Chińskie auta wyglądały jak stare BMW. Komu to przeszkadzało
W 2018 roku niewielki producent Suzhou Eagle stworzył własną propozycję samochodu elektrycznego. Nazywał się Eagle EG6330K i przypominał BMW 600, czyli odmianę kultowego, niemieckiego BMW Isetta.

Chińczycy obecnie zalewają nas swoimi samochodami elektrycznymi - SUV-y BYD czy marek koncernu Chery powoli stają się normalnym widokiem na naszych ulicach. Jednak jeszcze nie tak dawno chińska motoryzacja była w nieco innym miejscu - szczególnie jeśli chodzi o mniejszych producentów.
Nazwa jak orzeł, wygląd jak BMW, osiągi jak hulajnoga
Ten oto cudowny twór nazywa się Eagle EG6330K. To lekki pojazd elektryczny zbudowany przez firmę Suzhou Eagle (obecnie już po prostu Eagle - nie mylić z niegdysiejszą marką grupy Chrysler), zaprezentowany w 2018 roku. To malutkie jeździdełko mierzy zaledwie 3,3 m długości i waży 750 kg.





Od razu można odszyfrować co było inspiracją twórców podczas projektowania tego auta. Eagle bardzo przypomina BMW Isettę z lat pięćdziesiątych XX wieku. Różni się jednak od oryginału jednym ważnym szczegółem - nie posiada pojedynczych drzwi z przodu, a cztery po bokach. Do tego jego nadwozie jest znacznie wydłużone, przez co właściwie przypomina nie Isettę, a jego nieco zapomnianą, powiększoną odmianę - BMW 600.
Żeby podkreślić nawiązanie to BMW, z przodu umieszczono elementy imitujące grill - swoim kształtem ewidentnie nawiązuje do świńskiego ryjka nerek, znanych z samochodów niemieckiej marki.
Wrażenie zrobione przez nadwozie rozpływa się, gdy tylko zajrzymy do wnętrza. Nie dość, że nie ma nic wspólnego z Isettą, to jeszcze samo w sobie jest zwyczajnie bez polotu. Proste, czarne, plastikowe, z jedyną ciekawostką w postaci jasnej obręczy na panelu wskaźników.

Jeżeli chodzi o osiągi, to nazwa "Eagle" może nas nieco zawieść. Pojazd ten nie jest pełnoprawnym samochodem, a bliżej mu do czterokołowca - napędza go silnik elektryczny o mocy ok. 5,4 KM, co pozwala na osiągnięcie prędkości maksymalnej 60 km/h. Akumulator ma pojemność 100 amperogodzin - jedno ładowanie powinno zapewnić zasięg około 120 km.
Auto było zaprezentowane i... tyle
W zasadzie wszystko co znajdziemy w internecie o EG6330K pochodzi ze stycznia/lutego 2018 roku. Skąpe źródła z późniejszego okresu nie wspominają o dalszych losach samochodu. Producent wspominał przy prezentacji o planach ekspansji na rynki poza Chinami, ale cóż - nic z tego nie wyszło.
No ale właśnie, producent - firma Eagle działa do dzisiaj i produkuje w zasadzie to samo, co EG6330K. To znaczy lekkie pojazdy elektryczne, wykorzystywane na przykład na polach golfowych, lotniskach, kompleksach hotelowych czy w lokacjach turystycznych. Są to zarówno klasyczne "meleksy", jak i pojazdy o nieco bardziej fikuśnej stylizacji.

Model EG6330K nie jest wymieniony na stronie jako jeden z modeli, choć wśród zdjęć fabryki znajdziemy zdjęcie taśmy, na której ewidentnie składano właśnie tenże pojazd.

Oznacza to, że auto powstało w przynajmniej kilku egzemplarzach. Ale i tak przypuszczam, że zapowiedzi o rozwiniętym eksporcie nie wypaliły.
Zresztą, projekt "nowej, elektrycznej Isetty" nie był pierwszym, kontrowersyjnym dziełem Suzhou Eagle - trzy lata wcześniej zaprezentowano elektryczny samochód sportowy o Carrie, który był dziwną mieszanką Porsche Caymana i Ferrari California.
Na całe szczęście, pomysł na takie śmieszne autko w końcu wypalił - po prostu komu innemu. A dokładniej szwajcarsko-włoskiej firmie Micro, która stworzyła przeuroczy pojazd Microlino.
Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.