REKLAMA

Oto nowy Bentley Torcal. Cayenne zostało prezesem

Bentley oficjalnie zaprezentował swojego zupełnie nowego SUV-a. Torcal ma 888 KM, kipi luksusem i kosztuje dużo poniżej miliona złotych.

Oto nowy Bentley Torcal. Cayenne zostało prezesem

Bentley Torcal, roboczo określany wcześniej jako Luxury Urban SUV, nie ma już przed nami żadnych tajemnic. Nowe dzieło brytyjskiego producenta trzyma się blisko z nowym Porsche Cayenne, ale jednocześnie jest nad nim o kilka poziomów wyżej. Najwyższy czas poznać tego „maluszka” z bliska.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Zupełnie nowy Bentley Torcal oficjalnie

Do tej pory, gdy myślało się o SUV-ie Bentleya, do głowy przychodziła tylko Bentayga. Od teraz w gamie brytyjskiego producenta będzie jej towarzyszyć nieco mniejszy Torcal. Nowy model mierzy 5008 mm długości, a jego rozstaw osi wynosi 3023 mm. Jest więc krótszy od Bentaygi (5125 mm), ale oferuje od niej nieco więcej miejsca na nogi (2995 mm).

Patrząc na wymiary Torcala nietrudno zauważyć, że są one bardzo zbliżone to Cayenne Electric, które ma 4985 mm długości i identyczne 3023 mm w rozstawie osi. Nic dziwnego, bo oba SUV-y bazują na identycznej platformie PPE, czyli to takie Porsche, które ubrało się w drogi garnitur z logo Bentleya i myśli, że to wystarczy, by mogło kosztować więcej.

Oczywiście byłoby to zbyt daleko idące stwierdzenie, bo Bentley Torcal wyróżnia się zdecydowanie inną stylistyką. Dostaniecie tu oddzielone reflektory, potężny podświetlany grill i raczej pudełkowatą bryłę. Dobrze, że w tym całym zamieszaniu widać też klasyczne klamki zamiast wysuwanych oraz że felgi (21 i 22 cali) nie są przekombinowane „w trosce o aerodynamikę”.

Światła z tyłu nawiązują do przednich, ale całość wydaje się dużo gładsza. Ciekawym zabiegiem są też elementy pod lampami, które łączą się pod klapą bagażnika. Co ważne, stylistyka Torcala może różnić się drobiazgami, bo Bentley zaprezentował jego zwykłą odmianą i taką z dopiskiem S.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Zakrzywiony ekran też skądś kojarzycie

Nie będę ukrywać, że nadwozie Torcala podoba mi się mniej niż Cayenne Electric, ale wnętrze to po prostu cudeńko. Jest elegancko i stylowo, fajnie wygląda też oświetlenie ambientowe, które nie świeci regularnie, tylko sprawia wrażenie płomieni.

Dobrze wyglądają też fotele z osobno wyprofilowanymi zagłówkami, na których aż chce się odpoczywać. Ale co tu dużo mówić, największą furorę w środku Bentleya Torcala i tak zrobi zapewne wygięty ekran, który mogliśmy zobaczyć już w Cayenne Electric. Co ważne, brytyjski producent zrezygnował z trzeciego ekranu przed pasażerem, przez co kabina ma w sobie więcej elegancji.

Torcal spodoba się też melomanom, bo jego audio oferuje całkiem niezłe możliwości. Podstawowe skłda się z 16 głośników (620 W), ale droższy Naim to aż 28 głośników i 1780 W z wibrującymi fotelami, głośnikami w zagłówkach i Dolby Atmos 7.1.

Panoramiczny dach, elektrycznie otwierane i zamykane drzwi, zaawansowani asystenci jazdy, 25 radarów, czujników i kamer, super wyciszenie, wszystko to po prostu szczyt szczytów, by Torcal przyciągał równie skutecznie jak do tej pory robiła do Bentayga. Nowy SUV okaże się nawet lepszy jeśli zwracacie uwagę na pakowność, bo oferuje 460-litrowy bagażnik i 90-litrowy frunk, gdy Bentyaga ma tylko 484 litrów lub 387 litrów jako plug-in.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Dwie wersje „na premierę”

W momencie premiery Bentley pokazał dwie wersje Torcala z napędem na cztery koła. Podstawowa ma 821 KM i 1194 Nm, co umożliwia SUV-owi osiągnięcie setki w 3,4 sekundy. Mocniejszy Torcal S to już 888 KM i 1350 Nm. To niby nieduży zastrzyk, ale dzięki procedurze startu 100 km/h pojawi się na prędkościomierzu po 2,9 sekundy. Jego prędkość maksymalna to 260 km/h, a więc o 10 km/h więcej od pierwszego wariantu.

Dla porównania, najmocniejsze Cayenne Electric Turbo ma 857 KM, które przy procedurze startu rośnie do 1156 KM, a sprint do setki zajmuje mu 2,5 sekundy. Bentley jednak się nie rozdrabniał i nie podał chwilowej mocy Torcala przy Launch Control, jednak i tak widać, że do Porsche minimalnie mu brakuje. To może być jednak tylko kwestią czasu, bo producent wspomniał o dwóch odmianach „na premierę”, co sugeruje, że w przyszłości ujrzymy też coś słabszego i mocniejszego.

Architektura Torcala i pojemność akumulatora jest identyczna co w elektrycznym Cayenne, więc to 800 V i 113 kWh. Bentley twierdzi, że bateria jest objęta 10-letnią gwarancją na 100 000 mil i zapewnia do 600 km według WLTP.

Jeśli macie możliwość ładować Torcala z mocą DC do 400 kW, uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmie niecałe 20 minut. Wiadomo jednak, że w codziennym użytkowaniu raczej rzadko będziecie mieli do dyspozycji tak dużą moc, ale i tak wygląda to przyzwoicie. Bentley twierdzi też, że 7 minut ładowania uzupełnia energię o 161 km.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Logo ma swoją cenę

Jeśli jesteście smutni, że w Torcalu nie uświadczycie dźwięku V8, muszę was poprawić, bo specjaliści od audio zadbali o specjalnie aranżowany dźwięk napędu stworzony przez muzyków, który jest inspirowany ośmiocylindrową jednostką.

No dobra, ale ile to wszystko kosztuje? Dokładnych cen w przypadku tak luksusowego samochodu oczywiście nie poznamy bezpośrednio od Bentleya, ale media twierdzą, że kwota początkowa wynosi 173 000 funtów. Dla kontrastu dodam tylko że w Wielkiej Brytanii 1156-konny Cayenne Electric Turbo kosztuje 130 900 funtów, więc dobrze widać tu, ile trzeba dopłacić za prestiżowe logo i inne nadwozie.

W Polsce Cayenne Electric Turbo to wydatek rzędu 727 000 zł, więc myślę, że w bańce i tak bez problemu będzie można się zmieścić. Coś mi jednak mówi, że z tyloma ciekawymi gadżetami większość ludzi i tak nie będzie oszczędzać na pierwszym elektrycznym modelu Bentleya w historii.

Dowiedz się więcej o marce Bentley:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

Tagi: