Motocyklowa legenda powraca. Nawet Rosjanie jej nie chcą
Fabryka im. Diegtiariowa, znany niegdyś producent motocykli w ZSRR i w Rosji, po latach przerwy wznawia produkcję jednośladów. Ale nie jest to coś, o czym marzy każdy rosyjski miłośnik jednośladów.

Jednym z największych producentów niewielkich motocykli w ZSRR była fabryka im. Diegtiariowa. Produkcja rozpoczęła się w 1946 roku od modelu K-125, a w latach sześćdziesiątych pojawiła się seria o nazwie Woschod, która w Związku Radzieckim dorobiła się statusu kultowej. Ostatnie jednoślady wyprodukowano w 2005 r., gdyż zwyczajnie przestawały mieć sens - były przestarzałe i zwyczajnie nie miały szans z zagraniczną konkurencją, rywalizując jedynie ceną.
Po dwudziestu latach - wielki powrót
Dzisiaj fabryka imienia Diegtiariowa (skrótowo - ZiD) wraca do produkcji lekkich motocykli. Wprowadza nową serię złożoną z trzech modeli. Najtańszy z nich jest ZiD-125: posiada on silnik o pojemności 120 cm3, o mocy 6,8 KM, momencie obrotowym 8,6 Nm i prędkości maksymalnej do 75 km/h. Cena jest faktycznie niska i wynosi 86 800 rubli (ok. 3900 zł).

Modelem pośrednim jest ZiD-250, wyposażony w silnik o pojemności 225 cm3 i mocy 14 KM, który pozwala mu na rozpędzenie się do 85 km/h. Jest reklamowany jako idealny do jazdy miejskiej. Jego cena wynosi zaś 136 640 rubli (ok. 6100 zł).

Topowym jest model ZiD-300-01 wyposażony jest w chłodzony cieczą silnik o pojemności 283 cm3, generujący moc 21 KM i osiągający prędkość maksymalną 120 km/h. Na stronie internetowej producenta podano cenę 218 380 rubli (ok. 9750 zł).

Mają być cudowne - ale ludzie tego nie kupują
Jak wyznaje ZiD, prosta konstrukcja i łatwa konserwacja ma sprawić, że motocykle te będą stanowić alternatywę dla drogich modeli importowanych. Wybór motocykla ZiD ma być wsparciem rosyjskiej produkcji, a jeśli popyt osiągnie wysoki poziom, producent może rozszerzyć gamę modeli.
Problem w tym, że popyt nie zapowiada się na zbyt wspaniały. Pierwsze komentarze rosyjskiej klienteli są zdecydowanie negatywne - od żartów, że następne powinny być motocykle Ryga i Iż Planeta, do powiedzonek w stylu "Chińczyków jest tyle, że jakbym jakiegoś chciał, to sobie wezmę z ulicy i zabiorę do domu". Ogólnie zaś można powiedzieć, że widać takie ogólne zmęczenie tym samym powtarzanym schematem.
A ja nawet się nie dziwię - bo obecnie w Rosji, jeżeli chcesz kupić jakiś nowy pojazd krajowy, to jest to albo coś przestarzałego niczym cep, albo coś chińskiego z rosyjskim znaczkiem. A chcesz coś zagranicznego? To wszystko jest chińskie.
Ale czy mnie to szczególnie martwi? Też nie - taką władzę wybierają, to tak w kraju mają.
Więcej o jednośladach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.