REKLAMA

Citroen e-C3 doznał dziwnej awarii. Jechał 80 km/h i stanął jak wryty

Pewnemu egzemplarzowi Citroena e-C3 przytrafiła się przedziwna awaria. Jadąc drogą podmiejską z prędkością 80 km/h, wciąż nowe auto nagle samo przestało jechać, póki nie stanęło w miejscu.

Citroen e C3 stanął w miejscu

Citroen e-C3 to elektryczny maluch, któremu na rynku idzie raczej mocno tak sobie. Jeszcze zanim pojawił się na rynku, jego premiera była opóźniona z powodów problemów z oprogramowaniem, a pierwsi użytkownicy zgłaszali różne błędy elektroniki i systemów pokładowych. Jednak nie mogły się one równać z dziwnością niedawnej awarii.

Dosłownie jechał i stanął

Niecodzienną historię przybliża francuski, skoncentrowany na rejonie Oksytania dziennik La Depeche. Pewnego dnia, kierowca z departamentu Lot imieniem Bernard jechał swoim Citroen e-C3 drogą departamentową D820. Czynił to z prędkością wcale nie żółwią, bo ok. 80 km/h.

Citroen e-C3

Sielankową przejażdżkę przerwała mogąca wystraszyć awaria. Samochód nagle przestał jechać i dość gwałtownie się zatrzymał. Według relacji kierowcy doszło wówczas do zablokowania napędu. Na szczęście nikt nie jechał tuż za nim, więc nie doszło do kolizji.

Dwa dni później awaria powtórzyła się - ale tym razem auta już nie udało się po wszystkim uruchomić. Zautomatyzowany system pomocy Citroena nie zaoferował natychmiastowego rozwiązania i to firma ubezpieczeniowa wysłała lawetę, a przybyła na miejsce policja zabezpieczyła teren. I co ciekawe, po około 20 min. przebywania na lawecie, Citroen jak gdyby nigdy nic ponownie dał się uruchomić.

A jaka była przyczyna?

Co wiemy na pewno, usterka nie była spowodowana zużyciem samochodu. Bernard dopiero niedawno zdążył wziąć auto w leasing długoterminowy - miał je od października, a na liczniku "nabił" dopiero 7 tys. km.

Po diagnostyce serwis stwierdził, że silnik elektryczny jest mocno uszkodzony - do takiego stopnia, że konieczna będzie jego całkowita wymiana. Citroen potwierdził, że rozumie przyczynę awarii, a wymiana silnika jest konieczna, ale możliwe będzie jej wykonanie na gwarancji.

Jednakże, francuski producent jednocześnie podkreślił, że na obecnym etapie traktuje sprawę e-C3 Bernarda jako pojedynczy przypadek, a nie dowód na wadę całej serii pojazdów.

Na razie nie ma podstaw, by twierdzić, że jest to powszechna wada wszystkich egzemplarzy. Pojedyncza spektakularna awaria nie oznacza automatycznie problemu całej produkcji. Z drugiej strony nie da się ukryć, że e-C3 miał wyjątkowo trudny debiut - najpierw opóźnienia z powodu oprogramowania, później liczne poprawki i zgłoszenia usterek, a teraz pojawiają się takie historie, które nie pomagają w budowaniu zaufania do modelu. Taka jest ta "creative technologie".

Więcej o Citroenach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.