Ten Opel zubożał jak Izka Łęcka. Jest w zasięgu kupca
Opel wie, że staniem w miejscu nie wygra z chińską konkurencją, dlatego wprowadził kilka nowości do modelu Frontera. Bieda aż piszczy, ale przynajmniej zapłacicie 12 500 zł mniej.

Koncern Stellantis szuka kolejnych skutecznych sposobów, by zarobić i się nie narobić. W walce z chińską konkurencją pierwsze skrzypce gra cena, dlatego zamiast usilnie dodawać listę drogich opcji, w modelu Frontera postanowiono ją zredukować. Chyba nie do końca zrozumieli zasady gry. Dzięki temu za nową wersję wyposażenia Start Opel zaśpiewa tylko 94 500 zł, a to jeszcze nie wszystko.

Opel Frontera w nowej wersji wyposażenia Start
Nowy Opel Frontera to SUV segmentu B mierzący 4385 mm długości. Oparto go na platformie Smart Car, podobnie jak Citroena C3 i Fiata Grande Pandę, czyli inne dzieła koncernu Stellantis. Samochód zadebiutował w 2024 roku i choć na niektórych rynkach sprzedaje się nieźle, producent chciał, by przyciągał jeszcze więcej klientów – głównie tych, dla których wcześniej był zbyt drogi.
Do tej pory w Polsce były dostępne dwa poziomy wyposażenia Frontery, Edition i GS. Gdy tańszy z nich skonfigurowało się z podstawowym układem napędowym, czyli 110-konnym 1.2 MHEV i sześciobiegowym automatem, katalogowo trzeba było zapłacić 107 000 zł. Niby zawsze mogło być drożej, ale chińska konkurencja nie śpi, dlatego od teraz w Polsce najtańsza będzie odmiana Start.
Opel Frontera w wersji wyposażenia Start kosztuje katalogowo 94 500 zł, co oznacza, że zaoszczędzicie na nim aż 12 500 zł. Oczywiście odbędzie się to kosztem uboższej listy opcji, ale i tak dostaniecie fotel kierowcy z sześciostopniową regulacją Intelli-Seat, klimatyzację, systemy wspomagania, tylne czujniki parkowania, ostrzeżenie o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, uchwyt na smartfon w konsoli środkowej zamiast centralnego ekranu, 10-calowe zegary, czarne obudowy lusterek, 16-calowe stalowe felgi i niebieski lakier Effekt Blue.

Teraz pomajtacie wajchą biegów
Wersja wyposażenia Start to dopiero połowa sukcesu. Opel Frontera jest też bowiem dostępny w nowej odmianie napędowej. Korzysta ona z tego samego trzycylindrowego turbodoładowanego 1.2, ale tym razem w klasycznej wersji benzynowej, bez układu MHEV. Do tego dochodzi manualna sześciobiegowa skrzynia, więc komfort w korkach będzie nieco niższy, ale znajdą się i tacy, którzy docenią bardziej analogowe doznania z jazdy.
Co ciekawe, taka odmiana napędowa była wcześniej oferowana w bliźniaczym Citroenie C3, więc to po prostu nowość w przypadku Frontery.
Opel zaznacza, że 100-konne benzynowe 1.2 z sześciobiegową ręczną skrzynią nie jest zarezerwowane wyłącznie dla wersji wyposażenia Start, więc jeśli macie trochę więcej gotówki, śmiało możecie dobrać sobie bogatsze wyposażenie Edition, GS lub Ultimate do tej odmiany napędowej.
Jednocześnie wyposażenie Start jest dostępne także w 110-konnym wariancie 1.2 MHEV (w 145-konnym MHEV niestety nie) oraz elektrycznym Oplu Fronterze, więc możecie mieszać praktycznie do woli, by znaleźć takie połączenie, które będzie dla was najbardziej opłacalne.
Polski konfigurator Opla Frontery na ten moment nie działa, a w cenniku brakuje wersji Start i Ultimate, co oznacza, że pewnie wkrótce zostaną one zaktualizowane o nowe warianty wyposażenia i nową wersję napędową. Pytanie, czy pozostałe ceny okażą się na tyle kuszące, że chińscy producenci choć przez kilka dni nie będą spać spokojnie, czy nie robią na nich najmniejszego wrażenia.
Więcej o marce Opel przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.