REKLAMA

Porsche zabrakło pomysłu na reklamę. Poszli po linii najmniejszego oporu

Porsche widocznie wie, że jeśli brakuje kreatywnego pomysłu na reklamę auta, wystarczy sięgnąć po samolot i pas startowy, a reszta zrobi się sama. Spójrzcie sami i powiedzcie, czy widzicie tu coś wyjątkowego?

Porsche zabrakło pomysłu na reklamę. Poszli po linii najmniejszego oporu

Zasada jest prosta - żeby ludzie zwrócili uwagę na markę samochodów, ta musi zapadać w ich pamięci. Można zrobić to albo oferując wyjątkowe auta, albo wspinając się na wyżyny kreatywnego marketingu.

Pierwszy sposób Porsche opanowało do perfekcji, ale nikt nie zabroni mu spróbować drugiego sposobu. Problem w tym, że efektowi końcowemu zabrakło efektu „wow”.

Szok, Porsche Cayenne Turbo Electric nadążało za samolotem

Motoryzacja widziała już dziesiątki świetnych reklam samochodów. Nie mam tu nawet na myśli wyłącznie kilkudziesięciosekundowych spotów, tylko cokolwiek, co pomaga marce zaistnieć. O oryginalne pomysły jest po prostu coraz trudniej, ale nie oznacza to, że można od razu pójść po linii najmniejszego oporu.

Ale niestety Porsche spróbowało i czuję, że znajdą się ludzie, którzy nawet uznają ich dzieło za imponujące.

Amerykański oddział Porsche wpadł na oryginalny pomysł zareklamowania nowego Cayenne Electric, które zadebiutowało w listopadzie ubiegłego roku. SUV dysponuje dużym potencjałem, bo w odmianie Turbo generuje aż 1156 KM i mimo masy własnej wynoszącej 2645 kg rozpędza się do setki w 2,5 sekundy.

Przy takich parametrach i prędkości maksymalnej wynoszącej mniej więcej 260 km/h Cayenne Electric Turbo bez problemu mógłby dotrzymać tempa samolotowi i raczej wszyscy o tym wiedzą, ale Porsche mimo to postanowiło za wszelką cenę to udowodnić.

Skoro mowa Stanach Zjednoczonych, trudno domyślić się, że raczej wszystko musi być największe. Z tego powodu do pojedynku nie wybrano żadnego samolotu pasażerskiego, tylko najszerszy samolot na świecie – Stratolaunch – zwany również „Roc”, o rozpiętości skrzydeł wynoszącej ponad 117 metrów.

Jeśli jeden kadłub to za mało, spokojnie, bo Roc ma aż dwa. Samolot ma też sześć silników o ciągu wynoszącym 154 tony, które pomagają mu wynosić w powietrze rakiety i maszyny hipersoniczne.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Dla elektrycznego Cayenne takie prędkości to pestka

Wszystko, co znalazłoby się w zasięgu tak potężnych silników zostałoby „zdmuchnięte”, ale specjaliści obliczyli, że między dwoma kadłubami Roca znajduje się przestrzeń, gdzie pojazd mógłby poruszać się bez żadnego problemu, od rozpoczęcia rozbiegu, aż do oderwania się samolotu – o ile zdoła dotrzymać jej tempa.

Roc ważący 227 ton nie został stworzony do tego, by być najszybszym samolotem świata, tylko by pełnić określone zadania. Do wystartowania potrzebuje prędkości wynoszącej około 134 węzłów, czyli jakieś 248 km/h, a jeśli nie jest maksymalnie zatankowany, zdoła się wzbić w powietrze jeszcze szybciej, nie zbliżając się nawet do prędkości maksymalnej Porsche Cayenne Turbo Electric, który gdyby tylko chciał, już 200 km/h osiągnąłby w zaledwie 7,4 sekundy.

Nie dajcie się nabrać

Podczas próby elektryczny SUV bez większego problemu zdołał utrzymywać się w wyznaczonej przestrzeni, tak by nie uszkodzić podwozia samolotu i by nie znaleźć się w zasięgu jego silników, które dosłownie mogłoby go wywrócić.

Prędkość samochodu rosła spokojnie i stopniowo, ale w połączeniu z dynamicznym montażem i epicką muzyką wygląda to niczym pościg w najnowszej odsłonie Szybkich i Wściekłych, gdy w rzeczywistości dla takiego Porsche to zwykły wtorek. No dobra, może środa. Liczyła się po prostu precyzja, ale to coś, co zależy od kierowcy, a nie samochodu.

Dążę do tego, że nie wiem jak wy, ale na mnie dużo bardziej zadziałałby zwyczajny wyścig Cayenne Electric Turbo z jakimkolwiek nawet mniejszym samolotem albo odrzutowcem, którego przyspieszenie w momencie startu jakkolwiek dorównuje szybkiemu samochodowi.

Przypomnijcie sobie, gdy Top Gear zestawił McLarena Speedtaila w wyścigu z myśliwcem F-35 albo gdy Bugatti Veyron mierzył się z Eurofighter Typhoonem. Teoretycznie bardzo podobny zamysł, samochód kontra samolot, ale nie jadą one jeden pod drugim tylko jeden obok drugiego. Domyślam się, że przez wymiary Roca znalezienie tak szerokiego pasa startowego byłoby trudniejsze niż próba, którą tu omawiam, ale zrobiłoby to dużo lepszy efekt.

Ale na koniec dnia i tak najbardziej liczy się to, czy fani Porsche zapamiętali duży dziwny samolot i nowego elektrycznego SUV-a, który potrafi bez problemu dotrzymać mu tempa.

Więcej felietonów znajdziesz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.