Chiny we łzach. Wielki producent opuszcza rynek
Chińczycy właśnie zaczęli masowy szloch. Przedstawiciele marki Chevrolet właśnie ogłosili, że auta z plusem na grillu już nie będą tam sprzedawane. Jednak nie oznacza to całkowitego wycofania się z Chin - a dalsze plany Amerykanów są naprawdę ciekawe.

Chevrolet wprowadził swoje modele do sprzedaży w Chinach w 2005 r., a swojego czasu szło mu tam naprawdę nieźle - roczna sprzedaż przekraczała kiedyś 760 tys. egzemplarzy, a po Chinach jeździło ponad 7,5 mln tych aut. Jednak nic nie może wiecznie trwać - w 2025 r. było to już zaledwie 9 tys. nowych rejestracji.
Z tego powodu, macierzysty koncern General Motors potwierdził, że ta marka już niedługo zaprzestanie sprzedaży nowych samochodów na rynku chińskim.
To koniec sprzedaży, ale nie produkcji
Jednak nie oznacza to całkowitego wycofania się z Chin. W oświadczeniu dla National Business Daily z 10 sierpnia GM China potwierdziło, że jego spółka joint venture utrzyma produkcję produktów Chevroleta w Chinach. Firma stwierdziła jednak, że zmieni swoje podejście strategiczne i będzie eksportować pojazdy na rynki międzynarodowe poza Stanami Zjednoczonymi. Linia produktów Chevroleta jest obecnie dobrze dostosowana do potrzeb rynków eksportowych.

Decyzja ta wpisuje się w szersze, długoterminowe zobowiązania GM i grupy SAIC - obie firmy niedawno odnowiły strategiczną umowę, przedłużając działanie spółki joint venture SAIC-GM o kolejne 20 lat, do 2047 r. Ponadto partnerzy ogłosili plany wprowadzenia na rynek co najmniej 30 modeli pojazdów zelektryfikowanych do 2030 r. W centrum mają być marki GM z wyższej półki - Cadillac i Buick.
Auta z Chin można wykorzystać gdzie nidziej
Wiceprezes wykonawczy GM Global i prezes GM China John Roth podkreśla mocne strony lokalnego oddziału. Uważa, że solidne lokalne możliwości SAIC-GM można wykorzystać na rynkach, jak Bliski Wschód, Afryka, Ameryka Łacińska, czy Azja Południowo-Wschodnia, wspierane przez rozległą globalną sieć sprzedaży i obsługi posprzedażowej GM. Nie jest to nic nowego - w Ameryce Łacińskiej można kupić Chevroleta Aveo, który jest chińskim modelem Sail.

Ale to idzie jeszcze dalej, niż produkcja własnych aut. Amerykanie bowiem nie od dziś korzystają z dobrodziejstw rozległego zaplecza konstrukcyjnego swoich chińskich partnerów. Od lat samochody marki Wuling, czyli dziecka innej spółki SAIC-GM-Wuling, są sprzedawane na rynkach z mniej majętną klientelą, z bardziej znanym logo. Przykładowo, w Brazylii klienci mogą nabyć Chevrolety Spark i Captiva - pamiętacie te nazwy, prawda? Tyle, że są to konstrukcje Wulinga - odpowiednio modele Baojun Yep Plus i Wuling Starlight S.

To wpisuje się w coraz popularniejszą strategię producentów samochodów. Chiny są dla nich hubem, gdzie produkują mnóstwo aut, które wysyłają na najróżniejsze rynki - a robią to zarówno Chińczycy, ale też Europejczycy i Amerykanie. Coraz powszechniejszym zjawiskiem będzie kupno nowego auta, z dobrze nam znanym znaczkiem, ale wyprodukowanym w Państwie Środka. Cóż - takie wesołe czasy.
Więcej o General Motors przeczyatsz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.