Największy SUV Skody oficjalnie. Kodiaq to przy nim maluszek
Skoda oficjalnie zaprezentowała dzisiaj swojego największego SUV-a, który rozmiarami zawstydza nawet nie tak małego w końcu Kodiaqa. Oto Skoda Peaq.

Dla szybkiego skompletowania danych - obecna generacja Kodiaqa mierzy sobie ok. 4,76 m długości. Skoda Peak natomiast dorzuca do tego 12 cm (4874 mm). Czyli dostajemy SUV-a o długości... Skody Superb, ale za to z większym rozstawem osi. Albo SUV-a z logo Skody, ale o rozmiarach... Touarega aktualnej generacji. Serio.
Ale po kolei.
Skoda Peaq - co to jest?

Wielki, elektryczny SUV, choć jeśli spojrzeć na niego z boku - wygląda trochę bardziej jak minivan. Na praktyczność nie powinno być więc powodów do narzekania - między osiami są prawie 3 metry (2965 mm), w bagażniku zmieści się do 935 l bagażu, a do tego dochodzi jeszcze 37 l w przednim bagażniku.
Gdyby ktoś przy tym chciał wchodzić w kolejne cyferkowe szczegóły i porównania, to o ile Peaq jest o 12 cm dłuższym z zewnątrz od Kodiaqa, o tyle między osiami udało się wygospodarować aż o 17 cm więcej.

Poza tym, jeśli wrócimy do patrzenia na auto z zewnątrz, możemy zobaczyć nowy język stylistyczny, nowe reflektory w kształcie litery T i chowane klamki, a jeśli zerkniemy od góry - pierwsze w historii Skody zastosowanie dachy panoramicznego z funkcję Dynamic Shade Control. Swoją drogą - ten dach panoramiczny też jest największy ever w przypadku Skody.

Tutaj niespodzianki i pierwsze razy o dziwo wcale się nie kończą. Przykładowo - Peaq jako pierwszy model w gamie doczekał się wycieraczek z wbudowanymi spryskiwaczami.
Skoda Peaq - tak wygląda wnętrze

I - gdyby ktoś najbardziej chciał wiedzieć właśnie to - jak najbardziej może w nim podróżować 7 osób. Nawet przy postawionych oparciach foteli trzeciego rzędu w bagażniku zostanie 299 l, natomiast przy 5 osobach wartość ta rośnie do 935 l.

Do wyboru będzie 5 opcji wykończenia wnętrza, wliczając w to wariant usportowiony, a do tego będzie można zamówić - po raz pierwszy w Skodzie - pakiet Relax. W zestawie dostaniemy elektrycznie regulowane i podgrzewane fotele, wyposażone oprócz tego w wentylację, masaż i... "elektrycznie regulowane, ergonomiczne podnóżki". Do tego dochodzi jeszcze system audio od Sonosa, komfortowe poduszki na zagłówkach foteli przednich i... składany stoli w konsoli środkowej.

Poza tym na liście opcji - osobnych lub pakietowanych - znajdzie się m.in. adaptacyjne zawieszenie, hak holowniczy, wspomniany trzeci rząd siedzeń, funkcja pamięci w fotelach przednich, matrycowe reflektory, system kamer 360 stopni, HUD z AR czy czyścik do kabli ładujących.

Skoda Peaq - silniki

Tylko i wyłącznie elektryczne, żeby była jasność.
Jeśli chodzi o akumulatory, to do wyboru będą dwie opcje. Mniejszy, 59 kWh netto i większy - 86 kWh netto.
Mocowo natomiast gamę otwiera wariant Peaq 60, z pojedynczym silnikiem elektrycznym o mocy 150 kW, rozpędzająca się do setki w 8,4 s i mogąca przejechać maksymalnie ok. 460 km.

Peaq 90 to natomiast większy z pary akumulatorów, 210 kW, setka w 7,1 s i zasięg na poziomie maksymalnie 640 km.
Na szczycie oferty stanie Peaq 90x, czyli większy akumulator, dwa silniki, 220 kW i 100 km/h na liczniku po 6,7 s.
Skoda podaje przy tym, że każdy wariant Peaqa będzie w stanie ciągnąć przyczepę.
Skoda Peaq - kiedy w Polsce?
W pierwszej połowie 2027 r. Cen, póki co, oczywiście nie znamy. Aczkolwiek można zakładać, że spokojnie będą na start wyższe niż 200 tys. zł - aktualnie bowiem mniejszy Enyaq kosztuje minimum 192 tys. zł.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.