Limit prędkości na ścieżkach rowerowych. To nowa rzeczywistość
Troska o bezpieczeństwo poszła chyba o krok za daleko. Holandia wprowadza ograniczenie prędkości do 20 km/h na ścieżkach rowerowych.

Nie ma nic złego w tym, że o bezpieczeństwie na drodze słyszy się na każdym możliwym kroku, ale dobrze jest wiedzieć, gdzie kończy się odpowiedzialność i zaczyna absurd. Władze Holandii widocznie nie za bardzo potrafią to odróżnić, ponieważ już niedługo przetestują limit prędkości do 20 km/h na ścieżkach rowerowych.

Limit prędkości na ścieżkach rowerowych w Amsterdamie i Houten
Polacy przyzwyczaili się do słuchania o limitach prędkości i wysokich mandatach za szybką jazdę samochodem, dlatego jestem ciekaw, jak zareagują na decyzję, na którą wpadli rządzący w Holandii. Jak podaje bowiem tamtejszy portal informacyjny NL Times, w Amsterdamie i Houten zdecydowano się na wprowadzenie ograniczenia prędkości do 20 km/h na… ścieżkach rowerowych.
Już 8 czerwca ograniczenie do 20 km/h zacznie obowiązywać w gminie Houten, leżącej pod Utrechtem. Mowa tutaj konkretnie o ruchliwej ulicy Fossa Iberica zlokalizowanej niedaleko centrum handlowego Castellum, którą codziennie przejeżdża setki osób na rowerach, rowerach elektrycznych, motorowerach i fatbike’ach. Głównym celem wprowadzenia limitu jest zniwelowanie różnicy w osiąganych przez nich prędkościach, co ma poprawić bezpieczeństwo i zmniejszyć liczbę wypadków.
Władze Houten zdecydowały się nawet na montaż specjalnych znaków drogowych informujących o dozwolonej prędkości oraz kamer rejestrujących lokalizację, prędkość i rodzaj środka transportu. We wrześniu podobne zasady zaczną obowiązywać w stolicy, czyli w Amsterdamie.
Jeśli zastanawiacie się, co grozi za przekroczenie prędkości, bo znając życie, wiele osób wciąż będzie gnało między pieszymi i rowerzystami z równie dużymi prędkościami, co wcześniej, odpowiedź brzmi – nic. Przekroczenie dozwolonych 20 km/h nie spotka się z żadną reakcją ze strony policji i nie grozi mandatem, ponieważ cała akcja jest jedynie eksperymentem mającym na celu zbadanie, czy limit prędkości jakkolwiek poprawi bezpieczeństwo oraz czy wpłynie na płynność i sposób jazdy.
Życzę powodzenia
Odpowiedź na pytanie, czy akcja przyniesie pozytywny efekt, wydaje się raczej oczywista, ponieważ, skoro nikomu nie grożą odczuwalne kary, nikt nie będzie chciał tracić czasu na jazdę z prędkością 20 km/h. Zresztą, założę się, że większość właścicieli rowerów, fatbike’ów i motorowerów nie ma nawet licznika prędkości, więc i tak wszystko odbywałoby się na czuja. Bo nikt nie wie, czy jedzie właśnie 18 km/h, 26 km/h, czy 35 km/h.
Mimo to, holenderskie Ministerstwo Infrastruktury i Gospodarki Wodnej wciąż wierzy, że eksperyment i tak przyniesie pozytywne wyniki i wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na ścieżkach rowerowych. Co ciekawe, pojawiły się już nawet zapowiedzi dotyczące kolejnych badań, o ile te w Houten i Amsterdamie zakończą się sukcesem.
Na szczęście rowerzyści w Polsce nie muszą przejmować się limitami prędkości na drogach rowerowych – wystarczy po prostu jechać bezpiecznie i dostosowywać prędkość do panujących warunków. Wyjątkiem są jednak strefy zamieszkania, gdzie obowiązują ograniczenia do 20 km/h czy strefy 30. Miejmy nadzieję, że tutejsi rządzący nie wpadną na podobny pomysł.
Więcej o rowerach przeczytasz tutaj:



















