REKLAMA

Zabytki uklękły na robocie. Żywioł był jednak zbyt wielki

Ostatnio pisałem TUTAJ o dzielnych zabytkach walczących z ogniem. Niestety, chociaż wozy wjechały tam, gdzie inne nie dałyby rady, to kilka z nich uklękło pod naporem żywiołu.

Zabytki uklękły na robocie. Żywioł był jednak zbyt wielki
REKLAMA

Niedawny pożar w okolicach Mińska Mazowieckiego i Wołomina był jednym z największych w ostatnich latach na Mazowszu. Na miejsce akcji oddelegowano ogółem tyle sprzętu, że trudno wszystkie co ciekawsze wozy odnotować, niemniej z szopy wyjechało wówczas wszystko, co odpaliło i poruszało się na własnych kołach.

Źle zestarzały się moje słowa, że "wozy nie pękają na robocie". Okazuje się, że robota okazała się w niektórych przypadkach zbyt ciężka nawet dla nich.

Nie wytrzymała nawet niezniszczalna Tatra 148

Najbardziej po tyłku oberwała piękna Tatra 148, w której zapalił się silnik. Wóz sam w sobie przetrwał, ale został okaleczony i, przede wszystkim, unieruchomiony. Jeżeli potężny motor Tatry padł plackiem, to warunki musiały być naprawdę ciężkie. Wóz dzięki swojemu napędowi na wszystkie osie cechował się własnościami terenowymi, których mogły mu pozazdrościć wszystkie nowe MAN-y i Iveco.

Zanim jednak doszło do wspomnianej awarii, ukręcił się wał napędowy pompy - tutaj wszakże problem udało się rozwiązać za sprawą pospolitego ruszenia społeczeństwa, dlatego wóz otrzepał się z kurzu i wrócił na robotę. Niestety, na krótko, bo już następnego dnia doszło do zapłonu, prawdopodobnie w rezultacie wycieku paliwa albo ekstremalnego przegrzania, o co w chłodzonych powietrzem silnikach Tatry w takich warunkach nie było trudno.

Pożar pokonał również kilka Jelczy i Starów, chyba najpopularniejszych pożarniczych klasyków w kraju

Co jeszcze się wydarzyło? Poległo kilka Jelczy i Starów, które również dostały tęgi wycisk od ciężkich warunków na miejscu. Przykładowo, w jednym z pojazdów spłonęła instalacja elektryczna, w innym zaś nie wytrzymała chłodnica. Tutaj szczęściem w nieszczęściu jest to, że te modele nadal są dosyć popularne na drogach, dlatego znaleźli się i dawcy nowych części, i fachowcy umiejący poskładać wszystko do kupy. Jeden i drugi wóz ponownie ruszył z kopyta.

V12 z Tatry również poddał się w tej nierównej walce

Niestety, wśród ofiar pożaru jest również i Tatra 815 z widlastą "dwunastką". Paradoksalnie, wozy te padają ofiarą własnej dzielności terenowej - w tym przypadku, podczas wykopywania się z głębokiego piachu, samochód uderzył miską olejową z dużą siłą o podłoże, przez co ta straciła szczelność i pojawił się wyciek. Finalnym efektem tej usterki była dziura w bloku silnika i jego unieruchomienie.

Tutaj niestety jakakolwiek doraźna naprawa już nie pomoże. Pomimo awarii silnika, Tatra nie przestała podawać wody na ogień - serducho padło, ale inne narządy były cały czas sprawne.

Dla OSP strata wozu to jak strata przyjaciela

Z powodu pożaru lasu są oczywiście większe tragedie niż zniszczone wozy strażackie, niemniej każdy z tych pojazdów dzielnie służył na robocie od wielu lat. Nie mówimy o nowych samochodach, tylko o kilkudziesięcioletnich wozach, które zapewne niejeden pożar już widziały i w niejednej akcji uczestniczyły.

Budujące jest to, że w teorii żaden z powyższych pojazdów nie uległ takim zniszczeniom, aby nie dało się go naprawić. Wszak silnik to też część wymienna, dlatego przy odpowiednim zaangażowaniu dobrych ludzi jest szansa, że każdy z nich jeszcze wstanie i pojedzie o własnych siłach.

Najważniejsze jednak, że potężny ogień został już opanowany

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-31T15:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-31T08:55:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T19:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T13:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T11:23:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T10:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T09:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-30T08:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T19:55:41+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T19:03:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:11:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:12:18+02:00