Nowy Ford o 100 000 zł taniej. Kultowa nazwa nie pomogła
Jakim cudem 286-konnego Forda z napędem na tył można przecenić aż o 97 450 zł? Też chciałbym to wiedzieć, ale chyba ktoś tu tęskni za rządowymi dopłatami.

Były ambitne plany, były odniesienia do korzeni, było popularne nadwozie. Tymczasem 10 lipca miną dwa lata od premiery nowego Forda Capri, a producent już teraz musi obniżać jego cenę o prawie 100 000 zł. Zamiast oceniać, lepiej zwyczajnie skorzystać, bo w waszym garażu możecie postawić oryginalnego SUV-a i to w iście eleganckiej specyfikacji.

Nowy Ford Capri Premium 97 450 zł taniej
Gdy w 2024 roku Ford zaprezentował nowe Capri wszyscy byli w szoku, bo w latach 1968-1986 nazwa ta należała do trzech generacji kultowego lekkiego coupe. Po prawie czterech dekadach amerykański producent zdecydował się zagrać na emocjach i przywrócić ją w swoim elektrycznym SUV-ie, który okazał się dużo mniejszym hitem niż oczekiwano.
Nic więc dziwnego, że w salonach zalegają egzemplarze Capri, skoro obok niego stoi jeszcze spalinowy Ford Kuga, ale założę się, że na widok takiego rabatu nawet tym średnio zainteresowanym zaświecą się oczy. To dlatego, że warszawski dealer marki wystawił egzemplarz Capri z 2026 roku i to w wysokiej wersji wyposażenia zwanej Premium.
Pięcioosobowy SUV ma silnik na tylnej osi generujący 286 KM i 545 Nm, co pozwala mu przyspieszyć do setki w 6,4 sekundy i maksymalnie rozpędzić się do 180 km/h. Akumulator ma 79 kWh, co umożliwia pokonanie do 602 km według WLTP, czyli realnie nie trzeba będzie się martwić zasięgiem podczas codziennej jazdy po mieście.
Czas ładowania też nie wypada źle, uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. prądem DC trwa 26 minut przy maksymalnej mocy 183 kW, a 10 minut przy ładowarce pozwoli na pokonanie kolejnych 171 km. W tym czasie możecie skorzystać z toalety oraz zamówić sobie i zjeść hot doga.













Wszystko fajnie, tylko ile trzeba zapłacić za takie Capri?
Wcale niedużo, bo ten egzemplarz zamiast 249 050 zł, kosztuje 151 600 zł, czyli 97 450 zł zostanie w waszej kieszeni. SUV mierzy 4634 mm długości, więc można zestawić go z Volkswagenem ID.5, Nissanem Ariyą i Cuprą Tavascan, które w wersjach oferujących najbardziej zbliżony zasięg wyceniono na kolejno 171 290 zł (286 KM i 568 km), 170 900 zł (238 KM, 533 km) i 235 600 zł (286 KM, 557 km).
Jeśli już chcecie wybierać się do stolicy po kuszącego Forda Capri, posłuchajcie jeszcze, jakie ma wyposażenie. Na liście znalazły się 19-calowe felgi, sportowe fotele z ekologicznej skóry, system monitorujący martwe pole, ostrzeganie o pojazdach nadjeżdżających z boku, kamera śledząca skupienie kierowcy, funkcja wspomagająca omijanie przeszkód, asystent pasa ruchu, rozpoznawanie ograniczeń prędkości, monitor ciśnienia w oponach, czujniki z przodu i z tyłu, elektryczna klapa bagażnika, reflektory LED (przód i tył) oraz dwustrefowa klimatyzacja.
To jednak nie wszystko, bo ten egzemplarz Forda Capri ma jeszcze cztery gniazda USB-C, oświetlenie ambientowe, bezprzewodową ładowarkę, uchwyty na kubki, ściemniające się lusterko wsteczne, elektryczne szyby, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, 5,3-calowe zegary, 14,6-calowe multimedia, aktualizacje OTA, siedem głośników, ładowanie V2L, ładowarkę pokładową 11 kW czy One Pedal Driving.
To i tak jedynie część gadżetów, ale już ta lista robi wrażenie. Jeśli więc musicie wybrać elektrycznego SUV-a na co dzień, wcale nie musi być to Tesla czy inny oklepany przedstawiciel tego gatunku. Bo jeśli znajdzie się okazję taką jak ta, na drodze nie będziecie czuć się jak reszta tłumu, tylko dużo bardziej wyjątkowo. Wszystko zależy od tego, jak dużą przeszkodą jest dla was rodzaj napędu w Capri, bo innych ewentualnych przeciwwskazań nie widzę.
Więcej o marce Ford przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.