Oto chiński Volkswagen. Uczeń zrobił mistrza
Volkswagen Anhui oficjalnie wprowadził do sprzedaży ID. Unyx 07 – pierwszego elektrycznego sedana marki, który kryje w sobie chińską elektronikę i ambicje odbudowy pozycji VW na najtrudniejszym rynku świata.

Volkswagen pokazał nowy model o nazwie ID. Unyx 07. Formalnie to kolejny samochód elektryczny niemieckiej marki. W praktyce – chiński Volkswagen pełną gębą. I właśnie dlatego może mieć sens. Bo jeśli ktoś jeszcze myślał, że Europejczycy nauczą Chińczyków robić samochody, to rok 2026 brutalnie wyjaśnia sytuację. Teraz to Volkswagen jedzie do Chin po technologię.
Xpengvagen
Volkswagen wziął XPenga i zrobił z niego własny system operacyjny, albo raczej nakładkę. Bo nowy ID. Unyx 07 powstał „we współpracy” właśnie z XPengiem. To ta sama firma, w którą Volkswagen wpompował 700 mln dolarów za niecałe 5 proc. udziałów.
I nie, to nie jest tylko finansowa ciekawostka dla działu relacji inwestorskich. Chińczycy realnie pomagają dziś Volkswagenowi ogarnąć elektronikę, software i tempo rozwoju nowych modeli.
Efektem jest architektura CEA – China Electronic Architecture – przygotowana wspólnie przez XPenga, CARIAD China i Volkswagena. Niemcy chwalą się, że od pierwszych szkiców do gotowego auta minęło zaledwie 18 miesięcy. W europejskich realiach tyle czasem trwa wybieranie dostawcy przycisków do kierownicy albo projektowanie nowego motywu dla Android Auto.
Sedan, którego Europa raczej nie zobaczy
ID. Unyx 07 ma 4853 mm długości i wygląda trochę tak, jakby ktoś skrzyżował ID.7 z chińskim startupem technologicznym. Jest bardzo dużo LED-ów, podświetlane logo, opadająca linia dachu i cały pakiet stylistyki pod hasłem „samochód przyszłości”. 6 kamer, radar milimetrowy i ultradźwięki, a pod koniec roku ma pojawić się też wersja z LiDAR-em.

Wnętrze, jak już można zakładać niemal w ciemno, jest podstawką pod wszelkiej maści ekrany. Mamy tutaj 15-calowy ekran centralny, AR-HUD odpowiadający 27-calowemu obrazowi, ekran dla pasażera, zegar – oczywiście w ekranie – i system głosowy oparty na dużym modelu językowym. Brzmi bardziej jak specyfikacja smartfona niż Volkswagena. Do tego złote logo, bo czemu nie.
Ach tak, i naturalnie „oświetlenie ambientowe” – absolutnie nie mogło zabraknąć ambientowego oświetlenia.
I dokładnie o to chodzi.
Chiński klient oczekuje dziś od auta elektroniki, funkcji online i cyfrowych bajerów. Klasyczne argumenty Volkswagena o „solidności wykonania” przestały robić na kimkolwiek wrażenie.
19 tys. dolarów brzmi zachęcająco
Pod podłogą siedzi akumulator LFP o pojemności 60 kWh, który zasila tylny silnik o mocy 170 kW. Producent deklaruje 558 km zasięgu w chińskim cyklu CLTC. Volkswagen Anhui potwierdził plany wprowadzenia wersji z większym akumulatorem – ma ona pojawić się jeszcze w tym roku.
Ale najlepsza jest cena.
Bazowy wariant kosztuje promocyjnie 129 900 juanów, czyli około 19,1 tys. dolarów, ale na zamówienia złożone przed 1 czerwca w promocji ścięto 20 tys. Tak, dobrze czytacie. Za mniej niż cena europejskiego auta kompaktowego z dieslem chiński klient kupi dużego elektrycznego sedana z zaawansowanym kokpitem i funkcjami autonomicznego parkowania.

Oczywiście w Chinach, co oznacza, że w Europie zapewne kręciłby się gdzieś pomiędzy „wysokimi dwójkami” a może nawet trójką z przodu. A potem europejscy producenci zastanawiają się, dlaczego Chińczycy zaczęli ich zjadać.
Niemcy nie mają wyjścia
Wszystkie te nowinki wchodzą na rynek w momencie, gdy Volkswagen musi udowodnić, że jest jeszcze realnym graczem w Państwie Środka. W pierwszym kwartale 2026 roku dostawy spółki w Chinach skurczyły się o 14,8 proc. rok do roku – do 548 700 sztuk. Sprzedaż elektryków grupy na tym rynku spadła w tym samym czasie o 64 proc., bo po wygaśnięciu dopłat i bez nowych, konkurencyjnych modeli kupujący zwyczajnie odwrócili się na pięcie. W całym 2025 roku VW sprzedał w Chinach poniżej 2,7 mln aut – o ok. 8 proc. mniej niż rok wcześniej.
Sytuacja VW w Chinach przestała być komfortowa już dawno temu. Lokalne marki typu BYD, Geely czy właśnie XPeng nauczyły się robić auta szybciej, taniej i — co najgorsze dla Niemców — często lepiej dopasowane do oczekiwań klientów.
Na ratunek ma przyjść nowa fala modeli. W samym 2026 roku Volkswagen zapowiada ponad 20 premier NEV na rynku chińskim. Jak pisaliśmy, zachodnie marki wchodzą w coraz głębsze partnerstwa z chińskimi producentami – i jest w tym spora ironia: firmy, które kiedyś transferowały technologię do Chin, teraz kupują ją w drugą stronę.
Volkswagen przeszedł z pozycji nauczyciela do pozycji partnera technologicznego. Albo nawet ucznia. I to może być najmądrzejsza rzecz, jaką zrobili od lat. Bo ID. Unyx 07 wygląda jak samochód stworzony na chiński rynek, a nie europejski model przetłumaczony na mandaryński.
A właśnie tego Volkswagenowi brakowało.



















