Peugeot i Toyota próbowały stworzyć małe auta z elementem znanym głównie z rodzinnych vanów - przesuwnymi drzwiami. Choć to rozwiązanie ma niewątpliwie swoje zalety, to jednocześnie miało wiele wad.

Drzwi przesuwne oferują wyraźne zalety. Szczególnie uwielbiają je rodzice, którzy na ciasnych parkingach wyciągają dzieci z tylnych siedzeń. Choć ogólnie właśnie ciasne miejsca parkingowe to naturalne środowisko aut z takimi drzwiami - nie trzeba się bać, że za moment porysujemy samochód komuś innemu.
Więc czemu nie wprowadzić tego do aut miejskich?
Peugeot próbował
Gdybym was spytał, jaki model był największą porażką Peugeota w XXI w., pewnie przynajmniej spora część z was odpowie, że był to mały 1007. Był on realizacją konceptu o nazwie Sesame, pokazanego w 2002 roku, od którego przejął najciekawszy element - przesuwne drzwi.
1007 pojawił się na rynku dwa lata później i bazował na płycie podłogowej modelu 206 i Citroena C3.

Mimo dużego zainteresowania, statystyki sprzedaży mocno zawiodły oczekiwania producenta. Jak po zakończeniu produkcji 1007 wyliczył brytyjski The Economist, Peugeot stracił na każdym egzemplarzu 15 380 funtów.
Toyocie poszło nieco lepiej
Niemal równolegle do Peugeota, swojego malucha z przesuwnymi drzwiami przedstawiła Toyota. Jej model Porte miał jednak dwie duże różnice względem francuskiego auta - był dłuższy o 25 cm, a także posiadał tylko jedne drzwi przesuwne - dla pasażera.
A jako, że Porte było sprzedawane tylko w Japonii, gdzie panuje ruch lewostronny, to mówimy o drzwiach z lewej strony. Kierowca wsiadał do auta tradycyjnie. Do tego, fotel pasażera z przodu składał się na płasko, co ułatwiało wsiadanie pasażerom do tyłu.

Co więcej, Porte miało też specjalną wersję dla osób niepełnosprawnych, gdzie fotel pasażera "wyjeżdżał" po otwarciu drzwi. Między innymi ten element sprawił, że w przeciwieństwie do Peugeota, Porte odniosło pewien sukces rynkowy.
Po pierwsze, dorobił się drugiej generacji w 2012 roku z dodatkowymi, tradycyjnymi drzwiami, a po drugie, modelu bliźniaczego. Chodzi o Toyotę Spade, która była sprzedawana równolegle do Porte. Jak to często bywa u Toyoty, chodziło przede wszystkim o rozdzielenie auta do różnych sieci dealerskich.

Ale taki pomysł na dłuższą metę nie wypali
Kiedy Porte i Spade zakończyły żywot w 2020 roku, w sprzedaży nie został już żaden model auta z przesuwnymi drzwiami niebędący vanem lub autem dostawczym. Czemu trudno się dziwić - ten pomysł miał od początku kilka wad.
Po pierwsze, sztywność konstrukcji i przestrzeń. Tradycyjne drzwi z zawiasami są integralną częścią konstrukcji chroniących przed uderzeniami bocznymi i sztywnością pojazdu. Systemy drzwi przesuwnych wymagają innego wzmocnienia i mocniejszych progów, co zwiększa wagę lub komplikuje konstrukcję.
Przesuwne drzwi zajmują też więcej miejsca, gdyż mechanizmy wymagają solidnych szyn, co zabiera przestrzeń w komorze drzwi, z boku nadwozia czy w dachu - a w małych autach liczy się każdy centymetr i kilogram.
Co też liczy się w autach miejskich, to niewątpliwie koszty. A wszelkie szyny, rolki, silniki wspomagania są droższe i mają więcej punktów zużycia niż proste zespoły zawiasów. Przez to zarówno produkcja, jak i naprawa drzwi są bardziej czasochłonne, jak i droższe.
Do tego dochodzi ograniczenie praktyczności. We wstępie napomknąłem o uwielbieniu przesuwnych drzwi przez rodziców, ze względu na ich ułatwienie wsiadania i co za tym idzie praktyczność. Lecz w vanach takie drzwi są montowane z tyłu - a w małych autach, z jedną parą drzwi, przez drzwi przesuwne trzeba się dostać zarówno na przedni, jak i tylny rząd siedzeń.
Wsiadanie do tyłu w takim aucie to koszmar - zresztą była to jedna z największych wad Peugeota 1007, a którą częściowo zrekompensowała Toyota (szczególnie w drugiej generacji Porte).
Można to podsumować jednym stwierdzeniem - wady przeważają nad zaletami. W vanach działa to świetnie, ale jako jedyne drzwi w aucie to nieporozumienie. Toyocie się udało, bo zastosowała przedziwny amalgamat, dwóch różnych drzwi. A Peugeot poszedł po bandzie w iście francuskim stylu - i zakończyło się to klapą.
Więcej motoryzacyjnych historii znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.