REKLAMA

Lincoln chciał być bardziej premium. Ja tu widzę Dużego Fiata

Na początku XXI wieku Ford chciał uczynić swojego Lincolna marką specjalną i wywindować go kilka pięter w górę na skali prestiżu. W tym celu powstał koncepcyjny model Continental. Niestety, przetrwał tylko tydzień.

Lincoln chciał być bardziej premium. Ja tu widzę Dużego Fiata
REKLAMA

W 1999 roku Ford utworzył elitarny oddział o nazwie Premier Automotive Group, mający na celu zjednoczyć pod jednym parasolem część najbardziej ekskluzywnych marek samochodowych świata. W skład tej grupy weszli: brytyjskie Aston Martin, Jaguar i Land Rover, szwedzkie Volvo oraz amerykańskie Lincoln i Mercury. Tak, to wszystko było w tamtym momencie własnością Forda.

REKLAMA

Częścią projektu Premier Automotive było utworzenie superluksusowej machiny, mogącej konkurować z tuzami tego segmentu.

Lincoln, czyli amerykański Rolls Royce

Ucieleśnieniem tej idei był Lincoln Continental Concept - odważna, ultraluksusowa limuzyna z silnikiem V12, która została zaprojektowana w 2002 roku. Pod względem designu, stanowił on konsekwentne odejście od miękkich, łódkowatych kształtów dotychczasowych modeli marki, stawiając na muskularną, retro-futurystyczną sylwetkę.

REKLAMA

Nie wiem, czy też to widzicie, ale jak dla mnie ten prototyp z powodzeniem mógłby robić za "nowego Dużego Fiata". Kanciaste nadwozie, cztery okrągłe reflektory z przodu i poziome lampy tylne. Podobieństwo jest uderzające.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Samochód opierał się na wydłużonej wersji architektury Forda Thunderbirda z napędem na tylne koła i wyróżniał się aluminiowymi oraz kompozytowymi panelami nadwozia w kolorze Silver Sea Spray. Auto stało na 22-calowych felgach, które w 2002 roku robiły o wiele większe wrażenie niż dziś.

Głównym daniem opisywanego projektu były przeciwlegle otwierane drzwi - tylne zawiasy umieszczono przy słupku C, jak w klasycznych Lincolnach Continentalach z lat 60. Auto nie posiadało też słupka B, przez co po otwarciu przednich i tylnych drzwi powstawało ogromne, majestatyczne wejście do kabiny.

REKLAMA

Co więcej, samochód ten był wyposażony w zaawansowany system ciśnieniowy, który automatycznie opuszczał szybę o 15 cm, zmniejszając ciśnienie w kabinie i umożliwiając łatwe otwieranie ciężkich drzwi po dotknięciu klamki. W otwieranych do tyłu drzwiach znalazł się także schowek na parasol. To ostatnie skądś kojarzę...

We wnętrzu znalazły się luksusy rodem z prywatnego odrzutowca. Siedzenia i boczki drzwiowe obito białą skórą, kontrastującą z deską rozdzielczą w kolorze Midnight Blue. Zestaw wskaźników z minimalistycznymi zegarami dostarczał wszystkich istotnych informacji dotyczących jazdy.

REKLAMA
Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Pasażerowie siedzący z tyłu mogli liczyć na wyjątkowy luksus. Przewidziano bowiem dla nich rozkładany odtwarzacz DVD oraz dedykowaną konsolę środkową z przegródkami na przekąski, kawę, wodę i napoje gazowane.

REKLAMA

Pierwsze V12 od pół wieku

Samochód ten był hołdem dla przedwojennego dziedzictwa Lincolna, a konkretnie dla Modelu K z silnikiem V12 oraz oryginalnych modeli Zephyr i Continental. Ten drugi, pochodzący z 1948 roku, został ostatnim Lincolnem z silnikiem V12. Przeszedł również do historii jako ostatni masowo produkowany samochód dużego amerykańskiego producenta samochodów z fabrycznym silnikiem V12.

W prototypie zaś pod maską znalazł się silnik V12 o pojemności 6,0 l od Astona Martina, generujący moc 420 KM i moment obrotowy 560 Nm. Był to ten sam silnik, który zastosowano w modelach DB7 Vantage i V12 Vanquish. Za przekazywanie napędu na tylne koła odpowiadała sześciobiegowa automatyczna skrzynia.

REKLAMA

Niestety, to nie wystarczyło do sukcesu

Lincoln chciał pokazać Continentalem, jak może wyglądać przyszłość marki i jej flagowa limuzyna. Koncept zadebiutował na salonie samochodowym w Los Angeles w 2002 roku. Co ciekawe, powstały dwa egzemplarze: jeden z działającym układem napędowym V12, a drugi będący zasadniczo nieruchomą makietą wystawową.

Projekt pozostał jednak prototypem - plany produkcji zostały całkowicie zaniechane tydzień po hucznej, kalifornijskiej premierze. Wkrótce potem Ford całkowicie wycofał Lincolna i Mercury z Premier Automotive Group, degradując je do statusu zwyczajnych marek, zarządzanych bezpośrednio przez Forda. Obydwa powstałe egzemplarze Continentala są zaś obecnie częściami prywatnych kolekcji.

REKLAMA

W kolejnych latach rynek aut luksusowych zaczął coraz mocniej skręcać w stronę SUV-ów, więc temat limuzyny tego rodzaju więcej nie powrócił. W efekcie opisywany samochód pozostaje dzisiaj jednym z najciekawszych konceptów zza Wielkiej Wody z początku XXI wieku. Nie próbował udawać europejskiego sportowego sedana, tylko postawił na typowo amerykańską wizję luksusu - monumentalne proporcje, komfort i plusz.

Lincoln Continental (2016)

Później Lincoln miał jeszcze jedno podejście do Continentala. W 2016 roku pokazał luksusowy, ponad 5-metrowy samochód o tej historycznej nazwie, który miał nawet limitowaną edycję z wydłużonym rozstawem osi i tylnymi drzwiami otwieranymi pod wiatr. Niestety, okazał się on rynkową klapą i wycofano go w 2020 roku.

REKLAMA

Więcej o dziwactwach z koncernu Ford przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

REKLAMA
REKLAMA