REKLAMA

Wyższy limit prędkości dla samochodów elektrycznych. Wyjaśniamy, o co tu chodzi

Kierowcy samochodów elektrycznych są wytykani palcami, bo jeżdżą wolniej po autostradach. Istnieją jednak miejsca, gdzie role się odwracają i to oni śmieją się ze ślamazarnych spalinówek. Otrzymali wyższy limit prędkości.

Wyższy limit prędkości dla samochodów elektrycznych. Wyjaśniamy, o co tu chodzi

Nie mam statystyk, ale zaryzykuję stwierdzeniem, że sytuacji, w których kierowcy samochodów spalinowych śmieją się na autostradzie z wolniej jadących elektryków nie brakuje. Prawda jest jednak taka, że właściciele aut na prąd robią to z wyboru, bo patrzą na zasięg, a nie z przymusu. Są natomiast takie miejsca, gdzie role całkowicie się odwracają, bo tak mówią przepisy. Głośny jest ostatnio przypadek Austrii.

W Austrii samochód elektryczny może jechać 130 km/h, a auto spalinowe tylko 100 km/h

Austria to kraj słynący z malowniczych alpejskich krajobrazów, muzyki klasycznej i kurortów narciarskich – a patrząc z perspektywy entuzjasty motoryzacji – także z zapierających dech w piersiach dróg. I tak jak każde inne państwo na świecie, ma mniej i bardziej sensowne przepisy.

Wertując media w poszukiwaniu czegoś, co mnie chwyci, znalazłem wpis o ograniczeniach prędkości na niektórych odcinkach austriackich autostrad, na których samochody elektryczne mogą jechać 130 km/h, a auta spalinowe tylko 100 km/h. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak faworyzowanie konkretnej grupy kierowców. W praktyce zaś kryje się za tym pewien sens.

Austria troszczy się o środowisko, dlatego ma ustawę o ochronie powietrza, Immissionsschutzgesetz-Luft, w skrócie IG-L. W efekcie na niektórych odcinkach tamtejszych autostrad i dróg ekspresowych można spotkać charakterystyczne znaki oznaczające ekologiczne ograniczenie prędkości, które mają za zadanie ograniczyć emisję zanieczyszczeń.

Nie zdziwię się, jeśli pomyśleliście sobie, że ekologiczne ograniczenie prędkości IG-L musi być dość świeżym pomysłem tamtejszego rządu. Tak wam mówi internet, podsyłając wiadomości o wprowadzonych limitach. W praktyce austriacki wyjątek dla samochodów elektrycznych został wprowadzony w 2018 roku, a znaki IG-L pojawiły się na drogach 1 lipca 2019 roku, czyli ponad 7 lat temu.

Fot. ASFINAG

Jak działa IG-L w Austrii?

Wszystko dokładnie opisuje austriacki resort BMIMI zajmujący się transportem, infrastrukturą i technologią. Nowelizacja ustawy o kontroli emisji spalin IG-L wprowadziła zwolnienie prawne z ograniczeń prędkości na autostradach i drogach ekspresowych dla samochodów elektrycznych i wodorowych. Hybryd typu plug-in niestety to nie dotyczy.

Tych właśnie pojazdów nie obowiązuje ograniczenie prędkości określone w austriackiej ustawie o ochronie powietrza (IG-L), dlatego mogą one jechać 130 km/h nawet w strefach, gdzie auta spalinowe obowiązuje ograniczenie do 100 km/h.

Czyli w skrócie, samochody elektryczne trują mniej niż auta z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi, ale nie oznacza to, że nie emitują żadnych zanieczyszczeń. BMIMI jasno zaznacza, że pojazdy na prąd również odpowiadają za emisję cząsteczek w wyniku ścierania opon, hamulców i nawierzchni, ale widocznie to na tyle duża różnica, by móc traktować je ulgowo.

Fot. ASFINAG

To wybrane fragmenty, a nie ogólny przywilej

Oczywiście nie jest tak, że na dosłownie każdej autostradzie i drodze ekspresowej w Austrii właściciele elektryków mogą śmiać się z wolniej jadących spalinówek. Na odpowiednio oznakowanych odcinkach, gdzie istnieje największe ryzyko pogorszenia się jakości powietrza, pod ograniczeniem pojawia się dopisek „IG-L”, a dodatkowe oznakowanie informuje o wyjątku dla samochodów elektrycznych i wodorowych.

Oto określone fragmenty tych tras wymienione przez BMIMI, na których można spotkać IG-L:

  • A2 w Karyntii,
  • A1 w Górnej Austrii,
  • A10 w Salzburgu,
  • A1 w Salzburgu
  • A2 i A9 w Styrii,
  • A12 i A13 w Tyrolu,
  • A14 w Vorarlbergu.

Niestety lista na stronie BMIMI nie uwzględnia dokładnej długości odcinków – część z nich może mieć charakter stały, a inne są czasowe. Dlatego przejeżdżając przez Austrię, po prostu lepiej mieć oczy szeroko otwarte, żeby nie dostać mandatu.

Jeśli kierowca spalinówki zignoruje ograniczenie IG-L i zamiast 100 km/h pojedzie 130 km/h, nie ryzykuje tylko mandatem za przekroczenie prędkości. Austriackie przepisy traktują przekroczenie dozwolonej prędkości i naruszenie IG-L jako dwa osobne wykroczenia.

Niektórzy stwierdzą, że takie rozwiązanie nie ma sensu, bo samochody elektryczne często jeżdżą wolniej, by oszczędzać energię, a przy tak dużej różnicy prędkości będą musiały częściej wyprzedzać spalinówki, stwarzając tylko dodatkowe niebezpieczeństwo. Z drugiej strony skoro Austria ma rozwiniętą sieć ładowarek i pojazdy elektryczne nie emitują zanieczyszczeń bezpośrednio z wydechu, w trosce o środowisko w danym miejscu takie rozwiązanie rzeczywiście może mieć sens, zwłaszcza że nie dotyczy całej sieci dróg, tylko kilku określonych fragmentów.

Dowiedz się więcej o samochodach elektrycznych:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.