Nowa moda na samochody elektryczne. Przestrzeń bagażowa jest wszystkim
Moda na dostawcze samochody typu van zdaje się nieśmiało powracać za sprawą samochodów elektrycznych. To dumne grono dostawczych "elektryków" zostało właśnie poszerzone o Renault Twingo i Forda Explorera.

Wydawałoby się, że segment małych samochodów dostawczych opartych na osobowych zdążył już wymrzeć. Jednak nie stało się tak wszędzie, a co więcej obecnie przeżywa renesans za sprawą modeli elektrycznych, takich jak Volvo EX30, Renault 4, czy Citroena e-C3. Do tego grona niedawno dołączyły dwa kolejne przykłady.
Małe Twingo z wielkim bagażnikiem
Pierwszym z nich jest Renault Twingo, czyli najtańszy z rodziny małych elektryków francuskiej marki. Wymontowano z niego tylne siedzenia, a w ich miejscu umieszczono metalową klatkę z materiałową pokrywą, mającą na celu ukrycie ładunku i ściankami, dzięki którym towar nie wypadnie po otwarciu drzwi. Przestrzeń ładunkowa jest zaś oddzielona od kokpitu siatkowaną ścianką. Ta operacja pozwoliła na zwiększenie pojemności bagażnika ponad dwukrotnie - z 360 l do 797 l.

Z zewnątrz furgon odróżnia się od zwykłego Twingo czarnymi obramowaniami reflektorów i wyrazistym niebieskim lakierem - elementem korporacyjnego malowania francuskiego dostawcy energii EDF, dla którego auto zostało opracowane. Tylne szyby są również przyciemniane, aby zamaskować ładunek na pokładzie. Pakiet konwersji jest ponoć całkowicie odwracalny, co ma ochronić wartość odsprzedaży każdego dostawczego Twingo.

Niestety, Twingo nie jest dostępne dla szerokiej klienteli, a jedynie dla wspomnianej firmy EDF. Ale kto wie, może jeżeli auto się sprawdzi, to i trafi także do powszechnej sprzedaży?
Wszystko na stalakach wygląda lepiej
Drugim z omawianych aut jest Ford Explorer Van. Został on zmodyfikowany przez Dagenham Conversion Centre, odpowiedzialne za specjalistyczne zabudowy dostawczaków Forda w Wielkiej Brytanii. Z zewnątrz wygląda jak absolutnie podstawowy Explorer - czyli wspaniale, bo ten śnieżnobiały niemetalizowany lakier i czarne felgi stalowe wyglądają niezwykle rasowo.

Oczywiście podkreśla to tylko dostawczą rolę elektrycznego Forda. Wyposażono w stałą przegrodę za przednimi siedzeniami, a także nieco przemodelowaną tylną część wnętrza z płaską podłogą, haczykami i regulowanymi przegrodami. Osoby poszukujące jeszcze bardziej praktycznych rozwiązań mogą zamówić pakiet Utility Pack, który obejmuje schowek w bagażniku, relingi dachowe, pokrowce na siedzenia i siatkę na tylną szybę.

Dostępne są dwa różne układy napędowe. Model podstawowy wyposażony jest w tylny silnik elektryczny o mocy 282 KM, ale bardziej wymagający mogą sięgnąć po wersję z dwoma silnikami i napędem na wszystkie koła, o mocy 335 KM. Cen na razie nie podano, ale i tak polski klient może o nim zapomnieć - auto jest (a przynajmniej będzie przez jakiś czas) - dostępne wyłącznie w wielbiącej takiego typu auta Wielkiej Brytanii.
Więcej o samochodach elektrycznych przeczytasz tutaj:



















