REKLAMA

Civic Type R w nowej wersji. Możemy popatrzeć przez szybę

Honda odświeżyła Civica Type R na rocznik 2027. Nowy przód, lepsze chłodzenie, podgrzewane fotele i Google w środku. Wszystko to dla Amerykanów, bo z polskiego cennika Type R już zniknął, a Europa żegna się z nim w tym roku.

Civic Type R w nowej wersji. Możemy popatrzeć przez szybę
REKLAMA

Honda pokazała odświeżonego Civica Type R na rok modelowy 2027, który w tym miesiącu ma zacząć trafiać do amerykańskich salonów. To lifting w połowie cyklu, akurat na jubileusz, przeprowadzony ponad cztery lata po debiucie szóstej generacji. I wbrew pozorom nie chodzi tu wyłącznie o makijaż.

REKLAMA

Przód, który pracuje

Zabudowa jest nowa, z przeprojektowanym przednim pasem, głębszym splitterem i powiększonym dolnym wlotem. Honda tłumaczy to dociskiem i chłodzeniem: ma to zapewniać lepszy przepływ powietrza, a jednocześnie przekładać się na mniej turbulencji. Do tego doszły przestrojone amortyzatory w trybie +R, szybszy automatyczny rev match i sztywniejszy pedał hamulca, w którym pojawiła się sprężyna kasująca luz mechanizmu.

Jak to zwykle z liftingami bywa, pod maską próżno szukać rewolucji. Turbodoładowana jednostka 1996 cm3 oddaje 315 hp i 420 Nm, a jedyną dostępną skrzynią pozostaje sześciobiegowy manual. Co ciekawe, w europejskich papierach ten sam silnik ma 329 KM, podczas gdy amerykańska specyfikacja podaje 315 hp według normy SAE. Po samym przeliczeniu jednostek amerykańskie 315 hp odpowiada około 319,5 KM, więc różnicy nie można tłumaczyć wyłącznie innymi jednostkami. Moment obrotowy jest w obu przypadkach taki sam.

REKLAMA

Fotele wreszcie grzeją

Największą zmianą w kabinie są podgrzewane fotele, które w Type R pojawiają się po raz pierwszy. Czerwona tapicerka dostała nowy wzór perforacji, na desce rozdzielczej wylądował Ultrasuede, a gałka zmiany biegów pociemniała. Pojawił się też nowy kolor, który nazwano Meteorite Gray Metallic. Pojawiły się też usługi Google z asystentem Gemini, a obok nich Alexa. Doszły jeszcze dwa gniazda USB-C i automatycznie przyciemniane lusterko.

Pod maską zmieniła się osłona silnika, stylizowana na te z pierwszych japońskich Type R. Niby drobiazg, ale właśnie za takie drobiazgi fani gotowi są zapłacić. Za kilka albo kilkanaście lat sama ta osłona na rynku części będzie warta krocie.

REKLAMA

Na listę usprawnień, które trudno dostrzec gołym okiem, trafiły poprawione systemy Honda Sensing, które mają lepiej radzić sobie z dostrzeganiem motocykli i rowerów, adaptacyjny tempomat o poprawionej reakcji na hamowanie i przyspieszanie czy dwutonowy klakson. Doszło też hamowanie pokolizyjne.

Cennik startuje z poziomu 48 695 dolarów bez dopłaty transportowej. Silnik K20C nadal powstaje w fabryce w stanie Ohio, co Honda podkreśla w komunikacie.

REKLAMA

Timing nie jest przypadkowy. W przyszłym roku mija bowiem 30 lat od debiutu pierwszego Civica Type R w Japonii i dekada obecności w Ameryce Północnej. Honda przy tej okazji przypomina, że to najlepiej sprzedający się hot hatch w Stanach i jedyny w swojej klasie dostępny wyłącznie z manualem. Z marketingowego punktu widzenia aż się prosi o odświeżenie w takim momencie.

My możemy się poślinić

W czerwcu 2025 r. Honda ogłosiła koniec sprzedaży Type R w Europie i pożegnała model czterdziestoma egzemplarzami wersji Ultimate Edition. Oficjalne stanowisko brzmiało, że gama musi ewoluować zgodnie z europejskim prawem. Pisaliśmy o tym wtedy bez entuzjazmu i nic się od tego czasu nie poprawiło.

REKLAMA

W polskim cenniku Civica zostały trzy wersje hybrydy z układem o mocy 184 KM. Katalogowo kosztują od 152 700 zł, a w trwającej właśnie promocji producent schodzi do 137 700 zł za wersję Elegance. Po zeszłorocznym odświeżeniu wnętrze jest lepiej wykończone, tylko że sportowego w tym aucie tyle, co napisu na kluczyku. Type R, zanim wypadł z listy, kosztował ponad ćwierć miliona złotych i był ostatnim dużym hot hatchem, który nie próbował wszystkich przekonać, że skrzynia manualna to muzealny eksponat.

Przepisy, czyli wygodna odpowiedź

Oficjalny powód to oczywiście europejskie regulacje. Dostosowanie silnika produkowanego w małych seriach do kolejnego progu nie zwraca się przy takim wolumenie i trudno z tą arytmetyką dyskutować. Mniej wygodne jest to, co z niej wynika. Ten sam silnik, który w Stanach dostaje właśnie nowy przód, podgrzewane fotele i asystenta głosowego, w Europie okazał się nie do uratowania.

REKLAMA

Nie wspominając nawet o zapowiadanej w japońskich mediach wersji HRC opartej właśnie na odświeżonym Civicu. Według doniesień ma ona otrzymać m.in. zmodyfikowane zawieszenie, większe hamulce i kute felgi. Nam zostaje grzeczne toczenie się hybrydą pod butelkomat.

Prawdziwie sportowy Civic nie umarł. W amerykańskim salonie można do niego wsiąść. Niestety, w polskim można co najwyżej zapytać, czy Sport ma nakładki na pedały.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA