Chińczycy biorą Londyn. Czarne taksówki spłakane
Baidu i Freenow pokazały w Londynie swoją autonomiczną taksówkę RT6. Testy na ulicach brytyjskiej stolicy trwają już od lata, na razie z człowiekiem na pokładzie. Przejazdy dla pasażerów mają ruszyć w 2027 roku.

23 października Baidu i należące do Lyfta Freenow pokazały dziennikarzom pojazd RT6 na londyńskich ulicach. Same testy ruszyły pod koniec lipca w dzielnicy Brent, z człowiekiem gotowym w każdej chwili przejąć kierownicę. Pasażerowie na przejazd robotaksówką muszą jeszcze poczekać –komercyjny start zaplanowano na 2027 rok.
RT6 to już szósta generacja robotaksówki Apollo Go, zaprojektowana od zera pod przewozy. W Londynie ma jeździć w hybrydowej sieci Freenow, obok klasycznych taksówek i aut z kierowcą. Dla Baidu to pierwszy brytyjski przystanek po Hongkongu, gdzie Chińczycy oswajali już ruch lewostronny. Globalnie Apollo Go ma na liczniku ponad 22 mln przejazdów (według danych Baidu), więc do brytyjskiej stolicy nie przyjechał debiutant.
Londyn jako egzamin na prawo jazdy
Freenow chwali Londyn jako wyjątkowo wredny poligon: wąskie uliczki, progi zwalniające i gąszcz stref z niskim ograniczeniem prędkości. Jak ujął to szef brytyjskiego Freenow, auto przechodzi fazę uczenia się zasad ruchu – zupełnie jak człowiek przed egzaminem na prawo jazdy. Chińska sztuczna inteligencja zdaje więc brytyjskie prawko, tylko bez spoconych dłoni i instruktora wzdychającego nad kartką.
Dlaczego akurat Europa, a nie kolejne amerykańskie miasto? Bo za oceanem robi się ciasno. Na dodatek amerykański Senat pracuje nad stałym zakazem dla chińskich samochodów, więc firmy z Państwa Środka coraz chętniej zerkają na Stary Kontynent. Freenow i Lyft zapewniają przy tym, że cały czas rozmawiają z Transport for London i rządowym centrum do spraw pojazdów autonomicznych, więc formalnie wszystko ma być poukładane.
Londyn, ze swoim deszczem, mgłą i korkami, nagle awansował na modny plac manewrowy dla autonomii.
Korek na starcie
Baidu ma zresztą towarzystwo. We wrześniu pierwszą brytyjską usługę autonomicznych przejazdów odpalił duet Uber i Wayve – też z człowiekiem w roli nadzorcy za kółkiem. Waymo celuje w pełną jazdę bez kierowcy jeszcze w tym roku. Londyn stał się nagle najgęściej obsadzoną autonomiczną sceną w Europie. O tym wyścigu pisaliśmy już wtedy, gdy Baidu dopiero czekało w kolejce. Teraz dojechało pod bramę i daje znać klaksonem.

Z tą „autonomią” bywa zresztą różnie. W Londynie na fotelu wciąż siedzi żywy operator. Słowo „bezzałogowy” ma w tej branży zaskakująco elastyczną definicję. Jak często ludzie wkraczają do akcji? Tego firmy wolą nie zdradzać, a pytane wprost, wygodnie chowają się za tajemnicą handlową. Dopóki więc na pokładzie RT6 siedzi operator z krwi i kości, „autonomiczny” jest raczej słowem z materiałów reklamowych niż opisem tego, co faktycznie dzieje się na drodze.
A co z czarnymi cabami?
Freenow uspokaja, że nie przyjechało zdetronizować słynnych londyńskich cabów – te mają pozostać nieodłącznym elementem Londynu. Flota Baidu ma liczyć kilkadziesiąt aut. Na oko skromny start, ale od czegoś trzeba zacząć. Dekadę temu tak samo lekceważono niejakiego Ubera, a skończyło się przejęciem połowy miasta.
Sami Londyńczycy są podobno ciekawi. Słowo „podobno” jest tu kluczem, bo Freenow powołuje się na sondaż wykonany na własne zlecenie, a wiadomo, jak z takimi badaniami bywa. Niemniej ponad połowa mieszkańców ma deklarować chęć przejażdżki, a wśród młodszych poparcie jest jeszcze wyższe. Ile z tego entuzjazmu przetrwa pierwsze spotkanie z autem, które hamuje „bo tak” na środku skrzyżowania, przekonamy się niebawem.
Nad Wisłą póki co robotaksówki można oglądać głównie na zdjęciach zza granicy. Na własną RT6 w Krakowie czy Warszawie przyjdzie nam jeszcze poczekać, bo u nas temat utknął na długo przed pierwszym kilometrem. Może to i lepiej. Zanim dojedzie to do Polski, w Londynie zdąży urosnąć cała flota. Albo cała kolejka reklamacji.
* Zdjęcie główne wygenerowane z pomocą sztucznej inteligencji
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.