Oto pierwsze BMW serii 3 z napędem na przednią oś. Niemcy robili takie rzeczy, gdy w Polsce było jedzenie na kartki
Samochód BMW z napędem na przednią oś to drażliwy temat dla fanów marki. Większość z nich uważa to za herezję. Musicie wiedzieć, że pierwszym BMW serii 3 z napędem na przednią oś było E30 z 1987 roku, ale to nie jest jej jedyne dziwactwo.
Jak to jeździ: BMW E30 kabriolet w kolorze Dakargelb z niemała niespodzianką pod maską
W garażach moich kolegów lato zawitało na dobre. Skąd to wiem? Bo zaczynają wyciągać z nich najróżniejsze sprzęty. Adam wyciągnął właśnie BMW E30 kabriolet w kultowym kolorze Dakargelb, które ma pod maską solidny silnik z serii M52 o pojemności 2,8 l. No więc jak to jeździ?
Na sprzedaż BMW E30 od Marcina Prokopa. 2,8-litrowy silnik daje mu kopa
Kwestia samochodów znanych osób od zawsze rozpala wyobraźnię ludu. Najbardziej oczywiście wtedy, gdy ta czy inna sława daje się przyłapać fotoreporterom podczas jazdy jakimś drogim – lub drogo wyglądającym – wozem. Portale plotkarskie mogą wtedy stworzyć nagłówki w stylu „XXX POJECHAŁ NA ZAKUPY AUTEM ZA PÓŁ MILIONA”, nawet jeśli na zdjęciach widnieje 15-letni egzemplarz, dziś warty dziesięć razy mniej. Z kolei czytelnicy prześcigają się wtedy w pisaniu komentarzy typu „Pewnie w leasingu, wtedy jest za darmo, bo wrzuca się w koszty” albo „Na pewno z wypożyczalni!”.
BMW E30 sprzedane za milion złotych (dokładnie za 998 tys.). Ale dlaczego?
Dziwiłem się, gdy ktoś zapłacił 206 tys. zł za Hondę Civic. 388 tys. zł za wzmocnionego „japończyka” wyglądało absurdalnie. Co zatem powiedzieć o 950 tys. zł za BMW M3 E30?
Masz 220 tys. zł, ale musisz je wydać na sedana BMW z napędem 4x4. Mam 4 propozycje
Zapukał do nas jegomość w maseczce i rękawiczkach i wręczył nam reklamówkę z 220 tys. zł. Dał tylko jeden warunek: musimy za to kupić bawarskiego sedana z silnikiem benzynowym i napędem na obie osie. No to do dzieła!
Zaczęła się zima. To moment na zakup youngtimera w normalnej cenie. Oto przegląd ofert
Po co jest ten przegląd? Po to, żeby pokazać, że są jeszcze tzw. youngtimery na sprzedaż w normalnej cenie, a nie za milion cebulionów. Skończył się sezon – ci, którzy chcieli jeździć klasykami już je pochowali na zimę, a jeśli im się znudziły, wystawili na sprzedaż.