Chińczycy pokazali motocykl z wtyczką. Specyfikacja? Tajemnica
Na targach w Chongqingu Voge pokazało CU-X – cruisera z napędem spalinowo-elektrycznym i gniazdkiem do ładowania. Producent nie podał ani pojemności, ani mocy, ani masy. Za to pokazał wtyczkę tam, gdzie nikt się jej nie spodziewał.

W tym roku odbyła się dwudziesta czwarta edycja China International Motorcycle Trade Exhibition i – jak to na chińskich targach bywa – obrodziła konceptami. Światła reflektorów skradł jeden, który trudno było przeoczyć: należące do Loncina Voge pokazało power cruisera CU-X z napędem hybrydowym typu plug-in.
Chińczycy nazywają CU-X pierwszym w dorobku marki konceptem spalinowo-elektrycznym. Serwisy branżowe dopowiadają resztę: silnik spalinowy pracuje z napędem elektrycznym i akumulatorem, który ładuje się z zewnątrz. Czyli wypisz, wymaluj – PHEV, tylko na dwóch kołach.

Patrzcie, co potrafimy
Co tam dokładnie siedzi? Niewiele tak naprawdę wiadomo. Voge nie podało pojemności silnika ani wielkości akumulatora. Branżowe doniesienia mówią o jednej jednostce spalinowej, dwóch elektrycznych i mocy systemowej powyżej 100 KM (ok. 74 kW), ale producent tych liczb nie potwierdził. Na razie to tylko plotki z targów. Specyfikacji brak.
Reszta maszyny jest równie nietypowa. Zamiast teleskopów z przodu siedzi coś, co jedni opisują jako widelec trapezowy, a inni jako podwójne wahacze rodem z samochodu. Przednie koło jest pełne, hamulce dostarcza J.Juan, z tyłu pracują dwa poziomo ułożone amortyzatory, a moment na tylne koło przenoszony jest wałem. Kierownica i podnóżki są regulowane. Szyby nie ma wcale, bo koncept ma się podobać, a nie chronić przed wiatrem.
Całość ma stanowić popis możliwości technologicznych marki. Jednocześnie jest deklaracją, że „motocykl” to nie jest skończony koncept i zostało jeszcze sporo miejsca na eksperymenty. A Chińczycy nie boją się eksperymentować. I dobrze!
Platforma ważniejsza od motocykla
CU-X jest pierwszym pojazdem na nowej platformie Jiyu Smart Mobility. Voge dzieli ją na dwie części: jedna odpowiada za komunikację z kierowcą i obejmuje takie elementy jak nawigacja satelitarna, czujniki, telefon, zegarek. Druga obejmuje napęd hybrydowy, aktywne zawieszenie i stabilizację nadwozia.
Marka deklaruje, że część funkcji już weszła do produkcji, ale nie mówi, które i w jakich modelach. Przy okazji Loncin pochwalił się umową z firmą od robotyki i pokazał robota siedzącego na motocyklu. Targi to targi – show musi być.
Pierwszy? Spokojnie
Tutaj trzeba uważać, bo nagłówki lubią się rozpędzać. Hybryda w motocyklu nowością nie jest – Kawasaki ma w polskiej ofercie Ninja 7 Hybrid, tylko że bez wtyczki. Japończycy podkreślają, że akumulator ładuje się w czasie jazdy i kierowca nie musi szukać gniazdka.
Wtyczkę miało z kolei chociażby Piaggio, i to już w 2008 roku: trójkołowy MP3 Hybrid, pokazany na mediolańskim salonie, ładował się ze zwykłego kontaktu w trzy godziny.
Nie jest to więc ani pierwszy hybrydowy motocykl, ani pierwszy pojazd motocyklowy z wtyczką. Co najwyżej pierwszy duży cruiser PHEV – i to taki, który na razie stoi na obrotówce.
Sam pomysł nie jest wcale głupi. Silnik elektryczny dostarcza moment od zera, a spalinowy daje zasięg i tankowanie bez czekania. W cruiserach raczej nie kręci się silnika pod ogranicznik, więc wsparcie w dolnym zakresie obrotów ma tu zdecydowanie więcej sensu niż np. w supersporcie. Do tego dochodzi praktyczność na co dzień: dwadzieścia kilometrów do pracy na prądzie, kilkaset w niedzielę na benzynie.
Humor może popsuć masa
Niestety nie wiemy, ile to waży. Voge masy nie podało i szczególnie mnie to nie dziwi. Można się tylko domyślać, że nie będzie niska, bo akumulator, który da się naładować z gniazdka, musi swoje ważyć. A w motocyklu każdy kilogram boli zdecydowanie bardziej niż w SUV-ie. Do tego dochodzi cena, bo za drugi napęd i ogniwa trzeba zapłacić.
Produkcji nikt nie zapowiedział. Nieformalnie przewija się 2027 rok, ale marka tego nie potwierdza. W gamie producenta są już cruisery CU250, CU525 i CU626, więc miejsce dla CU-X by się znalazło – pytanie, czy w formie zaprezentowanej przed kamerami. Być może więcej dowiemy się na listopadowych targach EICMA.
Voge wpisuje się tym konceptem w dobrze znany schemat. Na czterech kołach chińskie hybrydy plug-in już się rozpychają po Europie. Wygląda na to, że w jednośladach Chińczycy idą tą samą drogą.
Zaczęli od tanich skuterów, stodwudziestekpiątek i modeli żywcem skopiowanych od dużych marek, w międzyczasie dostarczając innym producentom podzespoły i ucząc się, o co w tym wszystkim chodzi. A teraz wjeżdżają ze swoimi – skądinąd całkiem ciekawymi – propozycjami oraz z technologią, której nie ma nikt inny.
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.