Nowa Tesla Roadster oficjalnie. Zostało 16 dni
Elon Musk umie opowiadać bajki, ale tym razem licznik rzeczywiście tyka. Do premiery Tesli Roadster zostało 16 dni, 14 godzin i 5 minut.

Nawet nie próbuję liczyć, ile razy Elon Musk opowiadał bajki o premierze Tesli Roadster, która od 2017 roku wciąż zdaje się być „tuż za rogiem”. Debiut 1 kwietnia okazał się kłamstwem, podobnie jak ten zapowiadany kilka miesięcy później. Aż nie wierzę w to, co piszę, ale zdaje się, że właśnie nastąpił przełom. Licznik na stronie amerykańskiej marki rzeczywiście odlicza.
Tesla Roadster z dokładną datą premiery
Prędkość maksymalna przekraczająca 500 km/h, setka w czasie krótszym niż 1 sekunda oraz tryby pływania i latania. Chyba takie możliwości musiałaby oferować produkcyjna Tesla Roadster, by odczarować ciążącą na niej klątwę opóźnień. „Jeszcze rok”, „Już za miesiąc”, „Ostatnie szlify”, „To będzie kosmos”. Nie, Elon. To słyszmy od dziewięciu lat i jak na razie to chińscy producenci jako pierwsi zbliżają się do spełnienia takich moich wcześniej wymienionych oczekiwań.
Naprawdę chciałbym już wkrótce móc za to wszystko przeprosić, bo ruchy poczynione przez Teslą w ostatnich dniach – po raz enty – sugerują zbliżającą się premierę drugiej generacji Roadstera. Jednak teraz zdaję się być ona dużo bardziej prawdopodobna, bo odnosi się do konkretnej daty.
Wiem, już wcześniej Elon Musk podał konkretną datę, którą był 1 kwietnia. Śmiał się wtedy, że jeśli coś się opóźni, przynajmniej nikt nie będzie mógł mieć do niego pretensji, bo przecież mógł żartować. Tym razem na mediach społecznościowych samej Tesli pojawiło się tajemnicze zdjęcie zapowiadające z data wskazującą na 1 października, a to jeszcze nie wszystko.
Opis postu brzmi po prostu „Go for launch”, czyli właściwie nie mówi nic konkretnego i nie odnosi nawet do samej Tesli Roadster. Wystarczy jednak wejść na stronę internetową i zakładkę poświęconą temu modelowi, by ujrzeć identyczne zdjęcie z licznikiem odliczającym do 1 października 2026 roku i dopiskiem „Roadster”. Zdaję się, że nigdy wcześniej Tesla nie posuwała się do aż tak oficjalnych deklaracji jak ta.

Kliknijcie tutaj i zobaczcie sami.
To wiadomo o Tesli Roadster
Gdyby zebrać do kupy wszystkie informacje dotyczące Tesli Roadster, które wyszły na światło dzienne w ciągu ostatnich lat, byłby to dwudrzwiowy samochód elektryczny z napędem na cztery koła i trzema silnikami elektrycznymi. Auto mogłoby rozpędzić się do 100 km/h w 2,1 sekundy, a dzięki pakietowi SpaceX potrafiłby osiągnąć setkę w czasie poniżej 1 sekundy.
Wiadomo, te deklaracje trzeba brać przez palce, bo bez zamontowano dziesięciu silników rakietowych i maksymalnym odciążeniu auta raczej nie będzie to realne, ale marketing polegający na opowiadaniu absurdalnych historii w tym wypadku się sprawdza.
Co do akumulatora, jego pojemność nie jest znana, choć wcześniej Tesla sugerowała 200 kW, ale deklarowany zasięg miałby oscylować w granicach 1000 km. Pod względem wizualnym samochód przypominałby inne modele producenta i jednocześnie odbiegałby od konceptu zaprezentowanego lata temu tylko minimalnie.
Roadster to jedno z najbardziej wyczekiwanych aut w Stanach Zjednoczonych i myślę, że w innych regionach też byłoby dość wysoko. Przez 10 lat obrosło już do rangi mitu i jeśli po tym czasie Tesla pokaże auto, które będzie o połowę gorszę pod względem zasięgu i osiągów, może osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego i zamiast zbudować dookoła siebie pożądanie, będzie po prostu kolejnym nierentownym projektem, który dość szybko trafi na półkę z napisem „Zapomniane”.
Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie i 1 października wszyscy doznamy szoku.
Więcej o marce Tesla przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.