minęły już prawie dwa miesiące. Fotografowie szpiegowscy uchwycili mocniejszą wersję tego modelu, dla której 1169 KM to za mało.

Nowy ekstremalny Mercedes-AMG GT 4-drzwiowe Coupe przyłapany

GT 4-drzwiowe Coupe wywołało spore kontrowersje przy okazji swojej premiery, głównie przez stylistykę i rezygnację ze spalinowych jednostek na rzecz napędu elektrycznego. Powody do radości mają jednak osoby, które bardziej niż dźwięk silnika cenią kosmiczne przeciążenia, bo specjalny tryb i tak skutecznie naśladuje pomruk V8, a osiągnięcie setki w 2,4 sekundy autem na prąd jest dużo prostsze.

Do tej pory polscy klienci mogą wybierać tylko między odmianami 55 i 63, które generują kolejno 816 KM i 1800 Nm oraz 1169 KM i 2000 Nm. Architektura 800 V, platforma AMG.EA i akumulator o pojemności 106 kWh pozwalają im osiągnąć do 689 i 683 km według WLTP, a maksymalna moc ładowania DC 600 kW pozwala uzupełnić baterię od 10 do 80 proc. w 11 minut.

GT 4-drzwiowe Coupe, od 2018 roku, czyli momentu premiery pierwszej generacji, kojarzyło się jednak głównie z emocjonującymi osiągami, dlatego tak samo pozostało w tym przypadku. W wersji 55 osiągniecie setkę w 2,8 sekundy, a odmiana 63 zrobi to o 0,4 sekundy szybciej. Jednocześnie obie rozpędzają się do 300 km/h. Wygląda na to, że Mercedes-AMG nie osiadł na laurach, bo właśnie przyłapano nowy wariant tego modelu.

Podczas sesji testowej na torze fotografowie szpiegowscy przyłapali bowiem tajemnicze GT 4-drzwiowe Coupe. Samochód miał całkowicie zakamuflowany przód, co wróży zmiany w tej części nadwozia, ale niektóre elementy łatwo dostrzec już teraz.

1200 KM to realny scenariusz

Trudno nie zauważyć masywnego stałego skrzydła, które wydaje się dość mocno zaawansowane. Ma w sobie osobny kanał i jest zagięte po bokach, więc nie jest to pierwsza lepszy element stylistyczny, tylko technologia naprawdę pełniące swoje zadanie.

Jakby tego było mało w masce widać też potężne wyloty powietrza, których nie znajdziecie w odmianach 55 i 63.

To prowadzi nas do jednego, miejmy nadzieję, że trafnego morału. Mercedes-AMG testuje jeszcze mocniejszą wersję GT 4-drzwiowego Coupe drugiej generacji, która wyróżni się bardziej agresywną stylistyką i być może wyższą mocą. Zamiast 1169 KM mogłoby to być na przykład 1200 KM albo nawet więcej, w zależności od tego, jak duże obciążenie mogą znieść silniki.

Gdyby moc została podwyższona, a masa delikatnie obniżona, całkiem możliwe, że udałoby się obniżyć czas przyspieszenia do setki nawet do 2,2 sekundy, ale to tylko luźne przewidywania.

Co ciekawe, przez szybę można dojrzeć też klatkę bezpieczeństwa, która wróży naprawdę torowe przeznaczenie tego modelu, ale prawdopodobnie jest jedynie elementem potrzebnym na czas testów lub kręcenia rekordowych czasów okrążeń.

Trudno stwierdzić, czy to, na co patrzymy okaże się modelem z linii Black Series czy czymś w rodzaju 63 PRO, ale jedno jest pewne – będzie trzeba jeszcze więcej zapłacić. Ceny odmiany 55 w Polsce zaczynają się od 676 000 zł, a wersja 63 to wydatek minimum 839 000 zł.

Nowe ostrzejsze dzieło mogłoby podnieść cenę do 900 000 zł, ale wiele zależy od tego, czym dokładnie będzie. My czekamy z niecierpliwością.

Więcej o marce Mercedes-AMG przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.