Oto nowy duży SUV Hyundaia. Możesz zapomnieć o Tucsonie
Odświeżony Hyundai Santa Fe zrzucił gruby kamuflaż i pokazał swoje nowe kształty szerszej publiczności. Przez ten przód nawet Tucson poczuje się zazdrosny.

Hyundai stara się, by jego oferta ciągle wydawała się świeżutka. Mam nadzieję, że pozbieraliście się już po debiucie nowych generacji Tucsona i Bayona, bo na horyzoncie widać już kolejnego, jeszcze większego SUV-a. To odświeżone spalinowe Santa Fe, które właśnie zrzuciło grubą część swojego kamuflażu i ma coraz mniej do ukrycia.
@Jalopnik 👉 https://t.co/iXMYcS5MqI
— Jalopnik (@Jalopnik) October 18, 2026
Hyundai Santa Fe po liftingu przyłapany
Jeśli macie wrażenie, że obecny Hyundai Santa Fe wciąż wygląda świeżo, szczerze mówiąc, trudno się z wami nie zgodzić. Prawda jest jednak taka, że najnowsza, piąta generacja koreańskiego SUV-a segmentu D, zadebiutowała w połowie 2023 roku, czyli ma już ponad trzy lata, co rzeczywiście zwiastuje nadchodzący lifting.
Z drugiej zaś strony przez kanciastą sylwetkę i futurystyczne kształty wydaje się, że samochód ma maksymalnie rok i jeszcze dobrze pamięta wnętrze fabryki, z której wyjechał.
Producenci wiedzą jednak, że stanie w miejscu i podziwianie, jak dobrze sprzedają się ich modele nie znaczy, że sukces potrwa wiecznie, dlatego trzeba myśleć przyszłościowo. Właśnie dlatego tuż po nowych generacjach Tucsona i Bayona przyjdzie czas na kolejne świeżutkie dzieło, czyli odświeżone Santa Fe, które właśnie przyłapano podczas testów.
Co prawda nowe Santa Fe po liftingu przyłapywano podczas testów już w zeszłym roku, jednak dopiero teraz prototyp stracił grubą czarną płachtę, która maskowała jego faktyczne kształty niczym zimowa kurtka. Teraz wygląd produkcyjnej wersji ukrywa już tylko czarno-biała folia, która dobrze pokazuje, czego można się spodziewać po odświeżonym Santa Fe.
Największą furorę zrobi chyba przód z reflektorami, które do tej pory miały diody ustawione w kształcie litery H. Po liftingu będą one oddzielone, a z boku znajdzie się miejsce na smukły pionowy LED.
Hyundai wprowadzi też pewnie nową atrapę chłodnicy i delikatnie przemodeluje dolną część zderzaka, dzięki czemu łatwo odróżnicie egzemplarze po odświeżeniu. Szczerze mówiąc, całość wygląda chyba jeszcze ciekawiej niż w Tucsonie nowej generacji.
Dość istotnie przy okazji liftingu zmieni się też tył Santa Fe. Wcześniej wyróżniały go nisko osadzone światła, również ze wzorem w kształcie litery H, połączone w coś na wzór jednego elementu. Odświeżenie wprowadzi pionowe reflektory po bokach, jednak nie wiadomo jakim kosztem, bo resztę klapy pokrywa kamuflaż.
Wnętrze nie skrywa tajemnic
Oczywiście Santa Fe nie zmieni się tylko i wyłącznie z zewnątrz. Już kilka miesięcy temu po sieci krążyły bowiem zdjęcia przedstawiające zupełnie nowe wnętrze z centralnie umieszczonym dużym ekranem, inną kierownicą i wyświetlaczem kierowcy przeniesionym dużo bliżej przedniej szyby. Na szczęście znajdzie się miejsce na kilka fizycznych przycisków, co z pewnością docenią klienci i Euro NCAP.
Obecne Santa Fe jest dostępne w wersji pięcio-, sześcio- oraz siedmioosobowej i nie zdaje się, by pod tym względem zbyt wiele zmieniło się przy okazji liftingu, bo przy 4830 mm i rozstawie osi wynoszącym 2815 mm, można dość komfortowo przewieźć większą liczbę pasażerów.
Aktualnie Santa Fe jest dostępne jako klasyczna hybryda oraz hybryda plug-in. Obie z nich bazują na benzynowym 1.6 T-GDI. Pierwsza odmiana oferuje 180 KM i może mieć napęd na przód lub cztery koła. Druga, z wtyczką, ma już 288 KM i występuje tylko w wersji AWD, ale również z sześciobiegowym automatem. Akumulator o pojemności 13,8 kWh pozwala jej na pokonanie do 64 km według WLTP w cyklu miejskim.
Fajnie byłoby, gdyby przy okazji liftingu Hyundai zwiększył moc i zasięg, ale trudno stwierdzić, czy zajdą w nich jakieś większe zmiany.
Nowością ma być za to odmiana EREV, która skorzysta z dwóch silników elektrycznych i jednostki spalinowej pełniącej funkcję generatora prądu. Taki zestaw miałby zapewnić niemal 1000 km.







Nie zostało dużo czasu
Aktualnie Santa Fe kosztuje przynajmniej 209 900 zł katalogowo i 173 900 zł w cenie promocyjnej. Odmiana plug-in to minimum 237 900 zł katalogowo i 206 900 zł w cenie promocyjnej. Zmian zapowiada się naprawdę sporo, dlatego może być to dobry argument dla Hyundaia, by minimalnie podwyższyć ceny SUV-a.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie, Hyundai Santa Fe po liftingu zadebiutuje w 2027 roku, więc wcale nie zostało dużo czasu. To może być dobra okazja na wyhaczenie aktualnego wcielenia tego modelu w niezłej cenie albo moment na uzbrojenie się w cierpliwość i poczekanie, jakie dokładnie nowości przyniesie nadchodzący lifting.
Więcej o marce Hyundai przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.