REKLAMA

Chińczycy poprawią 4,3 mln aut. Mogli nie zaczynać tej mody

Chiny wycofują do serwisu 4,3 mln samochodów, bo pasażer po wypadku może nie znaleźć klamki. Tesla ma poprawić prawie 3 mln aut. Największa akcja w historii tamtejszej motoryzacji przez najgłupszy gadżet dekady.

Chińczycy poprawią 4,3 mln aut. Mogli nie zaczynać tej mody

Nie jeżdżę autami z chowanymi klamkami. Ale w zasadzie odkąd weszły, co jakiś czas nasuwa mi się to samo pytanie: po co? Wyobrażam sobie, że przy macaniu gładkiej blachy i oczekiwaniu, aż elektronika łaskawie wysunie mi uchwyt, przez tę sekundę czułbym się jak idiota proszący samochód o pozwolenie na wejście do własnego auta. Chociaż może to tylko moje wymysły.

Cóż, taka moda. A z modami jest tak, że jak szybko „wybuchają”, tak równie szybko przemijają. I tak samo jest w tym przypadku, tylko ta moda rozbiła się o prąd.

Chiński urząd SAMR właśnie ogłosił, że 11 producentów wycofa do serwisu około 4,3 mln pojazdów. Problem dotyczy samochodów z elektrycznymi lub chowanymi klamkami, ale nie chodzi wyłącznie o sam uchwyt na zewnątrz. W razie wypadku i utraty zasilania pasażer musi mieć możliwość mechanicznego otwarcia drzwi od środka, a w części aut awaryjna klamka jest trudna do znalezienia albo użycia.

Tesla i reszta

Sama Tesla wycofuje 2 975 910 aut. To modele 3 i Y z chińskiej fabryki oraz importowane Model 3, Model S i Model X. Akcja rusza 25 września. Amerykański producent nie wymienia jednak klamek. Zamiast tego dołoży oznaczenia pokazujące, gdzie znajduje się mechaniczne awaryjne otwieranie drzwi, a aktualizacja oprogramowania ma po zderzeniu automatycznie opuścić szyby. Trochę jakby producent powiedział: skoro nie umiecie otworzyć drzwi, to chociaż otworzymy wam okno.

Reszta stawki to już wyłącznie chińskie marki. Xiaomi poprawi około 390 tys. aut, Leapmotor 371 tys., Xpeng 265 tys., a mniejsze akcje zgłosiły Lynk & Co, Chery, Dongfeng, BAIC, Geely, Zeekr i marki FAW. Zabrakło tylko BYD, żeby zebrać przy tym stoliku całą chińską śmietankę.

Bo to głównie Chińczycy rozkochali się w chowanych klamkach, montując je nawet w tanich autach. Potem jednak przyszły wypadki, jak choćby ten z października 2025 r., kiedy to w Chengdu rozbił się i zapalił Xiaomi SU7 Ultra. Kierowca zginął, a przechodnie dostać się do samochodu nie były w stanie otworzyć drzwi.

Późniejsza ekspertyza wykazała, że po zderzeniu odłączyło się zasilanie niskiego napięcia, przez co przestało działać elektryczne otwieranie drzwi. To właśnie jest problem z autami, które uzależniają zwykłą czynność, jaką jest otwarcie drzwi, od tego, czy elektronika nadal ma ochotę współpracować. Państwo w końcu uznało, że trzeba z tym zrobić porządek.

W rezultacie powstała wchodząca w życie 1 stycznia 2027 norma GB 48001-2026. Nowe przepisy wymagają, żeby każde drzwi (poza klapą bagażnika) miały mechaniczne otwieranie z zewnątrz i od wewnątrz. Klamki wewnętrzne muszą być widoczne i czytelnie oznaczone. Norma mówi, że każda klamka zewnętrzna musi zachować przestrzeń na dłoń o wymiarach co najmniej 60x20x25 milimetrów. To technicznie zamyka temat całkowicie chowanych klamek w obecnej formie. Chiny są pierwszym krajem, który wprost tego zakazał.

Xiaomi SU7

Inni też widzą problem

To nie fanaberia dalekiego wschodu. Amerykańska NHTSA również zajmuje się tą kwestią. W lipcu, zamiast wszczynać dochodzenie w sprawie konkretnego rozwiązania Tesli, zdecydowała się rozpocząć prace nad przepisami, które mają wymagać łatwego do znalezienia i użycia systemu awaryjnego otwierania drzwi.

Analiza Bloomberga wykazała, że w co najmniej 15 śmiertelnych wypadkach Tesli problemy z otwarciem drzwi były jednym z czynników, które przyczyniły się do śmierci podróżujących. Problem jest realny, policzalny i ma nazwiska.

Produkowanie dwóch wersji drzwi – jednej dla Chin i jednej dla całej reszty – jest drogie i upierdliwe, więc branża zwykle wybiera jeden standard. Całkiem więc możliwe, że to, co Chiny wymyśliły dla siebie, po cichu stanie się normą także u nas.

Ironią jest tu kierunek, z którego przyszło otrzeźwienie. Bo oto przez dekadę chińscy producenci powtarzali, że mechaniczna klamka to przeżytek, że przycisk jest nowocześniejszy, że opór powietrza. A teraz te same Chiny wprowadzają nakaz zapewnienia ludziom czegoś, za co zawsze można złapać ręką.

Bo w całym tym wyścigu na minimalizm gdzieś zgubił się drobny detal: drzwi mają się otwierać. Zawsze. Także wtedy, gdy w aucie zabraknie prądu.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.