REKLAMA

Rosjanie się nie poddają. Będzie nowy, tani rywal dla Izery

Rosyjska grupa Rosatom planuje wdrożenie do produkcji nowej serii modeli elektrycznych. Mają one bazować na nowej ramie z kompozytów oraz być bardzo tanie w zakupie.

Rosjanie się nie poddają. Będzie nowy, tani rywal dla Izery

W Rosji jeszcze na dobre nie rozwinęła się produkcja i sprzedaż ich pierwszego, autorskiego samochodu elektrycznego, Kama-2185 Atom, a mimo to już szykują się do ofensywy kolejnych tanich modeli. Jedna z państwowych spółek walnie przyczyniających się do powstania Atoma - grupa Rosatom - poinformowała, że chce stworzyć całą linię tego typu aut, w dodatku o pomysłowej konstrukcji.

"To nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo"

Rosatom, chcąc zerwać z dotychczasowymi porażkami rosyjskiej motoryzacji, jak Amberawto, nie planuje korzystać z licencjonowanych chińskich modeli. Zamiast tego będzie opierać się na własnych rozwiązaniach z wykorzystaniem materiałów kompozytowych. Państwowa korporacja zajmuje już wiodącą pozycję w produkcji takich materiałów, więc jej fundamenty są dość pewne.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Kierownik projektu pojazdów elektrycznych w Rosatomie Roman Wojt podzielił się szczegółami w wywiadzie dla magazynu Za Rulem. Twierdzi on, że nowy model otworzy rynek niedrogich pojazdów elektrycznych dla szerokiego grona odbiorców.

Jeśli chodzi o kwestie czysto techniczne, to - co najważniejsze - nowy samochód elektryczny będzie wyposażony w centralną, nośną ramę kompozytową dla akumulatora oraz odporne na korozję nadwozie z polimeru.

Dzięki takiej konstrukcji, produkcja nie będzie także wymagać tłoczenia ani spawania. A jak deklaruje Rosatom, 90 proc. części ma być produkowanych lokalnie. Ta ostatnia deklaracja przy obecnej sytuacji geopolitycznej chyba nikogo nie dziwi.

Nadwozie też już jest

Tak się również składa, że Roman Wojt jest właścicielem marki o nazwie Voyt, należącej do firmy Umatex, która z kolei należy do Rosatomu. Przygotowała ona dwa koncepcyjne nadwozia elektrycznych samochodów (coś mi to przypomina...).

Pierwszym z nich jest dość zwykły, ale przy tym całkiem niebrzydki SUV oraz coś bardziej futurystycznego - hatchback, który z formą jednobryłową zasługuje na nazwanie "kapsułą". Nie noszą one żadnych konkretnych nazw.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Patrząc jednak na to, jak wyglądają, można mieć spore wątpliwości, czy to właśnie te auta mają być tymi "najtańszymi.

Oczekuje się bowiem, że cena pierwszego auta elektrycznego opartego na nowej platformie będzie zbliżona do ceny spalinowego samochodu tej samej klasy. Pierwsze doniesienia mówiły o kwocie porównywalnej z najpopularniejszym, nowym autem w Rosji, czyli Ładą Grantą. Ta kosztuje od 750 tys. rubli, czyli 33 tys. zł.

Ale nawet jeśli rzeczywiście to te dwa prototypy mają zostać do tego celu użyte, to mogę to skomentować tylko w jeden sposób - uwierzę, kiedy zobaczę.

Więcej o rosyjskiej motoryzacji przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

Tagi: