Tesla Semi stanęła w ogniu. Ogromny akumulator stał się ogromnym problemem
W Kaliforni ogromne utrudnienia drogowe wywołał pożar Tesli Semi. Elektryczna ciężarówka zapaliła się bez konkretnego powodu, po czym lokalni strażacy przez kilkanaście godzin próbowali ją ugasić.

Pożary samochodów elektrycznych są już swoistym memem. Jednak w całej wręcz nieco śmiesznej powtarzalności, pożary potrafią być naprawdę niebezpieczne.
Groźny pożar Tesli Semi
27 października 2026 r., około 17:35 czasu lokalnego (o 1:35 następnego dnia czasu środkowoeuropejskiego), ciężarowa Tesla Semi zapaliła się na południowych pasach autostrady międzystanowej I-880 w Hayward w Kalifornii, w rejonie skrzyżowania z trasą nr 92. Ogień objął akumulator litowo-jonowy ciężarówki. Ze względu na ryzyko związane z dymem i potencjalnie niebezpiecznymi substancjami zamknięto ruch w obu kierunkach na odcinku między Winton Avenue a trasą nr 92.
Kierunek południowy pozostawał zamknięty, a służby ostrzegały przed dużymi opóźnieniami. Nie zgłoszono osób poszkodowanych, a pasy w kierunku północnym otwarto ponownie około godziny 20:40 lokalnego czasu. W momencie tworzenia tego wpisu, lokalne służby ogłosiły, że droga jest już przejezdna w obydwu kierunkach.
Kierowca nie potrafił wyjaśnić, dlaczego pojazd się zapalił. Według kalifornijskiej drogówki (CHP) sam pożar trwał nawet 15-18 godzin. Nie oznacza to jednak, że przez cały ten czas ciężarówka musiała płonąć z jednakową intensywnością - mowa o przybliżonym czasie trwania pożaru i działań związanych z bezpiecznym opanowaniem sytuacji.
Czemu aż tak długo?
Ugaszenie elektrycznej ciężarówki jest bardzo trudne. W uszkodzonym lub przegrzanym akumulatorze litowo-jonowym może dojść do tzw. ucieczki termicznej. Reakcja chemiczna powoduje gwałtowny wzrost temperatury, który może przenosić się między ogniwami. Nawet gdy widoczne płomienie znikną, bateria może ponownie się zapalić. Do tego mówimy o ogromnym akumulatorze o wielkiej pojemności (548 lub 822 kWh - nie wiadomo jednak o który zestaw chodzi).
Dlatego strażacy muszą nie tylko opanować płomienie, ale też długo chłodzić akumulator i kontrolować jego temperaturę. Tesla w instrukcjach dla ratowników ostrzega przed ponownym zapłonem i zaleca monitorowanie baterii po pożarze przez co najmniej 24 godziny.
To nie pierwszy taki przypadek
W sierpniu 2024 r. inna Tesla Semi uległa wypadkowi na autostradzie I-80 w Kalifornii. Ciężarówka zjechała z drogi, uderzyła w drzewo i stanęła w ogniu. Według wstępnego raportu amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) strażacy zużyli około 50 tys. galonów wody, czyli 189 tys. litrów, aby ugasić pożar i schłodzić akumulatory. Autostrada była zamknięta przez kilkanaście godzin.
Jest jednak istotna różnica: w tamtym zdarzeniu doszło do wypadku, natomiast w przypadku z 27 października 2026 r. nie zgłoszono kolizji poprzedzającej pożar. A tutaj powody pozostają zagadką.
Więcej o Tesli przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.