Na salonie samochodowym w Paryżu Lancia zaprezentowała swojego SUV-a - Gamma. To pierwszy model włoskiej marki tego typu, choć takowy mógł powstać już dwie dekady temu. Lancia Pangea, bo o niej mowa, to model z pogranicza jawy i snu. Albo raczej koszmaru.

Pod skrzydłami Fiata Lancia z czasem zaczęła się robić szyldem dla doposażonych Fiatów. Wielu miłośników marki nie ukrywało oburzenia, kiedy choćby w latach dziewięćdziesiątych pojawił się duży van o nazwie Zeta (w drugiej generacji - Phedra), a jeszcze bardziej, kiedy w XXI w. światło dzienne ujrzała powiększona Ypsilon, czyli mikrovan Musa, bazujący na Fiacie Idea.
Rodzina małych Lancii mogła się jednak jeszcze bardziej powiększyć - o małego SUV-a.
Lancia Pangea miała być pierwszym SUV-em marki
Zaglądając do doniesień włoskich mediów z lat 2005-2006, możemy znaleźć informacje o nowej Lancii. Miał to być SUV Pangea, który miał dołączyć do reprezentacji Lancii w segmencie B w postaci Ypsilona i Musy. Jego nazwa pochodziła od prehistorycznego kontynentu, istniejącego w okresie od Karbonu do Kredy (300-180 mln lat temu).

Jednakże to, co o nim wiemy ogranicza się jedynie do mocno podstawowych informacji i wizualizacji - swoją drogą, po latach trudno już stwierdzić jednoznacznie, które (a nawet czy w ogóle któreś) były autorstwa samej Lancii, a za które odpowiadali niezależni graficy.
Co do danych technicznych, to sam design na grafikach ukazuje, na czym miała się opierać Pangea. Jak donosiły włoskie media w tamtym okresie (m.in. ItaliaSpeed, Autoblog.it, czy Quattroruote), Pangea miała bazować na Fiacie Sedici - tym samym tworząc trójkę bliźniąt, wraz z Suzuki SX4, choć z restylizacją dokonaną przez Italdesign Giugiaro. Produkcja miała się odbywać w węgierskim Ostrzyhomiu, obok swoich starszych braci.

Jeżeli chodzi o silniki, to miały być podobne do gamy Fiata i Suzuki - podstawę miał stanowić benzynowy 1.6 o mocy 107 KM, spięty z 5-biegową, manualną skrzynią biegów. Towarzyszyć mu miały diesle 1.9 Multijet - słabszy o mocy 120 KM, połączony z 6-biegowym manualem oraz mocniejszy o mocy 150 KM, dostępny ze skrzynią manualną oraz 6-stopniową przekładnią automatyczną. Ta druga jednostka nie występowała ani w Sedici, ani w SX4.
Napęd miał być zarówno tylko na przednie, jak i wszystkie koła.
Ale ostatecznie nie wyszło
Wszystkie informacje o rzekomym wprowadzeniu Pangei pochodzą z lat 2005-2006. Jako datę rozpoczęcia sprzedaży wieszczono trzeci kwartał 2007 roku.

Jak jednak wiemy, tak się nie stało - po wrzawie z przełomu 2005 i 2006 roku nagle nastała cisza. Lancia Pangea zniknęła w niebycie zapomnienia. I szczerze mówiąc - bardzo dobrze.
Na zakończenie warto dodać, że Pangea miała być częścią wielkiego planu ówczesnego szefa koncernu Fiat SpA - Sergio Marchionne. Jego "Piano per l’Italia" przewidywał wprowadzenie aż trzydziestu nowych modeli pod koniec I i na początku II dekady XXI w. Oprócz Pangei miało pojawić się wiele nietypowych konstrukcji, które dzisiaj mogą wyglądać dziwnie - choć może mniej oburzająco niż Suzuki SX4 ze znaczkiem Lancii.
Więcej o Lanciach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.