REKLAMA

Oto nowe Porsche Cayenne. Najlepszy gadżet za 8400 zł

Porsche wprowadza nowe Cayenne w rok modelowy 2027, dodając kilka ciekawych opcji, w tym możliwość bezprzewodowego ładowania… samochodu. W Polsce za taki bajer zapłacicie 8400 zł.

Oto nowe Porsche Cayenne. Najlepszy gadżet za 8400 zł

Kocham motoryzację, ale chyba nic innego nie przypomina mi tak często, że czas upływa naprawdę szybko. Dopiero co informowaliśmy o premierze Cayenne Electric, a Porsche już wprowadziło swojego SUV-a w nowy rok modelowy 2027, dodając do niego kilka istotnych gadżetów. Najważniejszym z nich jest jednak bezprzewodowa ładowarka, którą możecie mieć już za 8400 zł.

Oto Porsche Cayenne Electric z roku modelowego 2027

Zanim jednak przejdziemy do wisienki na torcie, wspomnę jeszcze o tym, co się zmieniło – lub raczej – co może zmienić się wizualnie. Mam tutaj na myśli pojawienie się palety kolorów Paint to Sample z 92 historycznymi odcieniami w konfiguratorze Cayenne Electric.

Jeśli macie luźne 44 200 zł możecie pokusić się o kultowe barwy, które nawiązują do kultowych modeli, wydarzeń i długich lat tradycji niemieckiej marki. Swoją drogą, wliczając 13 kolorów podstawowych, Porsche Cayenne Electric jest już dostępne w 105 barwach.

Będzie wam wygooooodnie

Kolejną nowością, tym razem we wnętrzu Porsche Cayenne Electric, jest możliwość wybrania foteli z funkcją masażu oraz audio 4D, które mają 16 poduszek powietrznych i 6 siłowników dźwiękowych po stronie kierowcy i pasażera, które oferują tak zwany masaż wibracyjny. To opcja za 11 800 zł.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Doszły elektrycznie sterowane drzwi

Pozostając jeszcze na chwilę we wnętrzu, Porsche Cayenne Electric 2027 zyskało też możliwość zamówienia rozszerzonego pakietu wnętrza Style za 17 800 zł z przeszyciami w kolorze Delgada Green. Chodzi dokładnie o uchwyty w podsufitce, boczne panele konsoli środkowej, konsole foteli z przodu i z tyłu oraz deskę rozdzielczą i panele drzwi.

Ale ile można siedzieć w środku, pewnie zaraz ktoś powie. Spróbujmy więc się z niego wydostać, a tak się składa, że w Cayenne Electric z roku modelowego 2027 zrobicie to dzięki elektrycznie otwieranym drzwiom. Wystarczy tylko pociągnąć klamkę, a reszta ruchu odbywa się automatycznie. Taki bajer działa w środku, jak i na zewnątrz, czy to po skorzystaniu z przycisku, klamki, wyświetlacza czy kluczyka Digital Key. Takie drzwi to oczywiście opcja kosztująca 9200 zł.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Byliście kiedyś kapitanem na statku?

Nowych opcji jest całkiem sporo, ale to i tak pryszcz w porównaniu do gadżetu, którego nie uświadczycie chyba w żadnym innym aucie elektrycznym. Mam tutaj na myśli bezprzewodową ładowarkę, którą Porsche chwaliło się jeszcze przed światową premierą Cayenne Electric. Opcja te jest dostępna w SUV-ie z roku modelowego 2027 i wcale nie kosztuje tak dużo, jak mogłoby się wydawać.

Za przygotowanie swojego Porsche Cayenne Electric do bezprzewodowego ładowania zapłacicie w Polsce 1100 zł, natomiast sama ładowarka to wydatek rzędu 8400 zł. Nie wiem, czy kiedykolwiek prowadziliście motorówkę, jacht lub statek, ale jeśli tak, to pewnie szybko się odnajdziecie, bo całość odbywa się na całkiem podobnej zasadzie.

Wystarczy, że delikatnie ustawicie swoje Cayenne Electric tak, aby bezprzewodowa ładowarka znajdowała się między przednimi kołami. Po czasie pewnie będziecie robić to intuicyjnie, ale żeby niczego nie popsuć, w całym procesie pomoże wam też specjalny podgląd na centralnym wyświetlaczu. Pomału, pomału, aż wszystkie linie się do siebie dopasują i gotowe.

Bezprzewodowa ładowarka umożliwia ładowanie prądem przemiennym (AC) z mocą maksymalną wynoszącą 11 kW, więc nie będzie to najszybszy sposób na naładowanie Porsche Cayenne Electric (DC 390 kW i od 10 do 80 proc. w 16 minut). Według rozpiski producenta uzupełnienie energii od 0 do 100 proc. z taką mocą potrwa 11 godzin.

Ale tylko wyobraźcie to sobie. Wracacie do domu po całym dniu pracy i jak gdyby nigdy nic parkujecie w garażu, w którym znajduje się bezprzewodowa ładowarka (i oby nie leżący na niej usmażony kot). Parkujecie i voila, nad niczym się nie zastanawiacie, a na następny dzień macie spokojną głowę i po prostu wyjeżdżacie z maksymalnym zasięgiem. Jeśli tak ma wyglądać sposób na zachęcenie kierowców do przesiadki do elektrycznych samochodów, jestem jak najbardziej za.

Dowiedz się więcej o marce Porsche:




Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.