Wozy strażackie przegrywają z ekologią. Asystenci nie pomagają
Francję trawią właśnie groźne pożary, angażujące całe zastępy tamtejszych strażaków. Niestety, w trakcie akcji napotkali oni niespodziewanych wrogów - ich własne wozy.

W ostatnim czasie Francja żyje w szczególności pewnym konkretnym problemem - falą upałów z temperaturami przekraczającymi 41 st., ale też pożarami, szalejącymi w departamentach Var, Żyronda i Landy. Niestety, dla francuskich strażaków jedynym problemem nie są same pożary do ugaszenia - napotykają oni także inne utrudnienia.
AdBlue przeszkadza w gaszeniu
Nowoczesne ciężarówki z silnikami Diesla, w tym wozy strażackie, korzystają z systemu SCR i płynu AdBlue, który ogranicza emisję tlenków azotu, pozytywnie wpływając na ekologię. Niestety, ten system wpływa także na służbę francuskich pożarników w kryzysowej sytuacji.
Kiedy w odpowiednim zbiorniku samochodu skończy się AdBlue albo system wykryje usterkę układu, elektronika może ograniczyć moc silnika, a po jego wyłączeniu nawet uniemożliwić ponowne uruchomienie, dopóki poziom płynu nie zostanie uzupełniony lub awaria usunięta. To celowe zabezpieczenie, które ma uniemożliwić długotrwałą jazdę bez działającego układu oczyszczania spalin.
Jak opisuje problem francuski l'Autojournal, strażacy narzekają, że podczas wielogodzinnych akcji gaśniczych oznacza to konieczność wycofywania części pojazdów z akcji tylko po to, aby uzupełnić AdBlue. W przypadku rozległych pożarów, gdzie liczy się każda minuta, jest to dla nich poważne utrudnienie, wpływające na bezpieczeństwo.
Systemy ADAS są nadgorliwe
AdBlue nie jest jedynym problemem strażaków - drugi to systemy ADAS w ich pojazdach. Na co dzień, w sposób wymierny poprawiają one bezpieczeństwo, szczególnie automatyczne hamowanie awaryjne, ostrzeganie przed opuszczeniem pasa ruchu czy wykrywanie przeszkód.
Problem w tym, że jadący na akcję strażacy często świadomie łamią zasady ruchu drogowego, m.in. jadąc pod prąd, omijając przeszkody poboczem czy przekraczając linie ciągłe. I nikt się do tego nie przyczepia, bo pojazd uprzywilejowany naturalnie musi wykonywać takie manewry, by ratować ludzkie życia.
Problem w tym, że systemy ADAS nie wiedzą, gdzie się znajdują - jak podają strażacy, niektóre systemy uciążliwie ostrzegają kierowcę, a nawet próbują ingerować w ruch pojazdu, co w działaniach ratowniczych bywa niepożądane.
Oczywiście nie znaczy to, że przepisy są same w sobie złe - normy Euro i obowiązkowe systemy ADAS powstały z bardzo konkretnych powodów. Problem polega na tym, że wozy strażackie nie są zwykłymi ciężarówkami. Ich sposób eksploatacji jest zupełnie inny – przez wiele godzin pracują na postoju, jeżdżą w ekstremalnych warunkach i muszą być gotowe do działania w każdej chwili.
Zwłaszcza, że starym wozom też jest ciężko
Można się pośmiać z tego, jak nowoczesne technologie wpływają na praktyczność. Ale starsze pojazdy też potrafią mieć nieliche problemy.
Na koniec maja wybuchł spory pożar lasu w okolicach Mińska Mazowieckiego i Wołomina. Red. Reicher pisał wówczas o udziale wiekowych wozów strażackich w akcji gaszenia.
Niestety, dzień później się okazało, że zabytkowe Tatry i Stary uległy awariom, które wykluczyły je z dalszego udziału. Na całe szczęście, przy wsparciu młodszej gwardii udało się zwalczyć niebezpieczny żywioł.
Z tych dwóch sytuacji można wysnuć wspólny wniosek - wozy strażackie muszą być w dobrym stanie, jak najnowsze, ale nie można ich przeładowywać ogłupiającą elektroniką (albo żeby chociaż dało się ją łatwo i szybko wyłączyć w drodze do pożaru czy wypadku).
Bo gdy chodzi o bezpieczeństwo, nie można sobie pozwalać na takie błędy.
Więcej o straży pożarnej przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.