Chcą zakazu samochodów spalinowych. Napisali list
Zakaz sprzedaży samochodów elektrycznych po 2035 roku podzielił nie tylko mieszkańców państw Unii Europejskiej, ale jak się okazuje - także ich przywódców.

Przedstawiciele siedmiu państw członkowskich podpisało specjalny apel skierowany do władz Unii Europejskiej. Uważają oni, że osłabienie przepisów dotyczących emisji mogłoby zagrozić celom klimatycznym Europy, konkurencyjności gospodarczej i bezpieczeństwu energetycznemu.
Siedem państw chce pierwotnych rozwiązań
Jak wynika z dokumentu, do którego dotarł portal Euronews.com, siedem państw członkowskich zwróciło się do władz Unii Europejskiej ze sprzeciwem wobec jakichkolwiek obniżek norm emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych. Są to:
- Dania,
- Francja,
- Hiszpania,
- Luksemburg,
- Niderlandy,
- Portugalia,
- Szwecja.
W nieformalnym dokumencie kraje wspólnie potwierdziły swoje poparcie dla szybkiej elektryfikacji samochodów osobowych i dostawczych w całym bloku, wzywając do rozbudowy infrastruktury ładowania i wprowadzenia zachęt mających na celu stymulowanie popytu konsumentów.
Apel jest odpowiedzią na złagodzenie proponowanego przez Komisję Europejską zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi do 2035 roku, w odpowiedzi na naciski ze strony kilku rządów i producentów samochodów. Zamiast tego, organ wykonawczy UE zaproponował redukcję o 90 proc. emisji CO2 wytwarzanego przez samochody w ofercie producentów do 2035 roku.
Autorzy wyrażają obawę, że nadmierne ustępstwa osłabią pewność inwestycji i spowolnią transformację, która w europejskim sektorze motoryzacyjnym już trwa.
Nie tylko ekologia
Siedem państw uważa, że elektryfikacja nie jest już wyłącznie celem środowiskowym, ale koniecznością geopolityczną. Podają uzasadnienie, że rosnąca flota pojazdów elektrycznych może nie tylko poprawić jakość powietrza i pomóc w osiągnięciu unijnych celów klimatycznych, ale też zmniejszyć narażenie na wahania cen paliw.
Elektryfikacja europejskiej floty pojazdów lekkich może zmniejszyć nasze narażenie na przyszłe kryzysy geopolityczne i szoki cenowe paliw kopalnych. Jest to również bezpośrednia i zrównoważona odpowiedź na zwiększenie przystępności cenowej poprzez ochronę użytkowników dróg przed rosnącymi cenami paliw
Jest to bezpośrednie nawiązanie do aktualnej sytuacji geopolitycznej, gdzie wojna na Bliskim Wschodzie bezpośrednio wpłynęła na wzrost cen paliwa. Sygnatariusze wskazują także, że sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie wzrosła w I kwartale br. o 33 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim - ma to być dowód na to, że konsumenci coraz częściej postrzegają pojazdy elektryczne jako praktyczną odpowiedź na rosnące koszty paliwa.
Trzeba przyznać, że powyższe argumenty mają jakiś sens. Ale uzasadniają co najwyżej wprowadzenie pewnych nakazów proekologicznych, a nie całkowity zakaz sprzedaży aut spalinowych. Sam zakaz odbiera kupującym wybór, jak również prowadzi do osłabienia europejskich marek względem chińskich - ale o tym powiedziano już chyba wszystko.
Więcej o wpływie Unii Europejskiej na motoryzację przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.