Polska motoryzacja podbija Chiny. Stary Opel pokonał 8370 km
Po sieci zaczęło krążyć zdjęcie Opla Astry na polskich tablicach zrobione gdzieś w Chinach. Sprawdziłem, o co tu chodzi.

Kto by przypuszczał, że naszym towarem eksportowym do Państwa Środka będzie prawie 20-letni Opel Astra w dieslu. Zarejestrowane we Wrocławiu auto było widziane w chińskiej prowincji Zhejiang (czyli około 8400 km w linii prostej od miejsca rejestracji), a jego zdjęcie od poniedziałku krąży po X (dawniej Twitter):
Jak ten samochód się tam znalazł i przede wszystkim, czy to aby nie fake? W dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji do tego typu obrazków należy podchodzić z dystansem, ale wygląda na to, że to prawda. Poszukałem tu i ówdzie informacji na temat samego auta, jak i tego, do kogo może należeć.
Na początku ustalmy fakty
Na podstawie ogólnodostępnych danych udało mi się potwierdzić, że te tablice rejestracyjne faktycznie należą do Opla Astry – auto obecnie nie posiada ważnej polisy OC na te numery, ale nadal ma aktualne badanie techniczne.
Sam samochód pochodzi z 2008 roku, a do Polski został sprowadzony dopiero w 2017 roku z Włoch. Pod jego maską pracuje wysokoprężna jednostka Isuzu o pojemności 1,7 litra i mocy 125 KM. W ramach ciekawostki warto przypomnieć, że o ile Astra w tej wersji nie była produkowana w naszym kraju, o tyle jej silnik już tak – konkretnie w Tychach.
Reszta pozostaje zagadką, przynajmniej na razie
Obecne numery rejestracyjne Astra otrzymała na początku grudnia zeszłego roku, jednak ile czasu poruszała się z nimi po naszym kraju i kiedy ostatecznie go opuściła – nie wiadomo. Można jednak założyć, że dystans dzielący Polskę i Chiny najpewniej pokonała drogą morską.
Niewyjaśnioną sprawą pozostaje też to, do kogo należy ta „chińska” Astra. Internauci w komentarzach żartowali, że to pewnie ta słynna blondynka z dowcipów, która przegapiła zjazd na autostradzie i tak wylądowała w Chinach. Niektórzy, bardziej rzeczowo, sugerowali, że auto może należeć do jednego z twórców internetowych, który publikuje materiały o życiu w Chinach, a pochodzi właśnie z Wrocławia.
Może to też być po prostu przedstawiciel handlowy, któremu firma mocno rozszerzyła obszar działania i teraz musi krążyć między Dolnym Śląskiem a Zhejiang.
Jedno jest natomiast pewne
Na chińskich ulicach taka Astra z polskimi tablicami wydaje się równie abstrakcyjna, co u nas jakiś elektryczny wehikuł z Chin pokroju HiPhi Z. Dodajmy, że Opel (pomimo ostatniego zacieśniania współpracy z Leapmotorem) nie jest oficjalnie sprzedawany w Chinach. W regionie Azji i Pacyfiku występuje tylko w Japonii, Nowej Zelandii, Singapurze, Tajlandii i Uzbekistanie.
Na koniec wypada jeszcze wyjaśnić, jakie auta widzimy w kadrze oprócz Astry. Stojący po lewej szary sedan to FAW-Volkswagen Bora drugiej generacji, której produkcja odbywała się w latach 2008-2015. Jest to już inna konstrukcja niż model znany pod tą nazwą u nas, ale też korzysta z platformy Golfa IV (choć w zmodernizowanej wersji).
Białe auto z prawej strony jest zdecydowanie trudniejsze do rozpoznania – to Geometry A Pro oferowane przez submarkę Geely. Ten elektryczny sedan ma 204 KM i według normy NEDC zapewnia 600 km zasięgu na jednym ładowaniu. Mimo wszystko na tym zdjęciu i tak wydaje się mniej egzotycznym widokiem niż poczciwa Astra.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.