Miała tędy biec potężna autostrada. Dzisiaj jest po prostu droga wojewódzka
Temat niedoszłej autostrady z Berlina do Królewca poruszałem na łamach Autobloga już kilkakrotnie. Czas na jej kolejny fragment, jakim jest dzisiejsza droga wojewódzka nr 142.

Mowa o 36-kilometrowym odcinku drogi łączącym autostradę A6 i drogę krajową nr 20, zmieszczonym mniej więcej pomiędzy miejscowościami Rzęśnica i Chociwel. Trasa kilka lat temu była remontowana, tracąc wiele ze swoich historycznych atrybutów, niemniej wciąż można odnaleźć na niej wiele detali świadczących o jej pochodzeniu. Moim zdaniem, jeżeli chodzi o Reichsautobahn na terenie Polski, ta droga ma w sobie największą zawartość cukru w cukrze, pomimo ukończenia może w jakichś 20 proc.
Dzisiejsza droga wojewódzka nr 142 stanowi niegdysiejszy docelowy kierunek RAB Berlin - Koenigsberg
Droga miała łączyć stolicę III Rzeszy i stolicę Prus Wschodnich, po drodze przecinając państwo polskie. Do momentu wybuchu Wojny wielki projekt udało się zrealizować wyłącznie w kilku fragmentach, w dodatku nie połączonych ze sobą pośrodku. Po 1945 roku część inwentarza trafiła do Polski.


Nas w tym momencie interesuje fragment zachodni. Po ustaleniu granic, na terenie Polski znalazł się odcinek prowadzący od granicy państwa w Kołbaskowie, omijający Szczecin, skręcający na wschód na wysokości Rzęśnicy i kończący się polu kukurydzy na wysokości Chociwla. Ten ostatni fragment został później zdegradowany do roli drogi lokalnej, natomiast główna droga została przekierowana na północ, w stronę Wolina, Kamienia Pomorskiego i Świnoujścia.
Droga zaczynała się w miejscu dawnego węzła drogowego w Rzęśnicy
O którym pisałem kiedyś TUTAJ. W każdym razie, jakoś w latach 70. dokonano jego modernizacji, ustawiając główny kierunek ruchu pojazdów w osi północ-południe. Robota została wykonana oczywiście na odp…, dlatego zamiast nowoczesnego węzła drogowego powstało jedno z najbardziej kolizyjnych skrzyżowań w Polsce.
Niemniej, od tego momentu, chociaż nadal jadąc geometrycznie na wprost podążało się śladem dawnej RAB, to jednak zbaczało się z obranego kursu na drogę lokalną. Układ drogowy w tym miejscu przebudowano dopiero w 2020 roku, degradując ówczesną drogę wojewódzką nr 142 do Chociwla zaledwie do roli odnogi.
Tego fragmentu autostrady nigdy nie ukończono w takim stopniu, w jakim uczyniono to z wcześniejszym
Odcinek autostrady prowadzący od Rzęśnicy na wschód został ukończony tylko w niewielkiej części. Po pierwsze, wybudowana trasa składa się wyłącznie z jednej jezdni. Po drugie, nie dokończono budowy większości planowanych węzłów drogowych. Po trzecie, tuż za miejscowością Łęczyca i za dzisiejszą drogą wojewódzką nr 106 jezdnia autostrady po prostu się kończyła - betonowe płyty ułożono może jakieś 2 kilometry dalej na wschód i to tyle.



Warto natomiast zwrócić uwagę na to, że plany od początku zakładały budowę dwóch jezdni. Widać to po rezerwie terenu na całym odcinku, a także podwójnych przęsłach mostów i podwójnych przejazdach pod wiaduktami dróg poprzecznych.
Droga została odszczurzona dopiero w latach 70.
Brakujący odcinek drogi wybudowano już w Polsce Ludowej i to dopiero w latach 70. Ponadto, nie wykończono go betonową nawierzchnią, a wylano tradycyjnym asfaltem. Droga w takim kształcie prowadziła do dzisiejszej drogi krajowej nr 20, aczkolwiek jakieś kilkaset metrów przed nią zbaczała z oryginalnego kursu lekko w prawo - śladem po nim jest wiadukt w środku lasu i przyczółki dawnego wiaduktu nad krajową "dwudziestką".
Konieczne było również odbudowanie zawalonego podczas Wojny mostu nad rzeką Iną, którego odtworzono jednak zaledwie jedno przęsło - drugiego i tak nie było potrzeby stawiać na nogi, bo i tak stałoby puste.

Przy okazji, chociaż wielu z przyszłych węzłów nie ukończono, a dla niektórych dróg poprzecznych łącznic w ogóle nie przewidziano, naród sobie poradził i sam uzupełnił braki. Niektóre drogi dojazdowe zostały dosłownie wydeptane w trawie.
Nie ma tutaj już charakterystycznej nawierzchni, ale widać wiele typowych dla Reichsautobahn smaczków
Co niezmiennie porusza mnie w projektach niemieckich autostrad, to traktowanie z atencją każdej drogi poprzecznej. Dosłownie wszystkie, nawet całkowicie marginalne drogi gruntowe krzyżują się z RAB bezkolizyjnie - tunelem lub wiaduktem. Nie ma tak, że jakaś droga zakończona jest ślepo i do najbliższego przejazdu trzeba pedałować 35 kilometrów.





To, że szlak ten miał być autostradą, widać również po bardzo prostym przebiegu drogi. Tutejsze drogi lokalne, w tym również i wojewódzkie, często wiją się wieloma zakrętami, dopasowując się do geometrii terenu. Tymczasem, droga nr 142 wykonuje tylko niewielkie skręty, tak że można przez cały czas zasuwać pełnym ogniem.

Niestety, przynajmniej z historycznych pobudek, droga po remoncie jest obecnie wylana asfaltem. Przedtem jej nawierzchnia wykonana była z typowych dla Reichsautobahn betonowych płyt - jeszcze kilka lat temu można było się po niej przejechać, a spod kół samochodu wydobywało się wtedy charakterystyczne “patataj”.
Drogi dalej na wschód już nie wybudowano, niemniej są ślady
Faktyczna historyczna droga kończy się jakieś kilkaset metrów od drogi krajowej nr 20 - aktualny przebieg odbija delikatnie w prawo, natomiast ten docelowy miał prowadzić dalej w linii prostej. Ostatnim śladem niegdysiejszej autostrady są przyczółki dawnego wiaduktu - został on rozebrany w 2020 roku, przy okazji przebudowy drogi.



W każdym razie, gdyby przemierzyć Polskę śladem dalszego, nigdy już niewybudowanego odcinka RAB Berlin - Koenigsberg, idzie odnaleźć liczne ślady w postaci wykonanych prac ziemnych. Kolejny oficjalny odcinek drogi to dopiero dzisiejsza droga ekspresowa S22, biegnąca od Elbląga na wschód - o nim też swego czasu pisałem TUTAJ.
Jak będę miał za dużo wolnego czasu, to sobie jeszcze poszukam innych miejscówek tego typu.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.