REKLAMA

Szukałem najdroższego auta z Chin. Prawie oplułem ekran kawą

Chińskie samochody są kojarzone przede wszystkim z niską ceną. Są jednak wyjątki znacznie odbiegające od tego stereotypu. Znalazłem auta z Chin, które kosztują od 600 tysięcy zł wzwyż. To festiwal elektrycznej mocy i nowoczesnych gadżetów.

Szukałem najdroższego auta z Chin. Prawie oplułem ekran kawą

Chińskie auta są tanie - tak myśli większość klientów, szukających kompaktowego SUV-a za rozsądne pieniądze. Jednak w miarę rozwoju ekspansji koncernów z Państwa Środka w Europie, przesuwają się oni coraz wyżej w hierarchii segmentów, a z czasem na naszym kontynencie zaczynają się też pojawiać producenci skoncentrowani na autach klasy premium.

W związku z tym w polskich ogłoszeniach przybywa coraz więcej drogich chińskich samochodów. I nie mam na myśli aut za 200, 300 czy nawet 400 tysięcy zł. Tylko o premium pełną gębą za grubo ponad pół miliona.

Denza Z9 GT - 602 000 zł

Naszą wspinaczkę po chińskim premium zaczniemy od marki Denza należącej do koncernu BYD - taki BYD+. Za 602 000 zł można kupić model Z9 GT.

Denza Z9 GT to obiektywnie jeden z najładniejszych chińskich samochodów - to naprawdę zgrabny, proporcjonalny shooting brake o zamaszystych, ale jednocześnie harmonijnych liniach. Najważniejsze jednak jest pod spodem - są to baterie Blade drugiej generacji, wytrzymujące ładowanie 1 MW z ładowarek Flash Charger. Do tego napędza go potężny układ o mocy 1150 KM.

Zeekr 9X - 630 000 zł

Droższym od Z9 GT jest przedstawicielem tego, z czym najlepiej kojarzą nam się Chińczycy, czyli segmentu SUV-ów. To Zeekr 9X za 630 000 zł - swoją drogą, jedyny samochód w naszym zestawieniu, niebędący dziełem koncernu BYD, a Geely.

Zeekr 9X to gigant o długości ponad 5,2 m, który ma w sobie sporo technologii Volvo. W przeciwieństwie do Denzy, 9X nie ma napędu czysto elektrycznego - jest hybrydą typu plug-in. Napędzają go silnik benzynowy o pojemności 2,0 l oraz trzy jednostki elektryczne, dające razem moc 1400 KM.

We wnętrzu pomieści 6 pasażerów, podróżujących w komfortowych warunków, w otoczeniu mnóstwa systemów rozrywki i bezpieczeństwa. To ostatnie ma zapewnić seryjny LiDAR.

Yangwang U8 - 819 700 zł

Robimy przeskok cenowy, choć dalej zostajemy przy SUV-ach. Za 819 700 zł można kupić Yangwanga U8 - wielkiego SUV-a elektrycznej marki premium od BYD.

Napędza go układ elektryczny ze spalinowym przedłużaczem zasięgu - motor benzynowy dostarcza energię do akumulatora, z którego korzystają cztery silniki elektryczne o łącznej mocy 1196 KM.

Najważniejsze jednak są gadżety - U8 potrafi obracać się w miejscu (tzw. obrót czołgowy), unosić się na wodzie, a we wnętrzu standardem są trzy ekrany z przodu.

Denza Z - 899 999 zł

Koronę najdroższego chińskiego samochodu z polskich ogłoszeń zdobywa Denza Z za 899 999 zł. Jednak nie jest to żaden wielki SUV, a roadster z układem siedzeń 2+2, czyli coś, co nawet w Chinach widuje się rzadko.

Denza Z to wielka nowość BYD z tego roku, która zwróciła na siebie uwagę marketingiem. Do promocji tego modelu zaangażowano wielką gwiazdę kina - samego agent 007, czyli Daniela Craiga.

Fanów motoryzacji bardziej zainteresują jednak dane techniczne. "Zetkę" w topowej odmianie napędzają trzy silniki o mocy aż 1600 KM. Pozwala to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w mniej niż 2 s, a prędkość maksymalna wynosi 350 km/h.

A przy tym może się pochwalić praktycznością w użytkowaniu - auto ma obsługiwać technologię Flash Charging, co pozwoli na naładowanie baterii od 10 do 70 proc. w zaledwie 5 minut.

Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.