Ten McLaren jest ostatni z rodu. Nadal nazywa się jak faks

Historia McLarena 720S dobiega końca. Producent z Woking zaprezentował ostateczne i najpotężniejsze wcielenie tego modelu limitowane do 200 egzemplarzy. Chylcie czoła przed 788HS.

Ten McLaren jest ostatni z rodu. Nadal nazywa się jak faks

Pamiętam 2017 rok, kiedy McLaren zaprezentował 720S, czyli swoją odpowiedź na Ferrari 488 GTB i Lamborghini Huracana Performante. Moją uwagę od razu przyciągnęły czarne elementy wokół reflektorów przypominające oczy pandy. Model ten nie ma jednak nic wspólnego z łagodnością, bo to supersamochód z karbonowym monokokiem.

Teraz przyszło nam podziwiać jego ostateczne wcielenie. Oto 788HS.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Nowy McLaren 788HS to koniec pięknej historii

Przez dziewięć lat na rynku rodzina zapoczątkowana przez McLarena 720S doczekała się kilku wersji. Wybór między nadwoziem Coupe a Spider to formalność, podobnie było zresztą przy mocniejszym 765LT pokazanym w 2020 roku. Trzy lata temu model 720S został zastąpiony przez unowocześnione i – jak sama nazwa wskazuje – nieco mocniejsze 750S, również w odmianie ze stałym i otwieranym dachem.

Jak jednak śpiewała Anna Jantar, „Nic nie może przecież wiecznie trwać”, dlatego McLaren zdecydował się zaprezentować ostatnie wcielenie należące do tej serii modelowej. Jak się domyślacie, jego nazwa nie jest tak emocjonująca, co w przypadku Lamborghini i Ferrari, które w swojej nomenklaturze odnoszą się do byków lub włoskich miejscowości. Tu mamy po prostu kolejne oznaczenie przypominające drukarkę lub faks, czyli 788HS.

Za tajemniczo brzmiącym kodem kryje się jednak najbardziej dopracowane dzieło brytyjskiej marki, które z pewnością chcielibyście postawić w swoim garażu dużo bardziej niż „łagodnego” 720S. McLaren 788HS to trzeci model tej marki w historii, który dostał najrzadszy i najbardziej ekstremalny dopisek High Sport, wcześniej spotykany tylko w MP4-12C HS i 688 MSO HS.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

To lekki zawodnik

Auto wyróżnia się jeszcze bardziej agresywnym pakietem aerodynamicznym z przodu i z tyłu. Do tego dochodzą potężny spojler generujący o 10 proc. większy docisk niż w 765LT oraz kute felgi z centralną śrubą i karbonowo-ceramiczne tarcze z McLarena Senna. Oprócz tego zawieszenie obniżono o 5 mm względem modelu 750S.

Jakby tego było mało podwójnie turbodoładowane czterolitrowe V8 McLarena 788HS generuje 788 KM i 800 Nm, a to wszystko przenoszone jest tylko wyłącznie na tył i to przy masie na poziomie, uwaga, 1265 kg. Jeśli przyczepność będzie odpowiednia, siedmiobiegowa automatyczna skrzynia pozwoli wam osiągnąć setkę w 2,8 sekundy, ale dopiero później robi się ciekawie.

To dlatego, że przyspieszenie do 200 km/h zajmuje między 7 a 7,2 sekundy, czyli tyle ile w większości zwykłych samochodów zajmuje sprint do 100 km/h. Maksymalnie pomkniecie 330 km/h, ale zakładam, że jest to wartość umowna, a 1/4 mili pokonacie w 10,1 sekundy.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

788HS dziękuje za wszystkie lata

788HS, czyli final boss serii modelowej 720S, zostanie wyprodukowany w liczbie 200 egzemplarzy. Równa połowa z nich będzie wersję Coupe, a druga odmianą Spider. Co więcej, wszystkie z nich będą skonfigurowane indywidualnie z pomocą działu McLaren Special Operations, więc szanse na spotkanie dwóch podobnych do siebie samochodów będą jeszcze mniejsze.

W tym miejscu można teoretycznie stwierdzić też, że następca linii modelowej 720S, 765LT, 750S i 788HS jest bliżej niż dalej. Według wstępnych informacji prace rozwojowe już trwają, a klienci mogą spodziewać się spalinowego silnika i jeszcze potężniejszej mocy połączonej z najnowocześniejszą technologią. Jest więc na co czekać, ale cieszmy się teraźniejszością i podziwiajmy piękne linie 788HS.

Więcej o marce McLaren przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.