Jeździł jak typowy Sebix. Sąd poprosił o badanie zawartości głowy
23-latek stracił prawo jazdy po tym, jak wielokrotnie popisywał się samochodem na ulicy, a następnie nie przedstawił wymaganego badania psychologicznego. Niemiecki sąd uznał, że urząd miał podstawy, by zakwestionować jego zdolność do bezpiecznego prowadzenia pojazdów.

Prawo jazdy w Polsce można stracić na wiele sposobów - a to czy kierowcy się tym przejmują, to inna sprawa. Jednak ostatnia sprawa z Niemiec może wywoływać u polskiego czytelnika zdumienie.
Zabrali mu prawo jazdy, bo nie udowodnił, że nie jest chory psychicznie
Jak podaje ADAC, 23-letni mężczyzna z Koblencji w Nadrenii-Palatynacie wielokrotnie jeździł wynajętymi samochodami po centrum Koblencji. Jego zachowanie obejmowało m.in. gwałtowne przyspieszanie na krótkich odcinkach i hałasowanie silnikiem, odtwarzanie bardzo głośnej muzyki, przekroczenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym, czy brak odpowiedniej reakcji na interwencje policji i powtarzające się upomnienia.
W Niemczech prawo jazdy nie jest uzależnione wyłącznie od znajomości przepisów i liczby punktów karnych. Liczy się także to, czy dana osoba daje podstawy, by uznać ją za zdolną do bezpiecznego uczestnictwa w ruchu.
W tej sprawie urząd uznał, że powtarzające się zachowanie kierowcy uzasadnia wątpliwości dotyczące jego predyspozycji do prowadzenia samochodu. Sąd podzielił to stanowisko na etapie postępowania dotyczącego tymczasowej ochrony. Postawę mężczyzny opisał jako przejaw nadmiernej potrzeby zwracania na siebie uwagi, przedkładanej nad zasady ruchu i interesy innych osób.
Dlatego w styczniu 2026 r. urząd ds. uprawnień do kierowania zażądał od niego przedstawienia opinii medyczno-psychologicznej, określanej w Niemczech skrótem MPU. Mężczyzna jej nie dostarczył, więc w maju odebrano mu uprawnienia. Zaskarżył tę decyzję, ale 7 października 2026 r. sąd administracyjny w Koblencji odrzucił jego wniosek o tymczasową ochronę przed jej skutkami.
A czym jest owe MPU?
MPU, czyli Medizinisch-Psychologische Untersuchung, to niemieckie badanie medyczno-psychologiczne służące ocenie, czy dana osoba jest zdolna do bezpiecznego prowadzenia pojazdów. Bywa wymagane m.in. w sprawach dotyczących alkoholu, narkotyków lub poważnych i powtarzających się naruszeń przepisów.
Nie jest zwykłym egzaminem na prawo jazdy. Ma pomóc ocenić, czy istnieją przesłanki do zakwestionowania zdolności do prowadzenia pojazdów. W opisywanym przypadku urząd chciał ustalić, czy zachowanie kierowcy wskazywało na problem z przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa. Mężczyzna nie dostarczył wymaganej opinii, co doprowadziło do odebrania mu uprawnień.
Czy w Polsce też mogłoby się to stać?
Polskie przepisy również przewidują badania psychologiczne kierowców w określonych sytuacjach, a uprawnienia mogą zostać cofnięte na podstawie odpowiedniej decyzji administracyjnej. Nie należy jednak automatycznie przenosić niemieckiego rozstrzygnięcia na polski grunt.
W Polsce samo głośne przyspieszanie nie oznacza automatycznie utraty prawa jazdy. Konkretne konsekwencje zależą od tego, jakie wykroczenia popełniono, czy doszło do zagrożenia bezpieczeństwa oraz czy zachodzą ustawowe przesłanki do skierowania na badania lub cofnięcia uprawnień.
Więcej o prawie jazdy przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.