Kiedyś przebiegała tędy niemiecka autostrada. Dzisiaj można tędy dojechać tylko na pobliskie pole
Na łamach Autobloga często publikowałem teksty poświęcone dawnym niemieckim autostradom na terenie Polski, głównie dotyczyło to jednak trasy Berlin - Królewiec. A to nie jedyna poniemiecka autostrada, która po Wojnie znalazła się na polskiej ziemi.

Pokusiłbym się nawet o tezę, że ten odcinek jest najmniej znany i medialny ze wszystkich, jakie powstały i po 1945 znalazły się w granicach Polski. O wspomnianej Reichsautobahn Berlin - Konigsberg napisałem już kilka tekstów i w ramach wprowadzenia odeślę do nich wymieniając je w słupku:
Powszechnie kojarzony jest również odcinek lubusko-dolnośląski, ze znanym fragmentem na wysokości Wrocławia i dwoma zabytkowymi stacjami paliw tamże. Niedawno pisałem TUTAJ o innej stacji, znajdującej się nieopodal Legnicy, prawdopodobnie nawet starszej od dwóch wspomnianych.
Istniał jednak jeszcze jeden odcinek, powiązany z tym znajdującym się w pobliżu Wrocławia, o którym mało się mówi, a który zostawił po sobie kilka widocznych śladów - to dawna Reichsautobahn nr 29 Breslau - Beuthen i jej zrealizowany górnośląski odcinek.
Chodzi o zachowany niewielki fragment historycznej trasy
O ile trasa została już dawno temu zmodernizowana, o tyle zachował się jej niewielki fragment nieopodal węzła Kleszczów. Węzeł ów znajduje się na dzisiejszej autostradzie A4, w znacznym stopniu pokrywającej dawną Reichsautobahn. Ów zaś fragment jest naprawdę niewielki, bo liczący może jakieś 100 metrów długości, ale jednak - jest to oryginalny odcinek dawnej RAB 29, wykończony charakterystyczną betonową nawierzchnią.




Nie ma tutaj regularnego ruchu kołowego, aczkolwiek da się na ów odcinek wjechać zupełnie legalnie, bez konieczności jeżdżenia po trawie. Mało tego, jest on nawet oficjalnie zaznaczony na mapie, można go zatem uznać za wciąż oficjalny element sieci drogowej. To przypadek podobny do węzła w Rzęśnicy, który z jednej strony jest wycięty z przebiegu drogi krajowej i wojewódzkiej, ale wciąż fizycznie istnieje i można po nim zupełnie legalnie jeździć samochodem - tyle że znikąd donikąd, bo droga nie ma żadnego początku ani końca.
Do 2005 roku przebiegała tędy droga krajowa nr 4 i droga krajowa nr 88
Od razu jednak podkreślę, żeby później nikt nie miał do mnie o nic pretensji, że rok 2005 jest nieco poszlakowy, wynikający z powiązania ze sobą pewnych dat. Precyzując, w 2005 roku oddano do użytku odcinek autostrady A4 pomiędzy Kleszczowem a Gliwicami Sośnicą, łącząc się z istniejącą trasą prowadzącą do Katowic i Krakowa. Odcinek ten zmieniał przebieg głównego szlaku komunikacyjnego, odchylając do mocno na południe.

Dawna trasa, która w istocie stanowiła oryginalny przebieg RAB, prowadziła na wschód przez Gliwice do Bytomia, śladem dzisiejszej drogi nr 88. Przed wybudowaniem nowego odcinka autostrady i powstaniem węzła w Kleszczowie, to droga nr 88, która nosiła wówczas równolegle także nr 4, była domyślnym szlakiem komunikacyjnym.
Drogę nr 88 do dzisiaj przebudowano na całym odcinku, acz wspomniany fragment zachował się nietknięty
Stało się tak dlatego, że po wybudowaniu węzła drogowego w Kleszczowie fragment dawnej autostrady pozostawiono jako starodroże, bez naturalnego połączenia z główną częścią trasy. Oprócz dojeżdżających na pole rolników, nie był on już nikomu do niczego potrzebny, dlatego leżał sobie odłogiem i nikogo o nic nie prosił.



Dzięki temu, do dzisiaj zachowała się tutaj oryginalna nawierzchnia wykonana z betonowych płyt, które chociaż mocno już sfatygowane, to przedstawiają sobą historyczną tkankę. Na pozostałym odcinku drogi nr 88, będącej w istocie kontynuacją RAB 29 na wschód, nawierzchnia została już dawno przebudowana, acz ślady historii można odnotować jeszcze w wielu miejscach.
To już jednak temat na inne opracowanie.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.