BYD ma dedykowane auto dla Europy. W Chinach to się nie zarabia
BYD osiągnęło coś naprawdę dużego i symbolicznego - po raz pierwszy zarobili więcej za granicą, niż w Chinach. Budując swoją pozycję w Europie (ale też tracąc w Chinach) marka zyskuje i poszerza horyzonty - idąc za ciosem, planuje nowy, wybitnie europejski model.

BYD mimo krótkiego, trwającego dopiero 23-letniego żywota zaczyna budować swoją międzynarodową pozycję. Powiem więcej, jesteśmy świadkami historycznej chwili - oczywiście, historycznej dla BYD. I całej chińskiej motoryzacji.
BYD zarobił więcej na eksporcie, niż rynku lokalnym
W opublikowanych 28 sierpnia półrocznych sprawozdaniach finansowych znalazła się liczba, która mówi więcej niż jakikolwiek komunikat prasowy: 53 proc. przychodów BYD nie pochodzi już z Chin. To pierwszy raz w historii grupy z Shenzhen i szczegół, który mówi znacznie więcej niż wiele deklaracji o tym, jak wrogi stał się rynek, na którym wszystko się zaczęło, ale i jak ważna staje się zagranica.
Liczby są imponujące. Sprzedaż poza Chinami w pierwszej połowie roku wzrosła o 34 proc. do 181,3 mld juanów, czyli ok. 100,6 mld zł.
W zasadzie był do tego zmuszony
Według danych Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych, w tym samym okresie przychody w Chinach spadły o 31 proc. a w samym lipcu sprzedaż samochodów spadła o 21 proc. Oznacza to, że największy na świecie producent samochodów elektrycznych przestał uzależniać zyski od własnego kraju.
Zresztą, Bloomberg Intelligence potwierdza, że prawie wszyscy producenci, odnotowali spadek przychodów ze sprzedaży detalicznej w kraju właśnie z powodu ciągłych rabatów.
Na większości rynków zagranicznych chińskie marki mogą podnosić swoje ceny, jednocześnie oferując ceny niższe niż u lokalnej konkurencji - przez co marża z nawiązką rekompensuje koszty eksportu. Dlatego łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie eksport stał się motorem napędowym wzrostu w sektorze. I tak, w lipcu chiński eksport samochodów wzrósł o proc. względem lipcu ubiegłego roku.
Dlatego zaczyna szykować oferty dla konkretnych rynków
W Europie zaproponowano nową kategorię pojazdów - "E-Car", nazywany oficjalnie M1E, dla aut elektrycznych, o długości poniżej 4,2 m. Pojazdy te są przeznaczone wyłącznie do użytku miejskiego i będą uprawnione do licznych zachęt zakupowych, jeśli model spełni wymagania produkcyjne. Europa ma nadzieję konkurować z Chinami w tym sektorze, aby wzmocnić gospodarkę europejskich producentów samochodów.
Mając to na uwadze, chiński producent BYD, pragnący coraz mocniejszej pozycji w Europie, przygotowuje miniaturowy elektryczny samochód miejski. Będzie oparty na technologii zastosowanej w Racco, kei-carze zaprezentowanym z myślą o rynku japońskim, który BYD zaprezentował tego lata. Mówimy tu o samochodziku długości 3,4 m, akumulatorach o pojemności 34 kWh, gwarantujących maksymalny zasięg 320 km.

BYD podobno wykorzysta swoją fabrykę na Węgrzech, której otwarcie planowane jest na ten rok. W Japonii Racco jest sprzedawany w cenie bazowej około 16 tys. euro - w Europie cena powinna wynosić niewiele więcej - przewidywane są kwoty poniżej 18 tys. euro. (78 tys. zł).
Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.