REKLAMA

Peugeot zapowiedział siedem nowych aut. Na pierwszy ogień lider sprzedaży

Peugeot zapowiada siedem premier do 2030 roku, a pierwszą będzie elektryczny E-208 z kwadratową kierownicą bez fizycznego połączenia z kołami. Lew szykuje inwazję modelową, którą już teraz sprzedaje jako rewolucję. Pytanie brzmi: czy ktoś jeszcze chce takiej rewolucji.

Peugeot zapowiedział siedem nowych aut. Na pierwszy ogień lider sprzedaży

Alain Favey, szef marki, ogłosił na konferencji inwestorskiej Stellantis, że do 2030 roku Peugeot wypuści siedem zupełnie nowych modeli, z czego cztery na nowej płycie STLA One. Zapowiedź desantu? Raczej lista rzeczy, które i tak trzeba było zrobić, opakowana w słowo „przełom”.

Pierwszy do boju rusza nowy E-208, który ma być czymś więcej niż tylko zwykłym liftingiem. Favey nazywa go gamechangerem dla Peugeota i dla całego europejskiego rynku. Parę lat temu bym się przy tym zatrzymał, ale doświadczenie nauczyło mnie, że tego typu sformułowania producenci wyciągają przy pierwszej lepszej okazji, łącznie z premierą nowego zagłówka.

Nowy 208 dostanie kierownicę Hypersquare, czyli prostokątny bajer bez mechanicznego połączenia z kołami. A to oznacza technologię steer-by-wire: skręcasz, a auto tłumaczy twój ruch na cyfrowe impulsy i samo decyduje, ile skrętu zastosować. Brzmi jak abdykacja kierowcy na rzecz oprogramowania.

Peugeot twierdzi, że dzięki temu w kompaktowym nadwoziu zostanie więcej miejsca, bo znika kolumna kierownicy. Argument logiczny, ale wciąż muszę zaufać komputerowi, że przy 120 na godzinę nie postanowi się nagle zresetować albo zaktualizować.

Platformy, wszędzie platformy

Za całość ma odpowiadać STLA Brain, nowa platforma elektroniczna, która według Stellantis zwiększa moc obliczeniową sześciokrotnie, a przepustowość aż tysiąckrotnie. To pierwszy tak mocno oparty na oprogramowaniu samochód koncernu, z aktualizacjami przez internet i sterowaniem głosowym. Innymi słowy: 208 zmienia się w smartfon na kołach. Czekam tylko na komunikat „zaktualizuj system, żeby ruszyć”.

Zawiedzeni będą tylko fanatycy spalin. Nowy E-208 startuje jako elektryk, choć płyta STLA One jest przystosowana też do hybryd, więc odmiana z benzyną może dojechać później. Ceny? Start typowany jest na okolice 132 tys. zł. Do salonów model ma trafić w 2027 roku, a wcześniej – na jesiennym salonie w Paryżu – zobaczymy zapewne produkcyjny prototyp.

Obok nowego 208 Peugeot zostawia w ofercie obecny model z wersją GTi. Ten elektryczny wariat z mocą 281 KM i 345 Nm kosztuje 189 tys. zł i jest pierwszym w historii GTi na prąd. Favey mówi wprost, że dopóki jest popyt, GTi zostaje na rynku, a nowy 208 w 2027 roku przyciągnie zupełnie innego klienta. Zobaczymy.

Ofensywa z dogodnej pozycji

Peugeot jest dzisiaj jedną z czterech marek, na które Stellantis postawił wszystko. Nowy prezes Antonio Filosa zamierza skupić inwestycje na Peugeocie, Fiacie, Jeepie i Ramie. Reszta ma się zadowolić rolą przystawki, korzystającej z platform wielkiej czwórki.

To nie przypadek. Peugeot to obecnie największa marka Stellantis w Europie. W całym 2025 roku sprzedaż na Starym Kontynencie utrzymała się na poziomie z poprzedniego roku, podczas gdy pozostałe duże marki koncernu (Opel, Citroen czy Fiat) traciły. Łącznie dla całej grupy Stellantis zarejestrował w Europie ponad 2,4 miliona aut i zamknął rok z około 15-procentowym udziałem w rynku jako drugi producent na kontynencie.

Model 208 to zresztą przemyślany wybór na otwarcie ofensywy. To jeden z najważniejszych samochodów całego koncernu, regularnie plasujący się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się aut w Europie (w 2022 roku był wręcz liderem). We Francji 208 był w 2025 roku drugim najczęściej rejestrowanym modelem za Renault Clio.

A jak Lew radzi sobie w Polsce?

Przyzwoicie. Peugeot przez większość 2025 roku notował wzrosty miesiąc po miesiącu. Motorem napędowym w Polsce były crossovery – 2008, 3008 i 5008 – dzięki którym marka notowała dwucyfrowe wzrosty miesięczne (w czerwcu +34,81 proc. r/r) w segmencie osobówek.

Nie zaszkodziły też pewnie papierowe sztuczki z mocą hybryd, którym urzędowa zmiana przepisów dopisała kilka koni bez ruszania silnika. Więc kiedy Peugeot zapowiada siedem nowych modeli, robi to z pozycji marki, która akurat ma się nieźle. To nie jest desperacki zryw tonącego, tylko spokojna ofensywa.

Tylko czy klient, który dziś kupuje 3008 z myślą o świętym spokoju, naprawdę marzy o aucie, które trzeba aktualizować jak telefon i w którym kierownica łączy się z kołami przez kabel? Peugeot stawia na to, że tak. Za dwa lata się przekonamy, czy siedem premier to inwazja, czy tylko bardzo pewny siebie marsz w nieznane.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.