Los "baby V10" przesądzony. Audi nie zaprzecza
Fani brzmienia „baby V10” będą zachwyceni. Audi rozważa pozostanie przy pięciocylindrowym silniku.

Gdy w marcu tego roku marka z Ingolstadt wprowadziła na rynek wyjątkową edycję modelu RS 3, wszyscy myśleli, że to nie tyle co hołd dla pięciocylindrowego silnika, tylko raczej pożegnanie. Tymczasem szef Audi Sport, który uwielbia tę jednostkę, nie wykluczył jej dalszego wykorzystania w przyszłości.
"It's so characteristic..."
— Autocar (@autocar) August 18, 2026
The boss of Audi Sport has hinted that its signature five-cylinder engine could live on – and he's "well aware" of its significance to the brand https://t.co/ZxPVVDmTuV pic.twitter.com/yDabRmDJAZ
Audi rozważa pozostawienie pięciocylindrowego silnika
W 1976 roku Audi zaczęło pisać historię pięciocylindrowego silnika, który po raz pierwszy pojawił się w modelu 100. Po pięciu dekadach klienci wciąż mogą doświadczyć charakterystycznego brzmienia, co w marcu tego roku uhonorowano nawet specjalną wersją RS 3, zwaną competition limited, limitowaną do 750 egzemplarzy.
Jej premiera była jednak uśmiechem przez łzy, bo z tyłu głowy wszyscy mieli świadomość, że za chwilową radością kryją się nadchodzące normy emisji spalin, które zwyczajnie mogą uśmiercić 400-konne 2.5 TFSI. Sam dyrektor generalny Audi, Gernot Dollner, mówił wtedy, że nie wie, czy marka zdoła zainwestować w dostosowanie tego silnika do Euro 7.
By jednostka spełniała nowe wymogi, inżynierowie musieliby bowiem zmodyfikować między innymi układ wtryskowy, filtry, czujniki emisji i katalizatory, co byłoby kosztowne, zwłaszcza że chodzi o silnik stosowany obecnie w już tak niewielu modelach (RS 3 i Formentor VZ5).
Wygląda jednak na to, że przyszłość pięciocylindrowego silnika wcale nie pisze się wyłącznie w szarych kolorach, bo Rolf Michl będący szefem Audi Sport zasugerował, że jednostka ta może jednak pozostać w ofercie w kolejnych latach, bo marka nadal chce dawać klientom szeroką gamę sportowych modeli.
Dobrze zdajemy sobie sprawę z historycznego znaczenia pięciocylindrowego silnika. Oceny wciąż trwają, a ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że mam osobisty związek z tym silnikiem. Jest on charakterystyczny i głęboko zakorzeniony w historii. Zobaczmy – zdradził magazynowi Autocar.

Za jego obecnością mogą, ale nie muszą pójść wyrzeczenia
Słowa padły z ust nie byle kogo, bo osoby odpowiedzialnej za wszystkie trzy generacji RS 3, a w końcu każda z nich charakteryzowała się pięciocylindrowym silnikiem. Model ten z jednej strony jest niszowy patrząc w porównaniu do A3 i S3, ale jednocześnie jest też najtańszym biletem wstępu do świata sportowych Audi, który cieszy się niezłą popularnością.
Negocjacje trwają, więc nie jesteśmy jeszcze w punkcie decyzyjnym. Wszyscy naprawdę znają znaczenie tego pomysłu, dlatego wciąż konsultujemy się z naszymi kolegami z Audi – dodał Rolf Michl.
Można powiedzieć więc, że nic nie jest pewne, ale jednocześnie nic nie jest przesądzone. Rolf Michl wie, że każdy zły ruch może spotkać się z krytyką ze strony fanów, dlatego skoro mówimy o sportowym modelu, pozostaje wierzyć, że osoby decyzyjne wybiorą emocje klientów ponad tabelki w Excelu.
Wcale nie zdziwiłbym się, jeśli pozostanie pięciocylindrowego silnika na rynku zmusi Audi do zastosowania jakiejś formy hybrydy, jak stałoby się chociaż z najnowszym RS 5, które zachowało 2.9 V6 TFSI, ale jednocześnie stało się hybrydą typu plug-in. Ale nawet gdyby 2.5 TFSI w RS 3 spotkał podobny los, i tak lepszy będzie rydz niż nic.
Pamiętajcie też, że dwa miesiące temu Audi zmodernizowało gamę A3, S3 i RS 3 właśnie, wprowadzając nowy układ deski rozdzielczej, co wróży tym modelom pozostanie na rynku jeszcze przez jakiś czas, więc pięciocylindrowa historia może pisać się dalej, przynajmniej na razie.
Dowiedz się więcej o marce Audi:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.