Wyjątkowy McLaren trafi na aukcję. Kosztuje 26 400 Passatów B5
Ten McLaren F1 GTR był dwukrotnie bity, ale ma też historię jak żaden inny. Samochód perkusisty Pink Floyd wkrótce trafi na aukcję. Gdyby każdy Polak dał po 3,50 zł, byłby nasz.

McLaren przez lata stworzył wiele wyjątkowych modeli. P1, Senna czy W1 to fantastyczne samochody, ale fani analogowych odczuć dużo prędzej wybraliby F1, nie wspominając już nawet o jego wyczynowej wersji GTR. A tak się akurat składa, że to właśnie taki egzemplarz już niedługo zostanie wystawiony na aukcję. Problem w tym, że bogata historia budowana latami wyniosła jego cenę w kosmos.











McLaren F1 GTR Nicka Masona trafi na aukcję
Fanom rocka raczej nie trzeba przedstawiać brytyjskiego zespołu Pink Floyd założonego w 1965 roku. Nick Mason był jego perkusistą, ale pasjonaci motoryzacji mogą znać go również z imponującej kolekcji samochodów o wartości szacowanej na 300 mln dolarów. Jedną z jego perełek przez lata był McLaren F1 GTR, ale już 15 sierpnia będziecie mogli postawić go w swoim garażu.
Dla tych, którzy nie wiedzą, McLaren F1 GTR to wyścigowa wersja legendarnego modelu F1 limitowana do 28 egzemplarzy, która powstała w połowie lat 90. Hipersamochód szokuje swoim 600-konnym 6,1-litrowym V12 i napędem na tylną oś, co przy masie wynoszącej mniej niż 1000 kg robił z niego bezkompromisową bestię.
Historia tego egzemplarza byłaby jednak zbyt nudna, gdyby kończyła się już po samym przedstawieniu kilku cyferek. Wyobraźcie sobie, że auto zostało aż dwukrotnie rozbite, ale po kolei.
Samochód, znany jako „The Pop Art F1”, to F1 GTR o numerze podwozia 10R. Był on pierwszym egzemplarzem tego modelu zbudowanym zgodnie ze specyfikacją na sezon wyścigowy 1996. Opracowano go rok po tym, gdy F1 GTR (numer podwozia 01R) wygrał 24h Le Mans.
Auto wzięło udział w testach i kampaniach reklamowych, a w kwalifikacjach pojechał nim australijski kierowca wyścigowy David Brabham. Finalnie samochód nie wystartował jednak w zmaganiach, ponieważ wykorzystano w tym celu bliźniaczy egzemplarz o numerze podwozia 11R. McLaren zatrzymał drugi samochód (10R), ale w 1999 roku postanowił sprzedać go Nickowi Masonowi.





Szykujcie 132 mln zł
Jako wyścigówka F1 GTR nie miał homologacji drogowej, dlatego wcześniej samochód przeszedł też szereg modyfikacji, aby nadawał się do jazdy po drogach publicznych. Założę się, że dla fanów ekstremalnych wrażeń za kierownicą takie zdanie to prawdziwy miód na uszy.
Lata leciały, aż w 2009 roku pewien dziennikarz stracił kontrolę nad F1 GTR Nicka Masona i wpadł nim w pole pszenicy, uszkadzając go. Lanzante zajęło się naprawą auta, które w kolejnych latach wzięło udział w wielu imprezach motoryzacyjnych, między innymi Zjeździe Członków Goodwood i 750-kilometrowym rajdzie z okazji 20. rocznicy istnienia klubu 106 Drivers Club.
Do drugiego wypadku doszło w 2017 roku, kiedy to Nick Mason zjechał z toru i uderzył w opony, poważnie uszkadzając swojego McLarena. Lanzante ponownie zajęło się naprawą, które swoim czerwono-żółtym malowaniem szokuje po dziś dzień.
Po długich latach w tym samym garażu McLaren F1 GTR Nicka Masona trafi jednak na aukcję. Ogłoszenie, które pojawiło się na stronie RM Sotheby's zdradza, że oferta zostanie wystawiona 15 sierpnia, a szacowana kwota, którą trzeba zapłacić za ten wyjątkowy hipersamochód to 35 000 000 dolarów.
W luźnym przeliczeniu to aż 132 000 000 zł. Dla lepszego zobrazowania, za taką sumę moglibyście kupić sobie na przykład 26 400 egzemplarzy używanego Volkswagena Passata generacji B5 przy założeniu, że każdy z nich kosztowałby 5000 zł. Co ciekawe, gdyby każdy Polak zrzucił się na zakup McLarena F1 GTR, na osobę przypadałoby już tylko po 3,50 zł, ale nie chciałbym być tym, który decydowałby o tym, kto później zatrzyma go na własność.
Pozostaje życzyć szczęścia i ostrożności, bo przyszły właściciel raczej nie chciałby, by jego McLaren F1 GTR był naprawiany po raz trzeci.
Fot. Alex Penfold, RM Sotheby's
Dowiedz się więcej o marce McLaren:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.