REKLAMA

Seat jak kot Schrodingera. Niech ktoś wreszcie zajrzy do pudełka

Seat próbuje bronić się przed doniesieniami o jego nadchodzącym zamknięciu. Hiszpańska marka wydała oświadczenie, z którego wynika, że jeszcze zostają na tym świecie. Albo że jednak mogą się zwinąć. Zobaczymy, czas pokaże.

Seat jak kot Schrodingera. Niech ktoś wreszcie zajrzy do pudełka

W ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia, że ​​Volkswagen planuje zrezygnować z Seata - co akurat przesadnym zdziwieniem nie jest. Plotki głosiły, że marka zostanie wygaszona "w sposób stopniowy i uporządkowany" do końca 2029 roku.

No grubo, nie da się ukryć – dlatego, co w przypadku producentów samochodów nie zdarza się często, sam Seat postanowił zabrać głos w swojej sprawie.

Seat ma jeszcze zostać...

Bez zbędnych ceregieli, prezes Grupy Volkswagen Oliver Blume powiedział:

Seat SA ma do odegrania ważną rolę w przyszłości Grupy Volkswagen.

Zdaniem Niemca, firma udowodniła swoją zdolność do transformacji, dzięki silnej bazie przemysłowej w Martorell i rozwojowi marki Cupra. Dodał jednak, że:

musimy zachować elastyczność i dostosowywać nasze strategie dotyczące marek oraz produktów do regulacji, warunków rynkowych oraz oczekiwań naszych klientów.

Seat powiedział, że oznacza to "zachowanie wszystkich opcji". Dodał, że firma ma jasno określoną mapę drogową rozwoju produktów, co zaowocuje wprowadzeniem nowych i zaktualizowanych modeli, które były wcześniej planowane. Dotyczy to również wersji z układem miękkiej hybrydy (MHEV) dla Arony i Ibizy w 2027 roku.

Seat Ibiza

...albo jednak nie

Niestety, nie jest to ostateczna odpowiedź, której oczekują klienci i fani. W tym samym obwieszczeniu przeczytamy bowiem:

przyszły kierunek rozwoju marki SEAT po zakończeniu obecnego cyklu produktowego pozostaje przedmiotem analiz.

Czyli w sumie oznacza to, że Volkswagen nie zamknie Seata pojutrze ani że w ogóle na 100 proc. to zrobi, ale w zakładkach ma zapisaną stronę z ofertami lotów do Valhalli.

Jeszcze dalej przeczytamy bowiem:

obecnie coraz bardziej wymagające regulacje, ekonomiczne uwarunkowania elektryfikacji oraz nakłady inwestycyjne niezbędne do opracowania nowej generacji modeli sprawiają, że dalsze inwestowanie w markę SEAT staje się coraz większym wyzwaniem biznesowym.

Oraz:

możliwe pozostają różne scenariusze, [...] może to obejmować stopniowe wygaszanie marki SEAT.

Trochę tu brakuje sensu

Niezależnie od tego, co się stanie, dealerzy będą nadal wspierać klientów. Dodano, także że nawet jeśli marka Seat umrze, będzie nadal istnieć jako firma stojąca za Cuprą. Tta druga marka nadal się rozwija, a nawet wejdzie na rynek Bliskiego Wschodu w przyszłym roku.

Mnie osobiście trudno sobie to wszystko wyobrazić. Seat, który opiera się obecnie na trzech modelach, które tylko posuwają się w latach, z roku na rok coraz bardziej traci na atrakcyjności. A co za tym idzie, jego utrzymywanie ma coraz mniej sensu.

I nie, wersje MHEV wcale tu nie pomogą. Mówimy tu o kilku latach marazmu, który w czasie znacznego rozwoju Cupry, pozostawił Seata na przydługiej sjeście. Już nawet Stellantis zrozumiał, że zostawianie marek bez nowości nie ma sensu - DS czy marki włoskie dostają nowe modele. A u Seata tych nowości ani widu, ani słychu.

Wolumenem sprzedaży też się nie broni. Dość powiedzieć, że w ojczystej Hiszpanii był wieloletnim liderem. Nawet nie liderem - hegemonem.

A wiecie gdzie Seat skończył w rankingu marek w Hiszpanii w 2025 roku? Na piątym miejscu - za Toyotą, Renault, Volkswagenem i Hyundaiem. Dodatkowo w segmencie "tanich samochodów" może być coraz ciaśniej, gdyż Półwysep Iberyjski bardzo upodobali sobie Chińczycy.

Jeżeli Seat faktycznie miałby dalej być utrzymywany, to tu potrzebna jest rewolucja - tabun nowych modeli, hybrydy, modele elektryczne, itd. Tymczasem, Volkswagen szuka każdego euro oszczędności, nawet nosząc się z zamiarami zamykania fabryk, które od lat go napędzały. Dla Seata po prostu nie ma tu miejsca - obecnie chyba tylko cud sprawi, że za kilka lat faktycznie nie będziemy musieli go pożegnać.

Więcej o grupie Volkswagen przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.