Tak wygląda Peugeot 206 na LSD. W Chinach zobaczysz go na trzeźwo
Przeglądając zdjęcia dziwnych, chińskich mikroszkaradztw można trafić na prawdziwą perełkę. Nazywa się Fulu Junma i jest trzykołową kopią Peugeota 206 (z domieszką 207).

Chińskie mikrosamochody to jedno z moich ulubionych uniwersów. Ich mnogość, dziwność, obskurność, a przez brak informacji nawet i tajemniczość napawają mnie podziwem. Ale takich dziwadełek jak trzykołowy Fulu Junma to nie powstało wiele.
To Peugeot?
Fulu Junma był produkowany przez chińską firmę Fulu Motor z Dezhou w prowincji Shandong. Junma można tłumaczyć mniej więcej jako "rumak"/"koń bojowy" (stąd logo marki z koniem, a czasem także przyozdabiano auta naklejkami z koniem). Firma zaczęła produkcję tych krytych trójkołowców około 2007 r.

I pierwsze co się rzuca w oczy, to jego podobieństwo do Peugeota 206. Choć przód bardziej przypomina jego następcę, Peugeota 207, to detale jak niektóre przetłoczenia, owalne klamki, czy boczne kierunkowskazy są w zasadzie identyczne - można zatem uznać, że wygląda jak 206+.
Więcej różnic znajdziemy z tyłu, gdzie poza ogólnym "zamysłem twórcy" większość elementów wygląda dość podobnie, ale jednak inaczej.

Jego dane techniczne są dość niepewne - można uznać, że ile źródeł, tyle wersji. Miał 3,41 m długości i nawet jak na swój rozmiar ważył mało - zaledwie 598 kg. Najprawdopodobniej miał dwucylindrowy silnik dwusuwowy o pojemności 223 cm3, mocy ok. 16 KM, umieszczony z tyłu, pod podłogą bagażnika. Rozpędzał on Junmę do prędkości 50-60 km/h. Choć natrafiłem na informację, że miał także mocniejszą wersję o pojemności 600 cm3. Na pokład mógł wziąć 4 osoby, ale zapewne musiały być naprawdę filigranowej postury.
A na "Peugeocie" się nawet nie kończyło
Pomimo naprawdę dużej obskurności, Fulu wcale nie było jakąś garażową manufakturą. W połowie drugiej dekady XXI w. grupa produkowała dziesiątki tysięcy pojazdów rocznie, zarówno benzynowych, jak i elektrycznych.
Wiele z nich było, tak samo jak Junma, kopiami dobrze znanych modeli. Jeden trafił nawet do programu The Grand Tour - model FLA1, przypominający Daewoo Matiza M150 (albo jego chińską kopię Chery QQ) trafił w ręce Richarda Hammonda podczas górskiego wyścigu w Chinach. A skończył tak, jak można było tego oczekiwać po kierowcy.
Niektóre modele były spotykane ze znaczkami producentów pokroju BMW czy Audi - nie zdziwiłbym się, gdyby była to jakaś fabryczna opcja (mówimy przecież o Chinach).
Do tego był nawet... eksportowany. Amerykańska firma ZAP sprzedawała w USA mały elektryczny pojazd Xebra, który był właśnie rozwinięciem konstrukcji Fulu. Chińskie źródła dotyczące produkcji samochodów wymieniają Fulu jako bezpośredniego partnera ZAP. Te jednak nie odniosły sukcesu.
A co do Fulu, to wieści na jego temat są trudne do znalezienia. W internecie można natrafić na broszurę informującą o ofercie marki z 2015 r. Były tam wyłącznie lekkie pojazdy, w znacznej większości trzykołowe, często napędzane prądem. Ale niestety, przypominającej Peugeota Junmy wśród nich nie było...
Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.