REKLAMA

Miała pęknąć setka w 0,9 s. A pękli Chińczycy

Chiński producent odkurzaczy miał wielkie marzenia o zrewolucjonizowaniu branży motoryzacyjnej, ale postanowił pozostać przy tym, co robi najlepiej. Po okrągłym roku nadszedł koniec Dreame Auto.

Miała pęknąć setka w 0,9 s. A pękli Chińczycy

Z jakiegoś powodu sam nie wierzyłem w informacje, które przez ostatni rok trafiały do mediów od samego Dreame Auto. Miał być czteroosobowy konkurent Bugatti robiący setkę w 0,9 sekundy, miał być też SUV w stylu Rolls-Royce’a. Okazuje się, że są jedynie zwolnienia, a cały projekt był jedynie narzędziem marketingowym i od początku nie miał się udać.

Producent odkurzaczy kończy z samochodami

Za trzy dni minie okrągły rok od kiedy po raz pierwszy informowaliśmy was, że Dreame, producent odkurzaczy, założył markę Dreame Auto i planuje stworzyć czteroosobowego i elektrycznego konkurenta Bugatti. Motoryzacyjne media nie mogły się pozbierać, a po miesiącu nowy gracz zapowiedział, że SUV konkurujący z Rolls-Royce’em Cullinanem też się pojawi.

Zdawało się, że bajki szybko znalazły swoje pokrycie, bo na styczniowych targach CES 2026 pojawił się nawet koncept Kosmera Nebula 1, a w kwietniu Dreame Auto zaprezentowało Nebula Next 01 Jet Edition, czyli jego rozwinięcie tego pierwszego o, uwaga, dopalacze rakietowe, dzięki którym hipersamochód miał osiągać 100 km/h w 0,9 sekundy.

Wszystko to brzmiało wręcz absurdalnie, bo producent jest przecież firmą specjalizującą się w sprzęcie AGD – robotach sprzątających, bezprzewodowych odkurzaczach pionowych i suszarkach. To trochę tak, jakby Fiat ogłosił, że wkrótce stworzy konkurenta Lamborghini. Okazuje się jednak, że przynajmniej w przypadku Dreame Auto nic takiego się nie stanie i według niektórych, miało chodzić jedynie o zdobycie rozgłosu.

Dreame Auto chciało rozgłosu

Dreame podjęło decyzję o zamknięciu działu motoryzacyjnego i zlikwidowaniu projektu Starry Sky Plan, który polegał na wejściu na rynek samochodów elektrycznych i opracowaniu hipersamochodu. W najlepszym momencie producent zatrudniał niemal 1000 pracowników, ale od maja zaczęły się systematyczne zwolnienia.

Obecnie w szeregach pozostały jedynie osoby z działu finansowego i prawnego, które zajmują się likwidacją działalności i tłumaczeniem się przed dostawcami, którzy podobnie jak klienci, słyszeli bajeczki o początku produkcji od 2027 roku.

Według CarNewsChina.com wewnętrzne źródła twierdzą, że Dreame Auto od samego początku miało jedynie zapewnić rozgłos marketingowy i zwiększyć fundusze niż faktycznie produkować samochody.

Byli już pracownicy firmy powiedzieli China Economy, że model widoczny na targach CES 2026 w rzeczywistości był jedynie makietą kupioną od firmy modelarskiej z Szanghaju za kilka milionów juanów, którą następnie zmodyfikowano, dodając podwozie i silniki, by kamery i media miały z niego pożywkę, co oznacza, że nie był to prototyp z programu inżynieryjnego Dreame Auto.

Nie wiem, choć się domyślam

Głośny wątek dotyczy też samej struktury pracy. Według pracowników, nie mieli oni najpierw zbudować samochodu, który pomoże im pozyskać inwestorów i finansowanie, tylko najpierw szukali pieniędzy, a dopiero później mieli zająć się budową auta. Dreame Auto miało też kusić doświadczonych pracowników innych producentów wysokimi pensjami i wysokimi stanowiskami.

W oficjalnym oświadczeniu Dreame nie napisało wprost, że kończy produkcję samochodów, ale jednocześnie jakakolwiek wzmianka o ich rozwoju się nie pojawiła, w przeciwieństwie o inteligentnym sprzęcie AGD. Wszystkie znaki na chińskim niebie sugerują jednak, że gałąź motoryzacyjna marki dawno zaczęła się łamać i kwestią czasu jest, gdy w mediach pojawi się komunikat, że pękła na dobre.

Na pytanie czy mamy do czynienia z motoryzacyjną klapą, czy marketingowym sukcesem, spróbujcie odpowiedzieć sami.

Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.